Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Waszczykowski: Nie jesteśmy skazani na zależność

27.11.2011

W dobie kryzysu w Unii Europejskiej rośnie pozycja najsilniejszych graczy – Niemiec i Francji. W Polsce pojawiają się głosy, że Warszawa nie ma innego wyjścia – musi przyłączyć się do niemieckiej Unii, albo zostanie pożarta przez Rosję. Czy Polska jest skazana na polityczną zależność?

Witold Waszczykowski komentuje w rozmowie z portalem Stefczyk.info wizję przyszłości roztaczaną przed Polską:

Recepta mówiąca, że Polska musi się przyłączyć do niemieckiej Unii albo wejść w rosyjską strefę wpływów to rozwiązanie w oczach tych, którzy  nie widzą żadnych ambicji dla Polski, którzy uważają, że nasz kraj jest skazany na dryfowanie w jakimś obozie. Rzeczywiście część polskiego społeczeństwa zakłada, że nie mamy szans na silną pozycję na świecie. Jednak jest również druga grupa, która mówi, że jest inaczej. W jej oczach jesteśmy narodem oraz państwem, które jest zdolne, by funkcjonować jako byt suwerenny i podmiotowy. Ta grupa widzi Polskę, jako niezależnego gracza w Europie.

Kluczem do wzmocnienia polskiej sytuacji na świecie wydaje się być przede wszystkim silna pozycja w regionie. Musimy odbudować naszą pozycję w kontaktach z krajami ościennymi. Myśmy z nimi przez długie lata współpracowali. Grupa Wyszehradzkiej czy państwa nadbałtyckie – to partnerzy, z którymi budowaliśmy dobre relacje. Śp. Prezydent Lech Kaczyński wynegocjował kilka lat temu ważne porozumienie z Rumunią. To jest drugi bardzo ważny kraj Europie Środkowej i z nim należałoby polepszyć stosunki. Polska powinna również wrócić do koncepcji patronowania rozszerzeniu zachodnich instytucji na Wschód. Warszawie opłaciłoby się trzymanie otwartych drzwi do NATO i Unii Europejskiej państwom, które do nich aspirują. Kolejnym projektem, który wzmocniłby naszą sytuację, jest polepszenie relacji z USA. Rząd musi zainteresować Stany regionem Europy Środkowej. Waszyngton nie stracił zainteresowania tymi terenami. Jest na przykład zainteresowany, żeby sytuacja energetyczna była dość stabilna, a kraje środkowej Europy nie były skazane na rozszarpywanie przez Rosję oraz Niemcy.

Mając takie aktywa – silną pozycję w Europie Środkowej oraz bliskie relacje z USA – Polska mogłaby się pokusić o prowadzenie aktywnej polityki zagranicznej w Europie. Nie musiałaby się podporządkowywać we wszystkim Francji czy Niemcom. Kraje te musiałyby brać pod uwagę stanowisko polskiego rządu. Wiele decyzji państw zachodnich czy UE wobec naszego regionu czy związanych z Rosją musiałoby być konsultowanych z Warszawą. To jest jedyna recepta na silną pozycję Polski w UE oraz podmiotowość na arenie międzynarodowej.

Niestety w ostatnich latach Polska przez decyzje rządu straciła wiele atutów w polityce zagranicznej. Wycofaliśmy się z Bliskiego Wschodu, z Iraku, z Bałkanów. Myśmy tam byli obecni również po to, żeby współpracę w tych regionach móc wykorzystywać jako kartę przetargową w innych kwestiach. Przecież tak się prowadzi dyplomację. Europa Środkowa nie ma tak wielkiego znaczenia, żeby bezpośrednio wymuszać coś na Europie Zachodniej czy Rosji. Jednak silna pozycja w regionie oraz zaangażowanie w innych obszarach świata – jak choćby Libia, Afganistan, Bliski Wschód – dałoby nam kartę przetargową podczas rozmów m.in. w Unii Europejskiej. Nasze zaangażowanie dawałoby nam możliwość i legitymację do wypowiadania się również w sprawach, które nawet nie dotyczą nas bezpośrednio. Nasza aktywność w obszarach, którymi interesuje się np. Berlin, dawałaby nam prawo do oczekiwania, że Niemcy zaangażują się w projekty, na których zależy nam. Dlatego tak ważne jest prowadzenie aktywnej polityki w wielu obszarach świata.

not. saż
[fot. Prezydent.pl]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook