Jedynie prawda jest ciekawa

Wipler: Arłukowicz i tak odejdzie

08.01.2014

Rozmowa z posłem niezrzeszonym Przemysławem Wiplerem.

Stefczyk.info: PiS chce odwołania ministra Bartosza Arłukowicza, wskazując, że szef resortu zdrowia nie sprawdza się. PO w odpowiedzi tłumaczy, że to chucpa opozycji. Pana zdaniem wniosek jest zasadny?

Przemysław Wipler: Bartosz Arłukowicz powinien zostać odwołany i jestem przekonany, że tak samo uważa Donald Tusk. Przecież postawienie przed ministrem zadania, by na wiosnę rozwiązał problem kolejek do lekarzy, to jest powiedzenie człowiekowi, który nie jest Herkulesem, że ma posprzątać stajnie Augiasza w terminie o połowę krótszym niż Herkules. Premier mówi niemal wprost, że na wiosnę minister zdrowia zostanie zmieniony. Ten minister został zużyty na swoim stanowisku, jego gwiazda została złamana. Do pana ministra jest ogromna lista zarzutów i zastrzeżeń.

Co pan mu zarzuca?

Te zarzuty dotyczą sposobu, w jaki minister wypełnia swoje podstawowe obowiązki. On powinien kształtować polską służbę zdrowia, ale nie robi tego. Zarzuty dotyczą również polityki refundacyjnej, która uderzała i w przedsiębiorców i w pacjentów, czy wykorzystywania wieloletnich programów zdrowotnych, by tylnymi drzwiami finansować program in vitro, gdy okazało się, że nie udało się przegłosować stosownych regulacji prawnych. Liczba zaniechań lub działań pogrążających ministra jest bardzo wiele. W związku z tym wniosek PiS jest zasadny. Będę głosował za odwołaniem ministra Arłukowicza, jak każdy polityk Polski Razem.

Zawsze jednak pojawiają się opinie, że składanie wniosku o odwołanie ministra bez szans na powiedzenie jest stratą czasu. Pan tak nie uważa?

Głosowanie dotyczące ministra to zawsze test dla koalicji, sprawdzian czy ona dysponuje większością. A polityka jest dynamiczna: dziś masz większość, jutro możesz jej już nie mieć. I dlatego warto tego rodzaju wnioski składać. To jest również okres większej wrażliwości mediów na argumenty podnoszone przez opozycję. Debata dotycząca wniosku jest zawsze czasem, w którym ci, którzy na co dzień ignorują polityków opozycji, muszą się odnosić do jej zarzutów i opinii. To ważne szczególnie, gdy rządzący nie mają ochoty przy innych okazjach odnosić się do krytyki.

Wracając do Pana pierwszej wypowiedzi. Sądzi Pan, że Donald Tusk już podjął decyzję o dymisji Arłukowicza, ale teraz będzie go bronił przed opozycją w ramach pewnej gry?

Premier chce, by to on decydował, kto, kiedy przestaje być ministrem. Gdy składaliśmy wniosek o odwołanie ministra Mikołaja Budzanowskiego Donald Tusk go bronił. Dopiero Władimir Putin musiał pokazać, że lepiej wie, co będzie budowane w Polsce niż Tusk. I wtedy premier zdecydował się odwołać Budzanowskiego. Tymczasem kilka dni wcześniej koalicja zacięcie broniła ministra na komisji skarbu. Broniła go przed zarzutami opozycji. Obecnie historia się powtarza. Mam nadzieję, że powtórzy się i koniec, że pomimo linii obrony rządzących, Arłukowicz zostanie odwołany jak Budzanowski.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook