Jedynie prawda jest ciekawa

Wipler: zlikwidować straż miejską

22.10.2014

„Gdyby ci funkcjonariusze wiedzieli, że są nagrywani, nie zachowywaliby się na poziomie esbecji, czy gestapo” - mówi poseł Przemysław Wipler.

Stefczyk.info: Po szokujących doniesieniach ze Szczecinka, gdzie straż miejska pobiła 20-latka wystąpił Pan z inicjatywą likwidacji Straży Miejskiej. Dlaczego ten postulat pojawia się obecnie?

Przemysław Wipler: To, co wydarzyło się w Szczecinku, to bestialstwo i brak profesjonalizmu Straży Miejskiej ze Szczecinka. To jednak nie jest odosobniony przypadek. Tego rodzaju sytuacje bardzo często mają miejsce w Polsce. Od niemal roku przyjmuję wciąż sygnały o podobnych wydarzeniach. Zgłaszają się do mnie ludzie pobici, których prawa obywatelskie były łamane. W Straży Miejskiej nie ma tak wyśrubowanych wymogów, jak w policji. Tam służą często ludzie, którzy nie dostali się do policji. To często jest formacja reprezentacyjna lokalnych włodarzy miasta, która dużo kosztuje, a dubluje zadania policji. Policja bez straży miejskiej spokojnie daje sobie radę. Jest odpowiednio wyposażona i liczebna, a być może i zbyt liczebna. Na pewno da sobie radę ze wszystkimi zadaniami, również tymi, które realizuje obecnie straż miejska.

Wydatki na straż miejską są tak duże?

W niektórych miastach ogromne. Weźmy na przykład pod uwagę Warszawę. Tu mamy do czynienia z ogromnym marnowaniem pieniędzy podatników. Na strażnika miejskiego każdy mieszkaniec stolicy wydaje ponad 2 razy więcej niż mieszkaniec innych miast. Straż miejska kosztuje 128 mln złotych. To tyle samo, co w dziewięciu innych największych miastach Polski łącznie.

Podobne zarzuty są stawiane i policji, ale nikt nie domaga się jej likwidacji. Czy nie lepiej patologiczne punktowe zjawiska wyeliminować, a zostawić tę formację? Straż miejska jednak zajmuje się wieloma zadaniami, którymi nie musi się przejmować policja, np. kontrolą handlarzy ulicznych.

Nikt nie powinien się zajmować walką z drobnymi ulicznymi handlarzami. To kontynuowanie najgorszych wzorców. To, że ściga się tych biednych ludzi handlujących przysłowiową pietruszką, to miara idiotyzmu, do jakiego doszliśmy w naszych czasach. My jesteśmy za wolnością gospodarczą i konsekwentnie za tym, by represyjnie nie ścigano ludzi, którzy chcą prowadzić działalność.

Jednak takie przecież mamy prawo. Jeśli nie straż miejska, to policja będzie takie rzeczy robiła. Czy policja ma to robić?

Nie, nikt ma tego nie robić. Są takie kraje, jak Włochy, w których dla tego widać było szybki rozwój, bo w dość wyrozumiały sposób lokalne władzy podchodziły do głupich i idiotycznych przepisów. Oni mieli słabe i głupie rządy, słabe i głupie parlamenty, ale dzięki zdrowemu rozsądkowi Włochy się szybko rozwijały. Są takie kraje, jak Irlandia, w których policja nie ma uprawnień do stosowania broni. Mając bagaż państwa postkomunistycznego powinniśmy iść w stronę dania obywatelom wolnego oddechu i wyraźnego patrzenia na ręce funkcjonariuszom służb mundurowych. Sama policja również wymaga zmian. Jestem za tym, by ją zdecentralizować, by komendanci lokalni byli wybierani w wyborach powszechnych. Na poziomie krajowym powinno dojść do rozbudowania CBŚ, które zajmuje się przestępczością zorganizowaną i „dużymi” sprawami kryminalnymi. Sprawy lokalne powinny być sprawami policji miejskiej czy gminnej, która podlega kontroli obywateli.

Czyli straż miejską miałaby właśnie zastąpić policja gminna?

Straż miejska powinna zostać zlikwidowana, a policja powinna być poddana znacznie większej kontroli społecznej obywateli, a nie polityków. Komendant lokalnej policji nie może być emanacją układu panującego w MSW i w KGP. On powinien być zależny nie od policyjnej biurokracji, ale od lokalnych mieszkańców.

Sądzi Pan, że do tego dojdzie?

Jestem głęboko przekonany, że po wyborach tego rodzaju zmiany przygotujemy. Potrzebne jest poddanie silniejszej kontroli policji w Polsce. Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Polska jest jednym z państw najgorzej przygotowanych do obrony praw obywatelskich, szczególnie w sytuacji zderzenia obywateli z policją. Wiele razy interweniowałem w takich sprawach. W takich sprawach sądy na ogół przyznają rację policji, nawet w sprawach oczywistych nadużyć. Gdyby ci funkcjonariusze ze Szczecinka wiedzieli, że są nagrywani, nie zachowywaliby się na poziomie esbecji, czy gestapo. Gdy człowiek ma władze i jest kontrolowany, zawsze działa rzetelniej.

Not. zrk
[Fot. wPolityce.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook