Jedynie prawda jest ciekawa

Warzecha: Protest studentów wstrząsnął Polską

27.01.2017

"Na wypadek gdyby Państwo przegapili, spieszę donieść: dyktatura kaczystowska chwieje się w posadach. Jeszcze trochę - parę tygodni, może nawet parę dni - i zawali się całkowicie. Oto bowiem Polską wstrząsnął protest studentów!" - pisze na se.pl Łukasz Warzecha.

Dziennikarz przedstawia ciekawe dane dotyczące tego, jak wielką skalę miały protesty studentów.

"Protest objął jedenaście polskich miast, a w nich w sumie całe dwa tysiące osób! Czyli średnio po 181 osób na miasto. W Polsce jest około 1,405 miliona studentów. To znaczy, że w proteście wzięło udział 0,14 proc. polskich studentów. Przynajmniej teoretycznie, bo protest zmobilizował różne kręgi wiekowe" - zwraca uwagę i dodaje, że wśród protestujących można było dostrzec studentów zarówno uniwersytetów trzeciego wieku, ale też czwartego i piątego.  

"I bardzo słusznie, bo dyskryminacja ze względu na wiek, czyli tak zwany ejdżyzm, może być uprawiana przez reżim kaczystowski, ale przecież nie przez tych, którzy przeciw niemu protestują" - pisze Warzecha. 

Przekonuje, że taka ilość protestujących nie jest klęską.

"O nie, bynajmniej! Wiadomo przecież, że reżim używa służb - zinfiltrował już między innymi Mateusza Kijowskiego, który ma zainfekowany telefon, jest nieustannie śledzony, a w czasie snu zaimplementowano mu do mózgu specjalny moduł, odczytujący myśli i przesyłający te dane bezpośrednio na Nowogrodzką. Inna rzecz, że niezbyt często, bo na ogół nie ma czego przesyłać. Zatem reżim zbiera dane, nazwiska i powiązania, a potem przyjdzie aresztować o piątej nad ranem" - pisze. 

Zwraca uwagę, że to właśnie dlatego organizatorzy protestów wybrali tak sprytną taktykę, że "na ulicach pojawiły się tylko dwa tysiące osób, wliczając sekcję geriatryczną, ale dziesiątki - ba, setki tysięcy dołączyły do protestu mentalnie".

Dziennikarz zwraca również uwagę na apolityczność protestu. Przypomina, że w Warszawie manifestacja była pilnowana przez posłów PO - Kingę Gajewską, Arkadiusza Myrchę i Michała Szczerbę. Bezpieczeństwo protestujących zapewniał pułkownik Mazguła. To wszystko sprawia, że - zdaniem Warzechy - trudno mieć wątpliwość, ze protest był sukcesem, ale tym ukrytym. 

"Tępi zwolennicy reżimu nie rozumieją, jak przemyślnie go zorganizowano i dlatego głupio się śmieją. Niech się śmieją, na zdrowie. Jeszcze im miny zrzedną, skoro za całą sprawą stoją tak tęgie mózgi, jak Szczerba, Mazguła czy Gajewska. I to, proszę Państwa, nie jest ich ostatnie słowo!" - podkreśla Warzecha.


wkt/se.pl

[fot. youtube,com]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook