Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Waszczykowski: turnee lansującego się polityka

05.02.2014

Rozmowa z posłem PiS, byłym wiceszefem MSZ oraz BBN Witoldem Waszczykowskim.

Stefczyk.info: coraz niespokojniej jest w Republice Środkowoafrykańskiej. Walki chrześcijan z muzułmanami przynoszą coraz więcej ofiar. Zagrożeni są również polscy misjonarze. Tymczasem rząd podjął decyzję o wysłaniu do tego kraju kilkudziesięciu polskich żołnierzy. Mamy interes, by tam jechać?

Witold Waszczykowski: Bezpośrednich interesów w tym kraju nie mamy, podobnie zresztą jak w Mali. Dwa lata temu, gdy dyskutowaliśmy o polskiej polityce zagranicznej, wypominałem Radosławowi Sikorskiemu, że na większość spraw międzynarodowych, które stają na agendzie Unii Europejskiej, Polska nie ma nawet zdania. Mówiłem wtedy o Sahelu, czyli właśnie tamtym obszarze. Mówiłem, że instrukcje MSZ dotyczące wielu spraw wskazują, że Polska w danym punkcie nie ma potrzeby się wypowiadać. Wtedy moje słowa spotkały się z szyderstwem Donalda Tuska, który pytał z mównicy sejmowej: po cóż Polska ma mieć zdanie w sprawie Sahelu, dlaczego opozycja wydziwia. Potem okazało się, że po paru miesiącach właśnie do Sahelu wysyłamy wojska – najpierw do Mali, a za chwilę około 50 wojskowych ma zostać wysłanych do RŚA.

Dlaczego podjęto takie decyzje? Co może za tym stać?

Wygląda na to, że jest to wynik nieformalnych umów z Francją. To jest obszar dawnych kolonii francuskich, to obszar zainteresowania Francji. To pośrednio jest również obszar zainteresowania Europy, ponieważ na te tereny po wojnie w Libii przeniknęły spore ilości broni i bojowników. Oni walczyli w Libii, obecnie rozlali się po innych krajach. Europa ma interes, by tych ludzi spacyfikować. W niektórych państwa okolicy są np. pokłady uranu. Jeśli one trafią w ręce rebeliantów mogą być bardzo niebezpiecznie. Oni mogliby te materiały wykorzystać w zamachach. Żyjemy w globalnej wiosce i interesy nasze się jakoś zazębiają, ale decydując się na wysłanie nawet symbolicznego wojska, powinniśmy nakłaniać państwa takie jak Francja, by zainteresowały się naszymi interesami, np. w Europie Środkowej.

Do czego moglibyśmy wykorzystać Francję obecnie?

Nie słyszałem ostatnio wystąpienia prezydenta Hollande'a dotyczącego kwestii białoruskich czy ukraińskich, czy w ogóle sprawy rozszerzenia Unii i NATO na Wschód. Nie wiem więc, czy właściwie rozgrywany tę sprawę. Łożymy pewną kontrybucję na rzecz interesów francuskich, ale nie mamy w zamian wsparcia na rzecz naszych interesów.

Premier Donald Tusk właśnie skończył swój objazd po Europie, w czasie którego przekonywał do aktywnej polityki wobec Ukrainy. Ten wyjazd udał się w pana ocenie?

Ja ten wyjazd oceniam podobnie jak turnee szefa rządu Tuskobusem przed laty. Była to podróż, w której Tusk nie ujawnił, że posiada jakikolwiek plan, jakiekolwiek propozycje ani dla Ukrainy ani dla Europy. Wypowiadał się w sposób ogólnie oczywisty. Mówił, że powinniśmy zabiegać, by Ukraina rozwiązywała problemy samodzielnie i pokojowo. To oczywiste, ale już nie wystarczy. Poziom kryzysu na Ukrainie jest tak głęboki, że sytuacja jest nieprzewidywana i może pójść w każdą ze stron. Scenariusze siłowego rozwiązania kryzysu, czy pójście Ukrainy w kierunku antypolskiego nacjonalizmu również są możliwe do wyobrażenia. Nie widzę żadnej propozycji Tuska, jak działać w takiej sytuacji. Nie ma propozycji, „planu Marshala”, nie ma propozycji nakreślenia jakiejś perspektywy członkostwa w UE i zbliżenia, nie ma mowy o pomocy finansowej. Wygląda na to, że wyjazd premiera to było turnee lansującego się polityka. On pokazał, że coś próbuje robić.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Waszczykowski

,

Polska

,

Afryka

,

Ukraina

,

Kijów

,

manifestacja

,

rząd

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook