Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Waszczykowski: To działania propagandowe

17.10.2014

Rozmowa z posłem PiS, byłym wiceszefem MSZ, byłym szefem BBN Witoldem Waszczykowskim.

Stefczyk.info: Komentując sprawę ostatniego zatrzymania szpiegów w Polsce mówił Pan w Telewizji Republika, że nie wierzy, iż chodzi o poważnych i groźnych agentów. Dlaczego Pan tak sądzi?

Witold Waszczykowski: Uważam, że gdyby był to poważny szpieg, to nie ogłaszałoby się tego wydarzenia w mediach, na twitterze. Tego typu informacji nie rozpowszechniano by w całym kraju. Poważny szpieg ma za sobą siatkę ludzi. Służby powinny go obserwować, ustalić całą siatkę i aresztować wszystkich. Tu mamy do czynienia z działaniem propagandowym, by szybko podać informację o ujęciu kogoś, kto ponoć działał na szkodę Polski. Jednocześnie trąbi się we wszystkich mediach o tym, puszczając „przekaz dnia”, sugerujący, że mamy do czynienia z sukcesem.

To nieuprawnione?

Poczekajmy chociaż na ustalenia dotyczące charakteru pracy zatrzymanego oficera. Pojawiają się wiadomości, że on się zajmował w MON sprawami kulturalno-socjalnymi. Do dziś nie potwierdzono, że on ma jakiś związek z przetargami. To wszystko powoduje, że powątpiewam w rangę szkód, jakie on mógł wyrządzić.

O co zatem w tej sprawie może chodzić?

Mam wrażenie, że po latach kompromitacji służb, które ciągle zajmowały się próbą reform, podporządkowania jednym czy drugim służby starają się jakoś wykazać. Te służby nie były w stanie zapobiec działalności Amber Gold, nie były w stanie zapewnić bezpieczeństwa politykom i osobom znanym publicznie. Służby przez wiele miesięcy tolerowały podsłuchiwanie ważnych dla polskiego życia publicznego osób. I nagle pokazuje się opinii publicznej jakiegoś złapanego zająca, by wykazać się, pokazać, że służby panują nad sytuacją, że ktokolwiek podniesie rękę na Rzeczpospolitą, to mu ją utniemy itd.

Media i rządząca partia przez lata przekonywały Polaków, że Rosja nie jest dla nas zagrożeniem. Pamiętamy prezydenta Komorowskiego, który mówił, że nikt na nas nie czyha, pamiętamy wezwania ministra Sikorskiego, by rozważyć przyjęcie Rosji do NATO...

Rzeczywiście tworzono wrażenie, że dla Polski nie ma już żadnych zagrożeń. W latach 2008-2009 dokonał się proces modyfikacji polskiej polityki i zbliżenie do Rosji. Przez lata utrzymano nas w przeświadczeniu o jakimś pojednaniu. Po tragedii smoleńskiej tłumaczono, że widać empatię rosyjską, tworzono wrażenie współpracy z Rosją. Różne instytucje zawierały porozumienia o współpracy ze stroną rosyjską. Takie dokumenty zawarły BBN, SKW, a PKW była szkolna w Moskwie. Dyskutowano nawet o pomnikach dla żołnierzy Armii Czerwonej. Batalia odbywa się w sprawie pomnika „Czterech Śpiących”.

O czym to świadczy?

Tworzono atmosferę przyjaźni z Rosją, co mogło sprawić, że ktoś w MON mógł poczuć sympatię do Rosji i uznać, że to przyjaciele, z którymi można współpracować. Być może znalezione obecnie osoby źle odczytały indoktrynację prorosyjską i uznały, że ich działalność jest propaństwowa, a nie antypaństwowa. Widać próbę szybkiego sukcesu, pokazania się wobec nowej pani premier, w nowej sytuacji. Nagle rzesza ludzi, pokroju Dukaczewskiego, Czempińskiego, Niemczyka, którzy przez lata nas uspokajali, opowiadają, że jesteśmy w szpicy zagrożenia i jesteśmy w centrum walki wywiadów. Ktoś przestawił jakąś wajchę i każe nam wierzyć, że rząd jest doskonały i wyłapuje szpiegów.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Rafał Guz]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook