Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wassermann: Obroną Macieja Laska jest obrażanie innych

30.09.2014

"Z moich informacji, spotkań organizacyjnych, dotyczących przygotowania tej III Konferencji, wynika, że będą przeprowadzane jeszcze dalej idące badania."

Stefczyk.info: Zdziwiła pani odmowa ekspertów z zespołu Macieja Laska, którzy nie przyjęli zaproszenia do uczestnictwa w 3. Konferencji Smoleńskiej?

Małgorzata Wassermann: Ona mnie nie zdziwiła. Zdaję sobie sprawę – bacznie obserwując zarówno ustalenia czynione z Konferencji Smoleńskiej, jak i zespół Macierewicza – z tego, że zespół pana Laska na argumenty nie jest w stanie dyskutować już z nikim. Raport wytworzony przez ten zespół jest w zasadzie podważony na każdym możliwym etapie. W związku z powyższym, jedyną możliwą obroną ze strony tych osób jest obrażanie innych. Natomiast ci ludzie mają świadomość, że nie mogą wejść w merytoryczną polemikę, bo przegrają w przeciągu pięciu minut.

Jak pani ocenia te argumenty, które oni podają w oświadczeniu? Kpią z eksperymentów dokonywanych na konferencjach... Warto zauważyć, że np. eksperyment z parówkami, który przypisują II Konferencji, miał miejsce na I.

Oceniając kwestie eksperymentów oni nie wiedzą o czym mówią. Tam, gdyby się pochylić, a ja jestem pewna, że się pochylili nad opublikowanymi materiałami z konferencji pierwszej i drugiej, to zdają sobie sprawę z tego, że tam są przeprowadzone profesjonalne badania i analizy. Po to, żeby takie osoby jak ja, były w stanie zrozumieć mechanizmy działań, pokazuje się to – na całym świecie tak jest – w taki sposób, że bierze się za przykład choćby puszkę po napoju, aby pokazać działanie siły odśrodkowej. Proszę zwrócić uwagę na bardzo nieelegancki zabieg zespołu Macieja Laska, który wiedząc o tym, że ludziom pokazuje się te przykłady zawsze, uderza w takie najniższe instynkty ludzie, że to są eksperymenty przeprowadzone na parówkach. Wystarczy wejść na stronę Konferencji Smoleńskiej, żeby zobaczyć jakie tam są analizy i badania oraz dane. One są na tyle trudne i skomplikowane, że nawet osobie zainteresowanej, abym mogła te mechanizmy fizyczne zrozumieć, trzeba to pokazać w sposób prosty. Te obliczenia są momentami niezmiernie skomplikowane. Dla osoby, która nie ma wykształcenia technicznego, inżynierskiego, to może być niezrozumiałe.

Tam też pada argument, że materiały z Konferencji Smoleńskiej nie zostały przekazane do prokuratury.

To jest nieprawda. Materiały, zarówno z pierwszej, jak i drugiej konferencji, zostały przekazane do prokuratury.

20 października będzie miała miejsce III Konferencja Smoleńska. Czego się po niej można spodziewać?

Nie czuje się uprawniona do omawiania tego. Z moich informacji, spotkań organizacyjnych, dotyczących przygotowania III Konferencji, wynika, że będą przeprowadzane jeszcze dalej idące badania. Przełomu w zakresie wiedzy nie będzie. Przebieg i przyczyny podane przez pana Laska i panią Anodinę, jak to jest często jest przez naukowców określane: „obrażają inteligencję przeciętnego człowieka”. Będą dodatkowe badania, które będą pokazywały, że tok myślenia, którym idą profesorowie i zespół ministra Macierewicza jest prawidłowy.

Pani była zawsze zwolennikiem konfrontacji tez ekspertów Macieja Laska i naukowców z Konferencji Smoleńskiej oraz z zespołu Antoniego Macierewicza. Czy nadal uważa pani, że takie spotkanie miałoby sens?

Ona dla nas miałaby ogromny sens. Ona pokazałaby, gdyby była otwarta, jak w bardzo wielu miejscach, a praktycznie w całości, raport wytworzony przez komisję Millera jest niewiarygodny i oparty na zafałszowanych danych, a wnioski wysnute są bez przesłanek. Dr Lasek doskonale wie, dlaczego on nie idzie na konfrontację z żadnymi naukowcami. Ich pracy się nie da obronić. Wiedzą o tym ludzie, którzy mają wykształcenie techniczne, ale wie o tym także prokuratura. Jestem przekonana, że zespół dr Laska będzie do końca brną w to, że ma rację.

Proszę sobie przypomnieć jak często minister Miller mówił choćby o fakcie, że to jest lot cywilny, w związku z powyższym prawidłowo przyjęto załącznik 13. do Konwencji Chicagowskiej. Odpowiada IKAO: to był lot państwowy (wojskowy), w związku z powyższym żadna Konwencja Chicagowska nie ma za. Czy Jerzy Miller i Maciej Lasek zabierają głos? Nie, dalej mówią, że wszystko jest w porządku.

Kolejna rzecz: oni nie przeczyli, że oparli większość swoich ustaleń na odczycie z rejestratorów lotu. Co się dzieje dalej? Prokuratura nadal jeździ po kopie do Moskwy, przyjmując, że te które ma nie nadają się do dalszych badań. Zresztą podobnie, jakby prześledzić wyniki ustaleń poszczególnych profesorów – oni również mówią, że te kopie, które ma Polska, nie nadają się do wiarygodnej analizy, wskazują na fakt, że nagranie to jest w kilkunastu miejscach cięte. Pan minister ze swoją ekipą przyjął w 2011 r. to nagranie, po które jechał do Moskwy. To, że pokazują się kolejne badania, nie przeszkadza mu w tym, żeby twierdzić, że ten raport jest prawidłowy.

A co z ustaleniami prokuratury?

Cios zadaje także prokuratura – tym, że ustaliła, że gen. Błasika nie było w kokpicie. A na tym przecież minister oparł swój raport, mówiąc o naciskach i błędnej komunikacji w kabinie pilotów. Prokuratura mówi, że ponad wszelką wątpliwość ustaliła że tak nie było. Zespół rządowy dalej brnie w to, że ten raport nie wymaga poprawienia. Poczekajmy na dalsze ustalenia prokuratury, jestem ciekawa jak dr Lasek będzie dyskutował z biegłymi z prokuratury, którzy być może również będą mieli zastrzeżenia. Nie jest przypadkiem, że po katastrofie smoleńskiej zmieniono przepisy prawa lotniczego, które nałożyły na członków komisji badającej wypadki lotnicze tajemnice, w kwestii tego, czego dowiedzieli się w zakresie swoich badań. Wszystko wskazuje na to, że ta ustawa została zmieniona po to, żeby nikt nigdy nie mógł przepytać ministra Millera jakie badania wykonał i w jaki sposób doszedł do swoich wniosków. Mało tego, ta komisja działała bez podstawy prawnej, więc można powiedzieć, że ten dokument jest dziś nic nie warty. Jak rozmawiam, bardzo często, z ludźmi o wykształceniu technicznym, chemicznym, geologicznym, to ja słyszę bardzo że raport ministra Millera obraża ich inteligencję. I dlatego oni zabrali się do pracy nad tą katastrofą. Często słyszę , że można próbować fałszować, ale tutaj oczekiwałoby się chociaż minimalnej subtelności. Jest to jednak zrobione w taki sposób, że ludzie o wykształceniu technicznym nie wierzą, że coś takiego można zaserwować społeczeństwu, utwierdzając je w tym, że to jest prawda.  

not. mc
[fot. wPolityce.pl/tvn24.pl]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook