Jedynie prawda jest ciekawa

Wąsik: Śledztwo ws. korupcji przy prywatyzacji stanie

11.12.2012

Rozmowa z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem, liderem radnych PiS w Radzie m.st. Warszawy.

Stefczyk.info: Prokurator Jacek Więckowski prowadzący śledztwo dotyczące korupcji przy polskich prywatyzacjach straci śledztwo. Rozmówcy "Rzeczpospolitej", opisującej sprawę, zaznaczają, że ta decyzja może zablokować całą sprawę. Jak Pan to ocenia?

Maciej Wąsik: Śledztwa prowadzone przez prokuraturę w Katowicach pozostawiają wiele do życzenia. Pokazywała to choćby sprawa Kwaśniewskich, której ukręcono głowę. Płotki usłyszały zarzuty karno-skarbowe, a najważniejsi ludzie nie byli niepokojeni. Pani Kwaśniewska nie została nawet przesłuchana w tej sprawie. Sprawa Domu w Kazimierzu nie została potraktowana poważnie. O śledztwie dotyczącym prywatyzacji było głośno, jednak za czasów mojej służby w CBA Biuro nie współpracowało z prokuratorem Jackiem Więckowskim. Trudno mi oceniać jego pracę.

Jego odwołanie będzie ciosem w śledztwo?

Oczywiście. Przecież on prowadził tę sprawę od sześciu lat. Zmienianie prowadzącego po tylu latach będzie skutkowało ogromnym opóźnieniem w tej sprawie. W mojej ocenie nawet rocznym. Kolejny prowadzący będzie musiał zapoznać się z tą sprawą, będzie musiał przeczytać wszystko i zapoznać się z faktami. Czy uda mu się zapoznać z tą sprawą tak dobrze jak znał ją prokurator prowadzący śledztwo od lat? Sądzę, że nie będzie. Nie znam uzasadnienia decyzji przełożonych tego prokuratora. Warto byłoby zapoznać się ze szczegółami uzasadnienia. Czy przełożeni nie byli zadowoleni z pracy Więckowskiego? Nie ma pojęcia, co stoi za to decyzją. Na pewno jednak nie wpłynie to dobrze na śledztwo. Ono na jakiś czas po prostu stanie.

Jeśli przełożeni nie byli zadowoleni z pracy Więckowskiego, mogli podjąć inną decyzję? Można było choćby poszerzyć zespół zajmujący się śledztwem

Oczywiście powiększenie zespołu byłoby doskonałym pomysłem. Wiadomo, że grupa trzech prokuratorów będzie pracowała efektywniej niż jeden prokurator. Wydaje się, że rolą m.in. dziennikarzy jest dociekanie, o co w tej sprawie chodzi, jaka była motywacja i jakie ta decyzja będzie miała w praktyce konsekwencje.

"Rzeczpospolita" wyjaśnia, że prokurator Więckowski nie może "zabrać" ze sobą śledztwa, ponieważ od stycznia sprawy korupcyjne mają być prowadzone jedynie przez prokuratury apelacyjne. Jak Pan ocenia tę zmianę?

Nie można odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny. Na pewno są takie sprawy, które powinny być prowadzone na najwyższym możliwym szczeblu prokuratury. Jednak z drugiej strony nie jest dobrym rozwiązaniem konieczność prowadzenia spraw drobnych korupcji w prokuraturach apelacyjnych. Nie ma powodów, by takie sprawy nie mogły być prowadzone w jednostkach niższych szczebli. Prokuratury apelacyjne nie dadzą rady zajmować się wszystkimi sprawami korupcyjnymi w Polsce. One tego nie pomieszczą, będą za mało wydajne.

Rozmawiał Nal
[Fot. Sxc.hu]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook