Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Waszczykowski: UE znów się kompromituje

20.02.2014

Potrzeba dużej klasy mediatorów, wyposażonych zarówno w kij jak i marchewkę, by rozwiązać obecny konflikt na Ukrainie. Dzisiejsza wizyta szefów dyplomacji Francji, Niemiec i Polski w Kijowie jest potrzebna, by zatrzymać rozlew krwi. Ale nie wydaje mi się, by byli oni wyposażeni w odpowiednie instrumenty, by wymusić powrót do negocjacyjnego stołu - mówi w rozmowie ze Stefczyk.info były wiceminister spraw zagranicznych i poseł PiS Witold Waszczykowski.

Stefzcyk.info: Rozejm postanowiony wczoraj, między władzą a opozycją, nie trwał długo. W Kijowie znów padły strzały, zginęli ludzie. Czy to oznacza, że ukraiński prezydent Wiktor Janukowycz  jednak schyla się ku rozwiązaniu siłowemu?

Witold Waszczykowski: Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiemy bowiem, czy Janukowycz w pełni panuje nad siłami MSW, Berkutem. Czy kontroluję obecną sytuację. Nie wiemy również czy Majdan jest zjednoczony i czy wszystkie siły polityczne, które się na niego składają, działają razem. Wtorkowe krwawe zamieszki i starcia  pokazały, że o jedności raczej nie może być mowy. Gdy dwóch przywódców opozycji, Witalij Kliczko i Arsenij Jaceniuk, przebywało w Berlinie na rozmowach, inni przywódcy Majdanu zaprowadzili ludzi pod parlament w Kijowie. Czyli część opozycji chciała rozmawiać o wyjściu z kryzysu, gdy druga część postanowiła, że ma dość dyskusji. Czy to wynik braku porozumienia przywódców Majdanu, czy wynik prowokacji, w każdym razie polała się krew. Wydarzenia nabrały własnej dynamiki, która wymknęła się spod kontroli.

Wielu protestujących na Majdanie nie ma zaufania do liderów opozycji, do Kliczki, Jaceniuka i szefa Sowbody, Olega Tiahnyboka.. 

To prawda. Przywódcy opozycji dążą do wypracowania kompromisu z władzami, a wielu protestujących na Majdanie żadnego kompromisu z Janukowyczem nie chce. M.in. Prawy Sektor. Trudno zasiąść do stołu negocjacyjnego z Janukowyczem i podzielić się z nim władzą na podstawie obecnego bardzo ułomnego systemu politycznego. Wchodząc w tej chwili do rządu całkowicie zależnego od parlamentarnej większości Partii Regionów i samego prezydenta, który de facto trzyma większość władzy  w rękach, opozycja straciłaby twarz. Janukowycz zrzuciłby część odpowiedzialności za obecną sytuację na Kliczkę, Jaceniuka i Tiahnyboka. Jedynym rozwiązaniem są tu reformy polityczne, które doprowadziłyby do rzeczywistego współrządzenia opozycji. 

Tego domagali się liderzy opozycji w czasie rozmów z Janukowyczem, okrojenia prerogatyw prezydenta. Janukowycz stanowczo odrzucił taką możliwość. Czy może jeszcze zmienić zdanie? 

To mało prawdopodobne. Janukowycz gra na czas, dlatego będzie chciał dalej rozmawiać z opozycją, ale na jak dotąd, na swoich warunkach. On ma bowiem jeden prosty cel: Przetrwać do wyborów prezydenckich w marcu 2015 roku.

Reakcją Zachodu na rozlew krwi i na Ukrainie są sankcje. Domagają się ich wszyscy od Waszyngtonu po Warszawę. Czy sankcje mogą złamać Janukowycza?

Sankcje to pomysł ukraińskiej opozycji. To ona od jakiegoś czasu już apeluje do Zachodu o to, by je wprowadził. Znaczna część ukraińskich polityków oraz oligarchów  jest już w Unii Europejskiej. Tam mają domy, konta, tam jeżdżą na urlop i się leczą i tam wysyłają dzieci na naukę. Gdyby odciąć ich od tego luksusowego życia na Zachodzie, to zostaliby zmuszeni do współpracy z opozycją.  

Jeśli to takie proste, to dlaczego mówi się o sankcjach dopiero teraz, dlaczego ukraińska opozycja nie mogła się ich wcześniej doprosić?

Cóż, Unia Europejska się tu po raz kolejny kompromituje. Ostatnia kompromitacja nastąpiła w listopadzie ubiegłego roku podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego. UE nie była w stanie przewidzieć tego, co się stanie. Zamiast koncentrować się na tym, by Kijów zaakceptował umowę stowarzyszeniową, zajmowała się zbieraniem poparcia dla tejże umowy wśród państw członkowskich. Nie brała nawet pod uwagę, że Janukowycz mógłby odrzucić umowę i uzyskać korzystną kontr-propozycję od Rosji.  Następny cios jaki Unia sobie sama zadała to brak nowej propozycji dla Janukowycza, takiej, która by przebiła ofertę Rosji. Bruksela miała wiele miesięcy czasu na to, by ją opracować. Nie zrobiła tego. W związku z tym dzisiejsze działania UE są potrzebne, ale spóźnione i daleko niewystarczające. Potrzeba dużej klasy mediatorów, wyposażonych zarówno w kij jak i marchewkę, by rozwiązać konflikt na Ukrainie. Dzisiejsza wizyta  szefów dyplomacji Niemiec, Francji i Polski w Kijowie  jest potrzebna, by zatrzymać rozlew krwi. Ale nie wydaje mi się, by byli oni wyposażeni w instrumenty, by wymusić powrót zwaśnionych stron do negocjacyjnego stołu.

-rozmawiała Aleksandra Rybińska

 fot. [PAP/EPA]

Jeśli zainteresował Cie artykuł znajdź nas na Facebooku

 

 

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook