Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Waszczykowski: Poroszenko testuje rebeliantów

16.09.2014

Rozmowa z posłem PiS, byłym wiceszefem MSZ Witoldem Waszczykowskim.

Stefczyk.info: Ukraiński parlament uchwalił ustawę nadającą Donbasowi specjalne uprawnienia. Nowe prawo wprowadza również amnestię dla walczących przeciwko Kijowowi terrorystów. Ma to pomóc w zakończeniu walk na Wschodzie kraju. W Pana ocenie negocjacje z walczącymi nie są pułapką, która zemści się potem na władzach Ukrainy?

Witold Waszczykowski: Petro Poroszenko i władze Ukrainy zostali zmuszeni po szczycie NATO do podjęcia takich rozmów i zaproponowania rozejmu. Wysunięto jednocześnie szereg propozycji nowych rozwiązań ekonomicznych dla wschodnich prowincji ukraińskich. Po odpowiedzi „władz” wschodniej Ukrainy będzie można zorientować się, jakie są ich intencje. Czy dojdzie do podjęcia rozmów z władzami w Kijowie i zakończenia konfliktu. Czy też podawane oficjalnie roszczenia dotyczące autonomii są jedynie pretekstem dla dalszej destabilizacji kraju, a de facto chodzi o oderwanie Wschodu. W grę może wchodzić nawet opanowanie całej Ukrainy przez Moskwę.

Propozycja prezydenta jest więc pewnym testem?

To jest test dla terrorystów oraz dla Rosji.

Czy to jednak nie jest również uznanie, że dotychczasowa działalność terrorystów na Wschodzie jest dla Kijowa akceptowalna? Czy to nie uznanie, że terroryści są stroną w tym sporze, z którą można prowadzić rozmowy?

Kijów został pozostawiony samemu sobie. Szczyt NATO zaproponował Ukrainie 15 mln euro wsparcia. Sygnały o możliwości wsparcia sprzętem wojennym są niejasne. Obecnie na zachodnią Ukrainę pojechały wojska państw NATO i prowadzą swoje manewry. Tam jest jednak 2 tys. żołnierzy, to kropla w morzu potrzeb... Do czasu, gdy była nadzieja na wsparcie świata, Poroszenko nie musiał podejmować rozmów. Jednak gdy okazało się, że wsparcie jest minimalne, a terroryści mają twarde wsparcie ze strony Rosji, że Moskwa przysyła dobrze wyposażone oddziały, prezydent nie ma wyjścia. On musi przetestować terrorystów.

Co mu to da w praktyce?

W zależności od reakcji być może uzyska on wsparcie świata dla swoich działań. Jeśli okaże się, że jego kompromisowe propozycje przyznania większej autonomii zostaną odrzucone, to będzie on miał czyste ręce. Być może uda się mu przekonać Zachód, że starał się i wyszedł naprzeciw postulatom rebeliantów, ale oni nie chcą pokoju, chcą walki, że chodzi im o destabilizację Ukrainy. Być może to będzie receptą na zmianę niekorzystnej sytuacji, w jakiej znalazł się rząd Ukrainy.

Naczelny dowódca sił NATO w Europie gen. Philip Breedlove ostrzega, że rosyjskie „zielone ludziki” pojawiły się obecnie w Mołdawii, szczególnie w Naddniestrzu. Czy to kolejny krok Rosji?

To jest niepokojące. Rosja ma jak widać plany dalszej destabilizacji i przejmowania terytoriów ukraińskich. To może być przygotowanie do otwarcia drugiego frontu, zachodniego. Wojsko z Naddniestrza może wejść na Ukrainę. Tego należało się spodziewać, że Rosji nie wystarczy dojście do Morza Azowskiego droga lądową, że będzie chciała uzyskać połączenie z Krymem, potem odciąć Ukrainę od Morza Czarnego, a następnie konflikt przeniesie się na południowy Zachód Ukrainy. Gdyby Ukrainę udało się odciąć, Rosja miałaby połączenie lądowe z Naddniestrzem. Potem mogłaby destabilizować Mołdawię.

Na czym może się zatrzymać?

Pamiętajmy, że Putin już kilka lat temu zdradził, że będzie zabiegał o rozpostarcie i ochronę nad całą ludnością rosyjskojęzyczną, która kiedyś mieszkała na terytorium Związku Sowieckiego, a obecnie mieszka w krajach postsowieckich. Jak widać ten plan jest realizowany.

Putin mówił o tym kilka lat temu, ale NATO dopiero zaczyna się budzić.

Rzeczywiście dziwi, że NATO dopiero obecnie dostrzega ten problem, choć należało go dostrzec już w marcu, gdy w ten sam sposób Rosjanie zajęli Krym. Już wtedy należało zwrócić na to uwagę i zacząć się przygotowywać na wypadek powtórzenia takiego scenariusza. Wygląda na to, że Sojusz stracił ostatnie pół roku i dopiero obecnie zaczyna poważnie brać pod uwagę, że ten scenariusz będzie powtarzany. Krym nie dotarł zdaje się do świadomości decydentów w NATO, destabilizacja i okupacja Ukrainy, incydenty na granicy z Estonią też nie. Dopiero obecnie, gdy pojawiają się kolejne zagrożenia wobec Ukrainy i Mołdawii, rusza się sumienie Paktu i planowanie obronne. To ostatni moment, by na poważnie brać możliwość rozlewania się tego konfliktu.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

NATO

,

sojusz

,

Europa

,

polityka

,

wojna

,

Polska

Facebook