Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Waszczykowski: Prezydent nie musi oglądać się na UE

06.11.2015

Rozmowa z posłem PiS Witoldem Waszczykowskim, byłym wiceszefem MSZ.

Stefczyk.info: Media informowały kilka dni temu, że Donald Tusk zwołał na 12 listopada szczyt UE. Gdy ta wiadomość była już znana, prezydent Duda podjął decyzję, by właśnie na 12 listopada zwołać parlament. Czy to złośliwość ze strony prezydenta?

Witold Waszczykowski: To jest błędna interpretacja. Pamiętajmy, że szczyt dotyczący imigrantów nie jest tym, co Polskę satysfakcjonuje. Oczekujemy od Unii innego zachowania. Kryzys dotyczący imigrantów jest realnym problemem. Oczekujemy konkretnej odpowiedzi, nie burzy mózgów, nie kolejnego posiedzenia, na którym kolejny raz przedyskutowana zostanie nasza sytuacja. Oczekujemy propozycji rozwiązań, co zrobić z imigrantami, którzy są już w Europie, jak doprowadzić do tego, by ta fala nie wzbierała, czy wręcz, by została przerwana. Oczekujemy propozycji, jak rozwiązać konflikty, które wywołują fala migracji.

Może szczyt jest okazją, by o tym porozmawiać i coś zdecydować?

Do dziś nie ma odpowiedzi na wyzwania stojące przed UE. Ze strony Europy i instytucji europejskich nie ma nawet propozycji, co robić. W zamian za to otrzymujemy szczyt, który jest okazją do kolejnej debaty, rozmowy pod hasłem: „co robić?” My czekamy na realne alternatywy. Za PRL-u był żarty: gdy przychodzą żniwa, to co się najpierw zbiera? Plenum... Wtedy żartowano, że jak nie wiadomo, co zrobić, to trzeba zrobić konferencję, naradę itd. Tak jest i dziś.

Wracając do decyzji prezydenta Dudy, czy to nie wygląda źle, gdy prezydent zwołuje Sejm w terminie, który jest problematyczny?

Szefem Rady Europejskiej nie jest polityk z Antypodów, czy z kresu Europy, ale Polak, który powinien mieć świadomość, jak wygląda kalendarz konstytucyjny zakończenia kadencji rządu i Sejmu w Polsce, powinien wiedzieć, jak wygląda zaprzysiężenie nowego Sejmu. Tusk powinien mieć świadomość, że kadencja kończy się 8 listopada, potem prezydent ma wizytę w Watykanie, potem jest Święto Niepodległości, więc zostaje 12 listopada. To najszybszy możliwy termin, a wszyscy domagają się, by ten rząd powstał jak najszybciej. Prezydent Duda odpowiada na zapotrzebowanie. Prezydent Duda nie ma obowiązku, by kierować się nieformalnymi dyskusjami, jakie toczą się na świecie. On ma obowiązek kierować się interesami państwa, interesami narodowymi.

Politycy PO wskazują, że źle będzie wyglądało, jeśli Polskę będzie reprezentowało puste krzesło. Co jeśli rzeczywiście tylko Polska nie będzie reprezentowana?

Tej sytuacji można było uniknąć, gdyby Donald Tusk brał pod uwagę kalendarze i interesy wszystkich państw członkowskich. On ma obowiązek dopasować tego typu spotkania do kalendarzy innych państw. Prerogatywą polityków narodowych jest przede wszystkim stosowanie prawa i wypełnianie obowiązków narodowych. Dopiero potem należy realizować nieformalne spotkania zarządzane przez Europę.

Spotkanie w gronie przywódców unijnych to jednak ważne spotkanie.

Gdyby chodziło o formalny szczyt UE, który podejmowałby ważne dla Europy decyzje, to sytuacja byłaby zupełnie inna. To byłoby wzięto pod uwagę. Jednak ten szczyt nie przewiduje żadnych konkluzji, nie wiem, czy będą w ogóle jakieś propozycje. Prezydent powinien się kierować narodowymi uwarunkowaniami, a nie terminem unijnych dyskusji.

Sugeruje Pan, że Donald Tusk powinien konsultować termin takich szczytów ze wszystkimi stolicami UE?

Tak, dokładnie. Taka jest rola Tuska. On jest inicjatorem szczytu. I on powinien konsultować się ze wszystkimi partnerami, czy im to odpowiada. On pełni techniczną rolę i powinien współpracować z Polską.

Co w obecnej sytuacji powinno się stać 12 listopada? Polskę powinien reprezentować inny kraj, powinna wysłać jakiegoś urzędnika, by przysłuchiwał się dyskusji, a może premier powinna lecieć, a rząd Ewy Kopacz powinien złożyć dymisję listownie, jak rząd Tuska w 2011 roku?

To wszystko zależy od rozwiązań protokolarnych. Trzeba zapytać specjalistów od protokołu europejskiego, jak rozwiązać tę kwestię. Wiele zależy od tego, czy chcieliśmy na tym szczycie zaprezentować swoje propozycje. Rzeczywiście można poprosić któryś z krajów, by nasz pogląd przedstawił. Można pytać dyplomatów o przebieg dyskusji. Nic się nie stanie, szczyt nie będzie podejmował żadnej wiążącej decyzji.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Marcin Obara]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook