Jedynie prawda jest ciekawa


Waszczykowski: dwa kłamstwa Tuska

20.04.2012

Podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Donald Tusk zarzucił Kancelarii śp. Prezydenta Kaczyńskiego, że decyzja o wyjeździe głowy państwa do Katynia zapadła dopiero po ogłoszeniu wspólnej wizyty Donalda Tuska i Władimira Putina na miejscu zbrodni.

Innymi słowy: że to śp. Prezydent chciał zorganizować konkurencyjne obchody.

O sprawę zapytaliśmy Witolda Waszczykowskiego, byłego wiceministra spraw zagranicznych, wiceszefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii śp. Prezydenta Kaczyńskiego.

Co pan sądzi o zarzutach Tuska?

Pierwsze kłamstwo polega na tym, że to nie prezydent śp. Lech Kaczyński podjął wojnę z tym rządem, tylko to ten rząd, zanim jeszcze stał się rządem, ta partia, a więc przed wyborami 2007,  podjęła wojnę z prezydentem i Prawem i Sprawiedliwością. Przypomnijmy 2007 rok, kampanię wyborczą i hasło "dorżniemy watahę". Z tym hasłem przejęto władzę i z tym hasłem prowadzono wojnę z prezydentem.

Ta wojna polegała na tym, że prezydenta i jego pracowników odcinano od wiadomości, odcinano od depesz, od notatek służbowych wytworzonych przez rząd. Są dokumenty tego dowodzące, choćby pismo z 2000 roku, podpisane przez Radosława Sikorskiego, w którym ograniczał rozszerzenie dokumentów tworzonych przez MSZ do podmiotów związanych z rządem. To w 2008 roku podjęto wojnę z prezydentem, której celem było niedopuszczenie głowy państwa do unijnych szczytów, zabierano mu samolot. To w 2008 roku premier Tusk powiedział publicznie, że jemu ten prezydent jest do niczego niepotrzebny. I to tak trwało aż do katastrofy smoleńskiej.

Drugie kłamstwo: nie jest prawdą, iż to najpierw ustalono premierowskie wizyty, a prezydent Lech Kaczyński do tego chciał dołączyć. O tym świadczą konkretne dokumenty. W styczniu 2010 roku pierwszy dokument wysłał z Kancelarii Prezydenta śp. Mariusz Handzlik, do trzech adresatów. Dokument datowany 27 stycznia: do ministra Sikorskiego, do polskiej ambasady w Moskwie, i do rosyjskiej ambasady w Warszawie. Informował w nim, że prezydent zamierza zorganizować i uczestniczyć w uroczystości poświęconej 70. leciu zbrodni katyńskiej. Wówczas ta współpraca rozpoczęła się ze śp. Andrzejem Przewoźnikiem, który stał na czele Rady Pamięci Walk i Męczeństwa. Ruszyły przygotowania.

Kilka dni potem okazało się, że premier Putin zadzwonił do premiera Tuska i zaprosił go do Rosji. I zaczęła się konfuzja, bo premier się zgodził, tylko nie wiadomo na co. I przez wiele tygodni wyjaśniano jaki charakter ma mieć wizyta premiera. Ale było pewne, że chodzi o bilateralną wizytę szefa rządu, o spotkanie z premierem Putinem. Nie były to oficjalne uroczystości. W dalszych ciągu trwały przygotowania do oficjalnych uroczystości państwowych z udziałem państwowej delegacji, na której czele miał stać śp. prezydent Lech Kaczyński.

Nieprawdą jest więc, że najpierw ustalono uroczystości między premierami Tuskiem a Putinem a prezydent Kaczyński chciał jakoś do nich dołączyć albo zorganizować równoległe. Odwrotnie, to premierzy Polski i Rosji próbowali przejąć bądź zdublować uroczystości państwowe z udziałem prezydenta.

Tusk mówi: "jeżeli zatem pozwolić sobie na tezę, której ja nie podzielam, że doszło do rozdzielenia wizyt, to ja precyzyjnie powiem tak: po ustaleniu, jest wizyta premiera polskiego rządu, na zaproszenie premiera rosyjskiego rządu, aby wspólnie uczcić ofiary katyńskie, pojawił się także konkretny pomysł drugiej wizyty".

To jest nieprawda. W styczniu rozpoczęło się organizowanie wizyty delegacji państwowej z prezydentem na czele na uroczystości 70. lecia zbrodni katyńskiej. I w trakcie tych prac pojawiła się koncepcja bilateralnego spotkania premierów. I kombinowano wówczas, jak to zrobić. Najpierw miało to być spotkanie w Kaliningradzie z krótkim wyjazdem do Katynia. Potem myślano, by w Smoleńsku odbyć rozmowy dwustronne, a na chwilę wpaść do Katynia. A więc najpierw był plan wyjazdu prezydenta, potem dopiero pojawił się pomysł ze spotkaniem premierów, i przez wiele tygodni dopasowywano, jaki to ma być charakter tego spotkania Putin-Tusk.

Tusk mówi, odpowiadając na uwagę dziennikarki, że o wizycie śp. Prezydenta w Katyniu mówiło się już w styczniu: "Nie otrzymałem takiej propozycji ani takiej informacji od prezydenta Kaczyńskiego ani w styczniu, ani w lutym, ani w marcu, ani kiedykolwiek indziej na temat ewentualności wspólnej wizyty w Katyniu. I nie było żadnej informacji na temat daty, czy sposobu obchodów czy konkretnej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. " Czyli zarzut, że Kancelaria też nie chciała dwóch wizyt.

To jest nieprawda. Przygotowania rozpoczęły się oficjalnym pismem śp. Mariusza Handzlika z 27 stycznia. Dopiero kilka dni później pojawiła się koncepcja spotkania premierów.  I zaczął się bałagan, bo zaczęto wywierać presję na prezydenta, by to on zrezygnował, by scedował obchody na tę bilateralną wizytę premierów. Pamiętamy wystąpienie Sikorskiego w którym domagał się, by głowa państwa nie jechała do Katynia tylko do Miednoje albo do Charkowa. To się nie udało, a premier nie podjął żadnego działania by dołączyć do delegacji śp. Lecha Kaczyńskiego, tylko zaczął organizować własne uroczystości.

Niestety ta polityka premiera Tuska, aby w 2010 organizować odrębne uroczystości, nie dotyczyła tylko Katynia. Bo 2010 rok miał być rokiem wielu rocznic. Bitwa Warszawska, Grunwald, i rocznice z II Wojny Światowej, "Solidarności". I rząd chciał wszystko organizować odrębnie, ponieważ było to rok wyborczy, rok ewentualnej reelekcji śp. Lecha Kaczyńskiego. Próbowano każdą z tych rocznic rozbić. Pamiętamy jakie zamieszanie było związane z rocznicą Solidarności, już po Smoleńsku. Ojciec Zięba przez wiele miesięcy nie dostawał pieniędzy na obchody. Dostał dopiero wówczas, na koncert z udziałem władz, gdy okazało się, że będzie duża impreza z udziałem władz "Solidarności" i Jarosława Kaczyńskiego. Wówczas rząd przekazał ojcu Ziębie pieniądze. Cały rok planowano więc podwójne imprezy, i Katyń nie był tutaj wyjątkiem.

Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że Tusk od dawna kombinował, by się spotkać z Putinem w Katyniu. Takie rozmowy mogły mieć miejsce np. na Westerplatte, przy okazji spotkania z premierem Rosji. Nie powiadomiono jednak prezydenta. I kiedy prezydent uruchomił swoje przygotowania, zaczęła się panika. Wywołano wówczas tę telefoniczną rozmowę Putin-Tusk, aby pokazać, że tu jednak jest formalne zaproszenie ze strony rosyjskiej. W sumie chodziło o eliminację albo marginalizację prezydenta Kaczyńskiego.

Tusk mówi: "To jest jedno z wielu kłamstw, które ma na celu nie tylko zniekształcenie prawdy na temat tych zdarzeń, ale i sądzę że wyczyszczenie sumień tych, którzy się czują w głębi duszy być może bardziej odpowiedzialni niżby to wynikało z ich oficjalnych wystąpień za to, co się stało 10 kwietnia. "

Widać, że premier Tusk ukrywa wiele rzeczy. Nie chce przyznać się w jaki sposób podejmował decyzję o oddaniu śledztwa smoleńskiego Rosjanom, mimo nawet nakazu sądowego. Teraz oskarża, sięgając po klasyczną zagrywkę uciekającego złodzieja, który krzyczy "łapaj złodzieja". Z ust ministra Kuźniara, ikony antyamerykanizmu, słyszymy oskarżenia pod adresem PiS o prorosyjskość. A przecież ludzie dziś rządzący to ludzie, którzy postawili na Rosję, całą politykę zagraniczną oparli na odejściu od koncepcji jagiellońskiej, w kierunku, jak to mówili, pragmatycznego dogadania się z Rosją. I ta koncepcja się zawaliła, bo Rosja ich niczym nie wynagrodziła. Niczym. Mamy znowu próbę powrotu do demonizowania opozycji.

Not. Jak

[Fot. dokument]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook