Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wikło: A smoleńskie dęby rosną…

16.08.2014

Gdzie świętuje polskie wojsko? W Warszawie, czy w Ossowie?

15 sierpnia każdego roku cała Polska świętuje wraz z polskim wojskiem. W Warszawie mieliśmy imponującą defiladę wojskową, bo ten dzień to przecież także święto Wojska Polskiego. Tysiące mieszkańców miasta i pokaz siły Wojska Polskiego. Imponujący. I mówię to bez przekąsu, bo tak właśnie wojsko powinno pokazać się Narodowi w dniu swojego święta.

Drwiący kiedyś z Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Bronisław Komorowski prężył się, kiedy kolejne jednostki oddawały mu hołd. Poczuł, że właśnie tędy droga, że Polacy powinni mieć szansę poczuć dumę ze swojej silnej armii.

Nieuważny obserwator powiedziałby, że „było tak samo jak za Kaczyńskiego”. Otóż nie do końca, a diabeł tkwi w szczegółach. Jak słusznie zauważył Zenon Baranowski w „Naszym Dzienniku” prezydent Komorowski czule pożegnał się z komuną, z rozrzewnieniem żegnając generałów zasłużonych dla PRL.

„No, co tu gadać. Łza się w oku kręci, gdy się żegna znajomych żołnierzy…” - powiedział Komorowski. I to właśnie ten szczegół, który święto wojska z czasów Kaczyńskiego zasadniczo odróżnia je od tego wczorajszego.

Duch Lecha Kaczyńskiego unosił się za to nad wczorajszymi uroczystościami w Ossowie, gdzie najpierw na polanie dębów smoleńskich odsłonięto popiersia ks. gen. Mirona Chodakowskiego i gen. Andrzeja Błasika.

A potem była rekonstrukcja jednej z najważniejszych bitew w dziejach Europy i świata - cudu nad Wisłą, który zatrzymał pochód bolszewików na Warszawę, a potem pewnie dalej na Zachód.

Ossów to miejsce niezwykłe, a mimo to nie było tutaj nikogo z władz państwowych. Dlaczego? Pewnie dlatego, że to „święto PiS-owskie”. Dlatego, że wołomiński starosta i lokalne władze działając przeciw politycznej koniunkturze dbają o pamięć o Smoleńsku. Symbolem takiego oddolnego działania są smoleńskie dęby, których 96 zasadzono w pobliżu sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej. To na razie liche drzewka, ale przecież urosną. I wtedy nie będzie się ich dało nie zauważyć. Nie znikną z pamięci, jak położony niespełna kilometr dalej, w polu, sowiecki pomnik, który lokalnej społeczności sprezentował minister Kunert.

To oczywiste, że ossowska rekonstrukcja, choć naprawdę udana nie może się mierzyć z widowiskową defiladą w Warszawie. Pewnie dlatego premier i prezydent wolą prężyć się przed czołgami na ulicach stolicy, zamiast pochylić głowę przed tymi, którzy stracili życie na rosyjskiej ziemi. Tym bardziej, że telewizje zadbały, aby przekaz z Warszawy popłynął w świat, a z Ossowa pokazano tylko migawki.

Marcin Wikło

fot. M. Czutko
Słowa kluczowe:

Wojsko Polskie

,

Ossów

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook