Jedynie prawda jest ciekawa

Waszczykowski: Możemy jedynie czekać

23.11.2012

O unijnym szczycie oraz działaniu polskiego premiera portal Stefczyk.info rozmawia z posłem PiS, byłym wiceszefem MSZ Witoldem Waszczykowskim.

Stefczyk.info: Trwa unijny szczyt budżetowy. Nowa propozycja Hermana Van Rompuya zakłada większe cięcia w budżecie. Skupiają się m.in. na środkach dla Polski. Na co możemy liczyć?

Witold Waszczykowski: Spodziewaliśmy się, że trend obcinania dopłat będzie utrzymywany. Niestety rządowi, premierowi Tuskowi nie udaje się tego trendu zatrzymać. Zobaczymy, na jakim poziomie zatrzymają się te cięcia. Czy w ogóle się zatrzymają... Niestety decyzje należą do innych. Premier Tusk nie jest żadnym znaczącym elementem w podejmowaniu decyzji w tej sprawie. Rozgrywka toczy się w trójkącie najważniejszych państw - Francja, Wielka Brytania, Niemcy. My możemy jedynie czekać. Nie mamy bowiem żadnych instrumentów, które pozwalałyby oddziaływać na największe państwa. Tzw. koalicja biorców unijnych dopłat nie powstała, ona jest fikcją. Ona powinna istnieć już od kilku lat, Polska powinna działać na rzecz jej powstania. Jednak nie ma nawet zalążków takiej koalicji. Niestety nie tylko o wysokość dopłat musimy walczyć.

O co jeszcze?

Sprawą, która jest dla nas szalenie ważna, ale nie zawsze się o niej pamięta i mówi, są warunki korzystania z dopłat oraz warunki ich rozliczania. Dochodzą do nas informacje, że wydatkowanie i rozliczanie unijnych środków ulegnie dalszej komplikacji. To może być próba ograniczenia dopłat nie tylko przez ich poziom, ale również przez utrudnienie w ich wykorzystaniu. W efekcie nie będziemy mogli z tych środków korzystać.

Z czego wynikają różnice w narracji premiera Wielkiej Brytanii oraz premiera Polski przed szczytem? David Cameron zapowiada twardą walkę o swoje interesy, premier Tusk tłumaczy, że liczy za wszelką niemal cenę na kompromis i nawet mniejszy budżet dla Polski przyjmie z satysfakcją.

David Cameron jest przywódcą silnego państwa, mocarstwa światowego. On może sobie pozwolić na otwartą i twardą grę. Po drugie on ma bardzo ograniczony mandat w tej sprawie. Znaczące siły wewnątrzkrajowe bardzo mocno go naciskają, wytyczając mu pewne ramy działalności i negocjacji. On ma małą swobodę. W przypadku Tuska sytuacja wygląda inaczej. On będzie się cieszył z czegokolwiek, ponieważ nie ma żadnych instrumentów oddziaływania. Może jedynie liczyć na Niemcy, że oni mu się odwdzięczą za 5-letnią politykę stawiania wyłącznie na Berlin. Tusk został już jednak obsypany gradem niemieckich nagród. Od lat ma bardzo dobrą prasę niemiecką, którą wykorzystuje w Polsce dla celów partyjnych. W związku z tym on ma świadomość, że Niemcy mu już odpłacili. To jest jeden z problemów, które powodują, że on nie chce zajmować stanowiska wbrew Berlinowi. A Niemcy również chcą ograniczać budżet, chcą bardzo dużych restrykcji. Tusk nie jest w stanie powiedzieć Niemcom "Nie".

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook