Jedynie prawda jest ciekawa

Wildstein: Władza i media zabijają demokrację

22.09.2012

O debacie ekonomistów oraz reakcji władz i mediów na tę inicjatywę PiS portal Stefczyk.info rozmawia ze znanym dziennikarzem i publicystą Bronisławem Wildsteinem.

Stefczyk.info: 24 września ma się odbyć debata ekonomistów, którą zaproponował Jarosław Kaczyński. Eksperci mają się zająć programem przedstawionym przez lidera opozycji. Jak Pan ocenia tę inicjatywę?

Bronisław Wildstein: Im więcej publicznych debat w Polsce, tym lepiej. W tej chwili narzekamy na brak debat, a nadmiar propagandy rządowej, która zbywa próby merytorycznej krytyki agresywnym atakiem. Reakcja na propozycję debaty jest przykładem właśnie takiego ataku. Oczywiście można narzekać, że debata nie jest dobrze przygotowana przez opozycję, że jej uczestnicy nie zostali wcześniej umówieni itd. Jednak to są sprawy drugorzędne.

Co jest najistotniejsze?

Kwestią pierwszoplanową jest sama debata. Nie ma demokracji bez publicznej debaty. W Polsce natomiast ta debata umarła, ponieważ dezawuuje się istnienie demokracji. Atakuje się opozycję, jako taką, w więc istotę demokracji. Uniemożliwia się tym samym debatę. Skoro nie ma opozycji to i nie ma nad czym debatować. Istotą demokracji jest debata rządzących i opozycji.

Czemu debata jest tak istotna?

Dzięki niej obywatele są w stanie wypracować sobie opinie na temat spraw najważniejszych dla kraju. Potem mogą podejmować decyzje. Działanie rządu oraz ogromnej grupy mediów sprzyjających władzy jest zabijaniem możliwości debaty, a więc zabijaniem demokracji.

Jak ocenia Pan maila, jakiego minister Rostowski wysyła do ekonomistów zaproszonych do debaty? PAP informowała, że wzywał on ekspertów, by racjonalnie oceniali program PiS oraz pisał, że jego wprowadzenie byłoby katastrofą dla finansów publicznych.

Ten mail to kolejny przykład zastąpienia debaty dezawuowaniem potencjalnych dyskutantów. Zamiast dowodzić swoich racji, czy dowodzić błędów propozycji opozycyjnych mamy do czynienia z gołosłownymi oskarżeniami nie popartymi poważnymi obliczeniami, ani konfrontacją z tym, co robi obecny rząd. Nie rozstrzygam, czyje propozycje są lepsze, zaznaczam jedynie, że rząd uniemożliwia dojście do tego, kto ma rację. Rząd nie przytacza żadnych argumentów. Wracamy więc do spraw podstawowych dla demokracji i polityki. Debata zamiera.

Czym to będzie skutkować?

To już skutkuje tym, że obywatele nie wiedzą, co się dzieje. Oni traktują politykę niemal jak grę sportową pomiędzy dwoma zwaśnionym drużynami. Obywatele sami zamieniają się w kibiców. Przestają być obywatelami, którzy dokonują świadomych wyborów na rzecz dobra państwa. W dalszej konsekwencji zanik debaty publicznej będzie oznaczał wzrost agresji w życiu publicznym.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Tomasz Gzell]
CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook