Jedynie prawda jest ciekawa

Wipler: "Stało się. Prawda przegrała"

21.06.2016

Sąd skazał posła na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za naruszenie nietykalności i znieważenie policjantów.

"Stało się. Prawda przegrała. Po raz kolejny dostaliśmy dowód, że żyjemy w kraju, w którym osoba spałowana, pobita i znieważona przez policjantów dostanie za to jeszcze wyrok" - pisze na Facebooku Przemysław Wipler odnosząc się do wyroku Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, który skazał go na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za naruszenie nietykalności i znieważenie policjantów.

Wipler ma również opublikować przeprosiny w gazecie "Policja 997", a także zapłacić grzywnę w wysokości 10 tys. zł oraz opłacić koszty sądowe. 

"Cała ta sprawa pokazuje w jakiej kondycji jest państwo polskie, policja, prokuratura, „wymiar sprawiedliwości”. Od początku media zaatakowały mnie opierając się jednostronnie o relacje rzeczników policji i „świadka TVN” - pisze poseł partii KORWiN.

"Podczas rozpraw zeznania świadków (policjantów) radykalnie rozchodziły się z nagraniem, a wyrok pokazuje, że przy rozejściu się nagrań video z zeznaniami sąd uznał za prawdziwe zeznania policjantów. Policjanci twierdzili, że jechali pod prąd na sygnale na ulicy Mazowieckiej do bójki 10 mężczyzn, której nie było. Ochotnik który społecznie mnie pałował i gazował okazał się być warszawskim strażnikiem miejskim dorabiającym na drugi etat jako taksówkarz. Policjanci zeznali, że nie użył on wobec mnie gazu, a jedynie „wykonał gest ręką z miotaczem gazu, jakby go użył…”. Szeroko znany „świadek TVN” okazał się konfabulantem nawet dla oskarżającego mnie prokuratora (nota bene - podczas studiów prawniczych zaangażowanego w działalność w SLD…)" - tłumaczy Wipler.

Poseł poinformował, że ma czas na apelację, jednak może ona wpłynąć na jego możliwość kandydowania do PE czy do sejmu RP.

"Do piątku mam czas na złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku. Mogę na nie czekać nawet kilka miesięcy. Apelacja potrwa co najmniej pół roku, może nawet ponad rok. Wyrok jest perfidny, zniechęca mnie do apelacji. Dlaczego? Bo jeśli go przyjmę, wyrok zatrze się za dwa i pół roku. Jeśli się odwołam, a w apelacji sąd podtrzyma obecny wyrok, nie będę mógł kandydować ani w wyborach do Parlamentu Europejskiego ani w wyborach do sejmu RP. Jeśli przyjmę wyrok, będę mógł kandydować" - wyjaśnia poseł.

"Możecie być pewni, że po tym co się stało, tym bardziej będę zabiegał o naprawę wymiaru sprawiedliwości i ograniczenie skali bezprawnych działań policji. Nie dam też satysfakcji redaktorowi Płusce z TVN, który z radością stwierdził, że „w sejmie Wipler będzie już tylko jako gość”. Będę ciężko pracował, by jego i innych medialnych hien satysfakcja była przedwczesna" - zapewnia poseł.

kk/Facebook

[fot. Fratria]


CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook