Jedynie prawda jest ciekawa

Wildstein: SKS rozsadzał system

13.05.2017

- Studencki Komitet Solidarności rozsadzał system; pierwsi wprowadziliśmy do powszechnego, publicznego obiegu słowo „solidarność” - mówi Bronisław Wildstein.

- Studencki Komitet Solidarności rozsadzał system; pierwsi wprowadziliśmy do powszechnego, publicznego obiegu słowo „solidarność” — mówi Bronisław Wildstein, przyjaciel Stanisława Pyjasa, studenta, współpracownika KOR, którego śmierć była impulsem do powołania SKS.

Studencki Komitet Solidarności powstał 40 lat temu, 15 maja 1977 r. Według Wildsteina studenci wiedzieli, że to ubecja zabiła ich kolegę. Ale myśl o bojkocie juwenaliów pojawiła się dopiero po pogrzebie Pyjasa w Gilowicach, 10 maja. Na pożegnanie kolegi grupa studentów pojechała zorganizowanym przez uniwersytet autobusem. Na wiejskim cmentarzu zobaczyli tłum ubeków, którzy ostentacyjnie, wręcz demonstracyjnie fotografowali ich i innych uczestników ceremonii.

- To było zastraszanie, żebyśmy sobie nie wyobrażali, że coś w ogóle możemy… — wspomina w rozmowie z PAP Wildstein.

- Doszliśmy do wniosku, że trzeba coś więcej zrobić, trzeba zorganizować bojkot juwenaliów — dodał.

Przyjaciele Stanisław Pyjasa i studenci poruszeni jego śmiercią wezwali do trzydniowej żałoby i bojkotu odbywających się w Krakowie juwenaliów.

15 maja 1977 r. w kościele oo. Dominikanów odprawiona została msza św. w intencji Pyjasa. Ojciec Joachim Badeni powiedział wówczas:

Stanisław Pyjas walczył o sprawiedliwość, o prawo, o prawdę, o wolność. Przyszliście tutaj, aby wokół ołtarza utworzyć mur z kamieni. Jesteście murem obronnym z żywych kamieni. Śmierć Stanisława Pyjasa odnawia życie.

Po mszy tłum młodych ludzi z czarnymi flagami przeszedł pod kamienicę na ul. Szewskiej. Pamięć Pyjasa uczczono minutą ciszy. Wieczorem wielotysięczny „czarny marsz” z ul. Szewskiej ruszył w stronę Wawelu, gdzie odczytano deklarację o utworzeniu Studenckiego Komitetu Solidarności (SKS).

Czytana dziś deklaracja założycielska SKS - zdaniem Wildsteina - może się nie wydawać taka poważna: Mówimy w niej, że będziemy działać na rzecz stworzenia autentycznej orientacji studenckiej, autentycznego niezależnego zrzeszenia studenckiego, ale wtedy to był dynamit, ponieważ mierzył w system.

Sygnatariusze deklaracji zapisali w niej m.in. W odpowiedzi na wstrząsający fakt zabójstwa zrodziła się wśród studentów krakowskich spontaniczna inicjatywa zbojkotowania imprez juwenaliowych. Żałoba studentów i mieszkańców Krakowa była wielokrotnie naruszana przez funkcjonariuszy SB i SZSP. Między innymi zatrzymano i aresztowano wielu naszych kolegów biorących udział w żałobie, a nawet wielokrotnie dopuszczano się profanacji miejsc żałoby. Tym samym SZSP straciło ostatecznie moralne prawo do reprezentowania środowiska studenckiego. Dlatego z dniem 15 maja br. powołaliśmy Studencki Komitet Solidarności dla zainicjowania prac nad utworzeniem autentycznej i niezależnej organizacji studenckiej.

Pod oświadczeniem o powołaniu SKS podpisało się dziesięcioro studentów: Andrzej Balcerek, Joanna Barczyk, Liliana Batko, Wiesław Bek, Małgorzata Gątkiewicz, Elżbieta Majewska, Lesław Maleszka (jak okazało się po latach tajny współpracownik SB „Ketman”, bliski przyjaciel Pyjasa), Józef Ruszar, Bogusław Sonik i Bronisław Wildstein.

Inicjatorzy SKS żądali: wyjaśnienia okoliczności śmierci Stanisława Pyjasa i ukarania winnych tej zbrodni, ujawnienia i ukarania sprawców profanacji żałoby, a w sformułowanej dwa dni później deklaracji ideowej podkreślali, że SKS jest „akcją wszystkich ludzi dobrej woli ze środowiska akademickiego, którzy gotowi są zadeklarować swą pomoc dla osób dotkniętych represjami ze strony władz za odwagę manifestowania własnych, niezależnych przekonań”.

Bronisław Wildstein podkreśla, że to SKS przypomniał słowo „solidarność”:

- Myśmy pierwsi wprowadzili do powszechnego, publicznego obiegu słowo „solidarność”. Studencki Komitet Solidarności rozsadzał system — mówi Wildstein.

- Chodziło o to, żeby przeciwstawić się atomizacji społeczeństwa. Komunistyczny system totalitarny polegał na tym, że się atomizowało społeczeństwo, sprowadzało do rzędu takich samotnych jednostek naprzeciw takiego totalitarnego molocha państwa. Myśmy wzywali, by środowiska same zaczęły się organizować, by odbudować tę naszą więź, tę solidarność — wyjaśnia.

- Byliśmy przede wszystkim ośrodkiem opozycji — mówi Wildstein.

- Realizowaliśmy nasze postulaty, po 1980 r. wielu działało w ramach NZS — dodaje.

Za grupą studentów z Krakowa poszli studiujący w innych miastach. Do scalenia niezależnych organizacji doszło w październiku 1980 r., gdy przyjęto jednolitą nazwę - Niezależne Zrzeszenie Studentów - oraz wybrano tymczasowe władze - Ogólnopolski Komitet Założycielski. Jednak dopiero po strajku studenckim w Łodzi, na początku 1981 r., władze PRL zgodziły się na rejestrację NZS.

Wildstein podkreśla, że SKS był drugim, po KOR, jawnym ośrodkiem opozycji, był do 1980 r. najważniejszym i pierwszym studenckim ruchem opozycyjnym w bloku wschodnim.

Okoliczności śmierci Stanisława Pyjasa do dziś pozostają niewyjaśnione. Od 2008 r. piąte śledztwo w tej sprawie prowadzi IPN.

Według Wildsteina dochodzenie raczej nie zakończy się w tym roku.

Nie jestem pewny czy dowiemy czegoś więcej o sprawie, a wiemy już bardzo dużo, wiemy właściwie kto go zabił - zabiła go bezpieka — mówi.

Być może za jakiś czas śledztwo znowu zostanie umorzone z powodu niewykrycia sprawców, co oczywiście niczego nie zmienia, bo zabójstwa bywają umarzane z powodu niemożności wykrycia sprawców — dodaje.

Wildstein przypomina, że jako szef Radia Kraków na początku lat 90. zlecił realizację słuchowiska o Pyjasie. Dziennikarki, pracujące nad materiałem, nagrały szefa Zakładu Medycyny Sądowej prof. Zdzisława Marka, który w czasach PRL podtrzymywał wersję o upadku Pyjasa ze schodów. Marek odmówił wywiadu, ale nie wiedząc że jest nagrywany, trzykrotnie powtórzył: to jasne, że Pyjasowi ktoś dał w mordę.

[fot. youtube.com TV Republika]

ems/PAP

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook