Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wildstein we "wSieci": Odmęty sprawiedliwości III RP

03.07.2015

Publicysta "wSieci" pisze o śledztwie dotyczącym korupcji w gdańskim Sądzie Najwyższym.

Gdańska prokuratura apelacyjna umorzyła główne wątki tajnego — naturalnie — śledztwa dotyczącego korupcji w Sądzie Najwyższym. Całość zostanie umorzona niedługo. Skąd wiem? Dedukcja, drogi czytelniku, i to na elementarnym poziomie.

 Hurtowe umorzenie mogłoby robić złe wrażenie. Historia tego śledztwa generalnie wskazuje na zwiększanie dbałości o formy ze strony prokuratury. Dobre i to. Zaczęło się od krakowskiej prokuratury apelacyjnej, która po trzech latach, w 2012 r., ucięła śledztwo w całości, informując, że Centralne Biuro Antykorupcyjne zgromadziło materiały operacyjne bezprawnie i wbrew przepisom, a jego ówczesny szef Mariusz Kamiński wyłudził zgodę na stosowanie podsłuchu.

Czy wyprosił ją od litościwych prokuratorów i sędziów, czy ich upił albo zahipnotyzował, tego się nie dowiedzieliśmy. Niby miał podstawy prawne, ale uzyskał je nieprawnie. Po obserwacji, jak traktują sądy sprawy korupcyjne ujawnione przez CBA, tudzież wyrok na Kamińskiego i jego współpracowników wydany przez sędziego Wojciecha Łączewskiego — przypominam go, bo to personalna hańba polskiego wymiaru sprawiedliwości — najprostsze byłoby przyjęcie, że wszelkie dowody pozyskane przez CBA pod wodzą Kamińskiego są z zasady nieprawne.

Prokuratura Generalna uznała jednak, że w Krakowie pospieszyli się i sprawa została przekazana do dalszego prowadzenia do Gdańska. O tym, jaki będzie finał, wiadomo było od początku, ale gdańszczanie zachowali się bardziej formalnie, chociaż ich sentencja jest w sumie identyczna.

Cały felieton Bronisława Wildsteina do przeczytania w bieżącym numerze tygodnika „wSieci”.

Słowa kluczowe:

Wildstein

,

sąd

,

sądownictwo

,

wSieci

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook