Jedynie prawda jest ciekawa

Włoska kostka domina chwieje coraz bardziej

10.11.2011

Nie udało się uspokoić sytuacji w europejskich finansach po ostatnich wydarzeniach w Grecji (próba przeprowadzenia referendum w sprawie II pakietu pomocowego dla tego kraju, teraz już odwołana ale z konsekwencją w postaci rządu przejściowego i przedterminowych wyborów), a już stan finansów publicznych Włoch i pukająca do drzwi tego kraju recesja, powodują nerwowe zachowanie rynków w sprawie przyszłości tego kraju.

Włochy, widać to już bardzo wyraźnie, idą śladami Grecji, głównie z powodu rentowności ich obligacji. Już parę miesięcy temu rentowność tych 10-letnich sięgnęła 7% i wtedy wkroczył do akcji Europejski Bank Centralny i rozpoczął ich skup.

Dzięki temu rentowność ta obniżyła się do poziomu około 5% i Włochy odetchnęły, ale okazuje się, że na krótko. Mimo, że EBC prowadzi ten skup w zasadzie ciągle, to rentowność obligacji włoskich znowu rośnie i w ostatnim tygodniu przekroczyła 6%, a wczoraj sięgnęła 7%.

Wiadomo, że przy takim poziomie rentowności obligacji żaden kraj w dłuższym okresie nie jest w stanie obsługiwać swojego długu, a już Włochy w szczególności, bo wynosi on blisko 2 bln euro. Wprawdzie jego duża część jest finansowana oszczędnościami samych Włochów (podobnie jak w Japonii, gdzie mimo długu wynoszącego blisko 200% PKB, kraj ten znajduje środki na finansowanie swojego długu przynajmniej na razie bez problemów), którymi płaci się za pożyczanie trochę mniej niż zagranicy, ale mimo tego temu krajowi coraz trudniej znaleźć chętnych na rolowanie obligacji.

Ten problem będzie szczególnie istotny w roku 2012, bo na ten właśnie rok przypada konieczność zrefinansowania aż 300 mld euro włoskiego długu, a takie potrzeby pożyczkowe jednego kraju robią wrażenie na rynkach finansowych.

Włochy pożyczają dużo już od dłuższego czasu i do tej pory nie miały z tym specjalnych problemów, bo ich gospodarka uchodziła za solidną, szczególnie ze względu na rozbudowany sektor małych i średnich przedsiębiorstw.

Teraz jednak jest z nią coraz gorzej, a na ten rok skorygowano jej wzrost tylko do 0,3% PKB, co oznacza prawie stagnację. Jeszcze gorzej będzie w roku 2012, bo uchwalenie pakietu podatkowo-oszczędnościowo-prywatyzacyjnego, który ma przynieść w ciągu kilku lat około 60 mld euro oszczędności, musi się negatywnie odbić na wzroście gospodarczym tego kraju.

A to oznacza przy rosnącym długu publicznym wyraźny wzrost wskaźnika relacji długu do PKB i już na pewno przekroczy on poziom 100%.

To może oznaczać coraz mniej chętnych na włoskie obligacje, czyli dokładnie sytuację Grecji sprzed 2 lat. Wtedy greckie obligacje także przestały się sprzedawać, a ich rentowność przekroczyła 10%. Wtedy także Komisja Europejska i MFW przygotowały dla tego kraju I pakiet ratunkowy na kwotę 109 mld euro, ale w zamian za pakiet oszczędnościowo-podatkowo-prywatyzacyjny, który zdusił grecką gospodarkę do tego stopnia, że ten kraj od 2 lat nie tylko nie odnotowuje wzrostu gospodarczego, ale wręcz spadek PKB, w tym roku aż o 6 punktów procentowych.

Tyle tylko, że w strefie euro na razie nie ma takich pieniędzy aby zorganizować realną pomoc finansową dla Włoch przy takiej wielkości zadłużenia tego kraju.

Jeżeli rentowność włoskich obligacji będzie nadal rosła, to kraj ten będzie musiał zrezygnować z finansowania długu przez sprzedaż papierów wartościowych i zwrócić się o pomoc do MFW i Komisji Europejskiej. Obydwie instytucje nie są gotowe do udzielenia tej pomocy w tak ogromnych rozmiarach.

Wszystko to powoduje panikę we włoskim systemie bankowym, a wartość banków na giełdzie leci na łeb na szyję, bo przecież i włoskie banki finansowały dług publiczny tego kraju i mogą w ciągu krótkiego czasu okazać się bankrutami.

Włoska kostka domina chwieje się coraz bardziej i nawet odejście Berlusconiego niewiele w tej sprawie zmieni.

Niezalezna.pl/Zbigniew Kuźmiuk

[fot.wikipedia.org]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook