Jedynie prawda jest ciekawa

Wildstein: Kolonialna mentalność szefa Springera

19.03.2017

„Zamiast dziennikarzy otrzymujemy pracowników propagandy, którzy przedstawiają świat tak, jak chcą aby go odbierano, zgodnie z tą dominującą linią ideologiczno-polityczną oraz interesami swoich pracodawców” - mówił w rozmowie z portalem polskieradio.pl Bronisław Wildstein, publicysta, komentując skandaliczny list szefa Ringier Axel Springer.

„Mamy do czynienia z jawnym dyktowaniem linii politycznej. To ma charakter peerelowski i dziwię się, że ci szefowie pozwalają sobie to robić tak ostentacyjnie. To, że te naciski były – to zawsze wiedziałem, żyję w tym świecie, w środowisku dziennikarskim, znam tych ludzi” - powiedział. 

Wildstein zwrócił uwagę, że linia polityczna w Niemczech jest przecież znana i wystarczy spojrzeć na nagłówki ze stronniczymi o Polsce opiniami. 

„To, że ci szefowie zagraniczni czują się tak pewnie i zachowują się tak bezczelnie - oficjalne wysyłanie informacji, jak ma wyglądać przekaz medialny – to jest już trudne do wyobrażenia, a jeszcze bardziej to, że znajdują w polskich mediach zwolenników” - dodał, wskazując na przykład Jarosława Kurskiego, zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. 

Jak Wildstein wyjaśnił postępowanie dziennikarzy, którzy akceptują taki stan rzeczy? 

„U człowieka następuje wyrównywanie dysharmonii poznawczej i moralnej. Jeżeli decyduje się pracować w pewnych warunkach, to zaczyna je w końcu akceptować. On sobie wtedy musi tę sytuację zracjonalizować, uzasadnić, co powoduje, że kreuje specyficzny porządek moralny, dopasowując go do swojego interesu” - mówił. „Ci, którzy nie zgadzają na ten stan rzeczy, odchodzą lub zostają usunięci” - dodał. 

Zdaniem publicysty tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce.pl jest to niebezpieczna sytuacja z narzucaniem „gotowych klisz myślowych”. 

„W ten sposób zamiast dziennikarzy otrzymujemy pracowników propagandy, którzy przedstawiają świat tak, jak chcą aby go odbierano, zgodnie z tą dominującą linią ideologiczno-polityczną oraz interesami swoich pracodawców” - ocenił. 

Jak dodał Wildstein, wmawia się, że „kapitał nie ma narodowości”. Publicysta zwraca też uwagę na „kolonialną mentalność” szefa Springera. 

„On, ze swojej pozycji reprezentanta metropolii, uważa, że jemu wolno tak czynić, gdyż on propaguje: właściwe poglądy, sposób widzenia rzeczywistości, cywilizację dla tych miejscowych dzikusów. Ludzie, którzy to przyjmują, zachowują się jak klienci tego kolonizatora” - mówił Wildstein. „Opowieści o jakiejś równości, wspólnocie… zapomnijmy” - dodał. 

Zaznaczył, że elementem tego była „fundamentalna teza” z czasów rządów PO, „żeby płynąć w głównym nurcie”. 

„To abdykacja z polityki, ponieważ nie my wyznaczamy ten główny nurt, to zgoda na to, że ktoś za nas będzie decydował, a naszym przeznaczeniem jest rola klientów europejskich możnych. Miejmy nadzieję, że to się zmieni, ale to nie będzie łatwa sprawa” - uznał Wildstein. 

ak/polskieradio.pl 

[fot. Fratria]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook