Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Władza prowokuje spory

02.12.2011

Samo wystąpienie Radosława Sikorskiego w Berlinie nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem - stało się coś, co było sygnalizowane wcześniej.

Np. w expose premiera nie było prawie nic o polityce zagranicznej, ale zdanie o konieczności "bycia w centrum Europy" jednak się znalazło. Wszyscy zastanawiali się, o co chodzi szefowi rządu - a dziś już wiemy. Później pojawiły się artykuły w prasie, sugerujące konieczność kursu na Niemcy. To było miękkie przygotowanie do tego, co się stało w stolicy Niemiec.

Abstrahując na początku od tego, co Sikorski powiedział, trzeba powiedzieć, że sposób, w jaki to zrobił może szokować. Najpierw Berlin, a dopiero potem - 14 grudnia - wystąpienie w Sejmie. Po raz pierwszy władza tak jawnie, nawet tak bezczelnie, potraktowała konstytucję. Nawet można mówić o łamaniu ustawy zasadniczej, bo jednak konstytucja mówi jasno, jak powinna być kształtowana polityka zagraniczna, opisuje sposób konsultowania z prezydentem i opozycją. Powtórzę: w tym zachowaniu władzy jest sporo bezczelności i tupetu.

Ta bezczelność i tupet są bardzo szkodliwe dla dyskusji, która powinna się toczyć na temat tego, co powiedział, na temat meritum. Zamiast woli dyskusji mamy arogancję.

Odnosząc się do samej treści przemówienia Sikorskiego: przemawia do mnie to, co mówią niektórzy historycy, np. prof. Andrzej Nowak. To nasze przekonanie, że możemy sobie wybrać, z kim jesteśmy, czy z Berlinem, czy z Moskwą, czy na wschodzie czy na zachodzie, w centrum czy na peryferiach, jest bardzo złudne i świadczy o słabej znajomości historii. Wydaje mi się, że to nie my dziś wybieramy. I dlatego powinniśmy raczej zastanawiać się, co zrobić, żebyśmy byli podmiotem a nie przedmiotem. Dziś jednak jesteśmy przedmiotem. Mówiąc, że jesteśmy w centrum Europy i wybieramy Berlin, tak naprawdę wybieramy oś Berlin-Moskwa.

I jeszcze jedna sprawa: wybierając Berlin udajemy, że nie ma w Europie dyskusji wokół przywództwa Berlina. Jeśli chodzi o sztukę dyplomacji, to uważam, że to jednak jest strzelenie sobie w stopę. Bo jednak jest Anglia, mająca odwieczny, historyczny spór z Niemcami. Ustawiając się tak jednoznacznie po stronie Niemiec, zrywamy możliwość manewru.

Na koniec jeszcze uwaga dotycząca nawoływania Platformy Obywatelskiej do objęcia polityki zagranicznej konsensusem. To jest wręcz śmieszne. PO z jednej strony nawołuje do zgody, a z drugiej strony, poprzez lekceważenie opozycji i reguł gry, poprzez prztyczki pod adresem prezydenta, robi wszystko, by polityka zagraniczna była przedmiotem sporu. To wygląda na celowe skłócanie Polaków w kontekście polityki zagranicznej, a nie szukanie zgody. Jest przecież wiele środowisk, które chciałyby się włączyć do dyskusji. Takiej możliwości jednak władza nikomu nie dała.

Dorota Gawryluk, not. Jak

[Fot. Polsat, materiał promocyjny]

 

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook