Jedynie prawda jest ciekawa


Wildstein: haniebna karta dziennikarstwa III RP

19.01.2012

Mimo nowych ekspertyz, dezawuujących tezę o nagranym w kokpicie tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku, głosie gen. Andrzeja Błasika, Jerzy Miller upiera się, że generał był obecny w kabinie pilotów. Co więcej, Agnieszka Kublik sugeruje nawet Millerowi w Gazecie Wyborczej, że w kokpicie obecny był również drugi generał, co ten skwapliwie podchwytuje, dodając, że tego elementu im właśnie brakowało. O komentarz do tej rozmowy portal Stefczyk.info zwrócił się do Bronisława Wildsteina.

Stefczyk.info: Dziennikarka podpowiada b. ministrowi linię obrony? O co tu chodzi?

Chodzi o to, żeby za wszelką cenę zmistyfikować rzeczywistość, zminimalizować te skandaliczne błędy, które nam były przedstawiane jako fakty - ten skandal śledztwa, które prezentowało nam nieprawdę jako prawdę. W związku z tym, należałoby te wszystkie wnioski zakwestionować. Bo jeżeli tak podstawowe rzeczy, w tak podstawowych sprawach - ten raport ministra Millera - mówi nam nieprawdę, to dlaczego mamy wierzyć mu w innych kwestiach?

Bo proszę zwrócić uwagę - tu same fakty mówią za siebie - mówi się, że gen. Błasik był w kabinie, a teraz okazuje się, że nie ma żadnych dowodów, że był - to zaczyna się jakąś groteskową mistyfikację, że nie ma dowodów, że go jednak nie było. To jest po prostu śmieszne. To jest o tyle śmieszne, że tak można każdego oskarżyć, że tam był i on teraz musi dowieść, że go tam nie było. To jest jak z dowodzeniem niewinności, to jest absurdalne. Nie mamy żadnych przesłanek, że gen. Błasik tam był.

Co więcej, z tego wynikają inne, niesłychanie ważne dla śledztwa sprawy. Otóż okazuje się, że piloci znali wysokość - jeden odczytywał wysokość z jednego wysokościomierza, a drugi z drugiego. Byli więc zorientowani - a więc teza o tym, że lecieli za nisko, bo błędnie odczytywali tę wysokość jest nieprawdziwa. Coś się stało, nie wiemy co. Dlaczego doszło do katastrofy, skoro oni wcale nie chcieli lądować. Chcieli zejść do odpowiedniej wysokości, a potem się oddalić. I kontrolowali maszynę, kontrolowali wysokość, więc właściwie wszystkie te wnioski okazały się zupełnie nieuprawnione. Dochodzi więc do sytuacji, któryś raz w tym śledztwie, że kwestionuje się dotychczasowe ustalenia. Więcej, każe nam się sądzić, że u początku śledztwa, polscy śledczy oparli się na danych rosyjskich, które były świadomie sfałszowane. Przypomnijmy sobie, tę propagandę rosyjską, która mówiła o trzy czy czterokrotnym schodzeniu do lądowania, że piloci nie znali rosyjskiego, itd., itd.

Ale dlaczego w tej mistyfikacji biorą udział dziennikarze, jaka jest tu rola mediów?

Oczywiście nie chodzi tu o odosobnioną inicjatywę, nie chodzi tu o odosobniony przypadek, chodzi o postawę tego dominującego nurtu medialnego, który od początku zajął określoną rolę w tej sprawie. Nie zajmował się analizą faktów, materiałów, szukaniem prawdy. Nie, usiłował zrzucić odpowiedzialność na nieżyjącego prezydenta i jego współpracowników. Była to teza założona od początku, której za wszelką cenę usiłowano bronić. W momencie, kiedy okazywało się, że rozmaite pseudofakty, na które się powoływano, nie można ich dalej utrzymywać, kreowano następne.

Media zajmują tu rolę strony i to jest niestety dość oczywiste, bo one w ogóle zajmują rolę strony. Ujawnienie sprawy smoleńskiej musiałoby wstrząsnąć naszą rzeczywistością, przyniosłoby określone konsekwencje polityczne. Dlatego media robią wszystko, aby ta rzeczywistość pozostała taka, jaka jest w tej chwili, bronią status quo, który daje im taką pozycję. Media jako całość i poszczególni celebryci dziennikarscy. Stanowią oni stronę i w żadnym wypadku nie pełnią tu roli mediów. Niestety tak wygląda w odniesieniu do wszystkich spraw, ale w odniesieniu do tragedii smoleńskiej widać to szczególnie wyraźne.

Przypadkiem uderzającym jest Gazeta Wyborcza. Ale nie tylko Gazeta Wyborcza - także TVN, TVN24 i wiele innych redakcji zachowuje się podobnie. Ale to w Gazecie Wyborczej ukazała się, niedługo po katastrofie, rozmowa z Wiktorem Osiatyńskim, takim autorytetem III RP, profesorem prawa, który powtórzył tezy propagandy rosyjskiej, mówił o iluś próbach zejścia do lądowania, mówił, że odpowiedzialny jest polski pilot, że w ogóle nie ma o czym dyskutować, że gdyby przeżył, to powinien odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości, ponieść karę. Formułował to w ten sposób, choć żadnych danych poza propagandą rosyjską nie było, a on prezentował je jako zestaw niemal faktów, bez żadnych dowodów.

Fakt, że te media pełnią rolę propagatorów tej rosyjskiej propagandy jest po prostu wstrząsający, Ci ludzie, w ogóle nie czują się w obowiązku - kiedy ujawniają się nowe fakty i okazuje się, że wszystko co mówił Osiatyński było nieprawdą, było oparte na nieprawdzie - nie czuł się i nie czują w obowiązku przeprosić kogokolwiek, zmienić zdanie, nic podobnego. Tak samo te media, które bez przerwy usiłują odnaleźć jakiekolwiek podobne świadectwa, na rzecz tego, że winien tak naprawdę był prezydent Kaczyński albo ludzie z jego otoczenia, osoby z nim związane, a więc pośrednio on sam - mam tu na myśli np. gen. Błasika, co było najbardziej uderzające.

Otóż, kiedy okazuje się, że podawane fakty, a raczej pseudofakty, pseudoświadectwa, nie mają żadnego pokrycia, nie powoduje to zmiany orientacji, poglądów, nie. Powoduje szukanie kolejnych pozorów, uzasadnień i odwracanie się, zamykanie oczu na rzeczywistość. No to jest haniebna karta w tej w ogóle nie specjalnie jasnej historii dziennikarstwa III RP.

not. zrk
[fot. PAP/Radek Pietruszka]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook