Jedynie prawda jest ciekawa

Warzecha: PiS ma zdolność koalicyjną

09.10.2012

O ofensywie PiSu oraz szansach na zmiany polityczne portal Stefczyk.info rozmawia z dziennikarzem i publicystą Łukaszem Warzechą.

Stefczyk.info: Waldemar Pawlak spotkał się z politykami innych partii. Również z Jarosławem Kaczyńskim. Miał z nim rozmawiać m.in. o projektach, w których PSL ma inne stanowiska niż PO. Wiele osób wskazuje, że może być to przymiarka do nowego porozumienia. Pojawiają się nawet głosy o zbliżającym się rozpadzie koalicji. Jak Pan ocenia spotkania Pawlaka?

Łukasz Warzecha: Nie da się tych spotkań odczytywać bez kontekstu rywalizacji o przywództwo w samym PSL. O tym trzeba pamiętać. Kandydaci do fotela szefa ludowców prowadzą walkę o pozycję. W mojej ocenie spotkania Pawlaka mają na celu pokazanie, że to on jest głównym graczem, że to on jest najsilniejszy. On pokazuje, że ma obstawione wszystkie fronty, że jakby działo się coś złego to on ma inne możliwości.

Skutkiem tych rozmów może być zmiana sytuacji politycznej?

Nie wydaje mi się. Wiem, że pod wpływem ostatnich wydarzeń, sondażu dającego prowadzenie PiSu, czy sprawnej ofensywy Prawa i Sprawiedliwości jest oczekiwanie na przełom czy trwałą zmianę polityczną. Nie wiem jednak, w jaki sposób miałaby ona nastąpić. Jest możliwość przeprowadzenia konstruktywnego wotum nieufności. Głosowanie nad takim wnioskiem odbędzie się niedługo, jednak już wiemy, że na razie nic takiego nie nastąpi. Kolejną możliwością będzie sprawa budżetu na przyszły rok. W mojej ocenie zmiana polityczna możliwa jest dopiero w przyszłym roku. Być może obecne rozmowy są pewną przymiarką do przyszłych zmian. Jednak, żeby doszło do zmian, sytuacja gospodarczo-społeczna musiałaby być znacznie gorsza niż obecnie. Jeśli to się nie stanie, to najbliższe wybory mamy za trzy lata.

Ostatnia ofensywa PiSu czy spotkania z szefem PSL mają znaczenie w dalszej perspektywie?

To pokazuje, że stwierdzenia, które dla mnie zawsze były niewiarygodne, że PiS nie ma żadnej zdolności koalicyjnej, są nieaktualne. To nie jest prawdziwa opinia. W polityce takie sformułowania nie mają racji bytu. "Nigdy", "z nikim", "na pewno nie" - takie deklaracje nie istnieją w polityce. PiS ma zdolność koalicyjną. Ona zależy na ogół od tego, co się oferuje partnerowi i ile się ma głosów. Jeśli się ma wystarczająco dużo posłów, jeśli się ma coś do zaoferowania, to zawsze można zawrzeć koalicję.

Jakie szanse na porozumienia widzi Pan w obecnym Sejmie?

Mówiłem wielokrotnie, że Ruch Palikota to efemeryda, która nie przetrwa kolejnych wyborów. Tam nie ma żadnych pomysłów. Wydaje się, że inne partie wyciągną co bardziej znanych posłów z tej formacji, a reszta nie ma szans na przetrwanie polityczne. To dotyczy również samego Palikota. Solidarna Polska w mojej ocenie skończy podobnie, szczególnie, jeśli partia ta będzie dalej działała tak, jak działa. Jeśli chodzi o SLD to widzę oznaki, które pokazują, że pod wodzą Leszka Millera partia ta współdziała z Platformą Obywatelską. Widać konkurencję wobec PiSowskiej debaty gospodarczej. Słyszeliśmy lekceważące wypowiedzi szefa Sojuszu o debatach organizowanych PiSu. Obecnie widać było odmowę spotkania z Pawlakiem. To dla mnie są ukłony wobec PO. Z kolei z drugiej strony ostatnia wypowiedź Pawła Grasia, który mówił pod adresem SLD, że PO nigdy niczego nie wyklucza itd.

Co za tym stoi?

To dla mnie tak, jakby zaczynała się pewna gra ostrzeżeń dla PSL. Jak zaczniecie skakać, to my mamy gotowego partnera alternatywnego. PO pokazuje, że jest przygotowana do przesilenia. Jednak na razie nie widzę oznak, by to się miało stać.

Jeśli spadkowy trend notowań PO i wzrostowy PiS się utrzyma możliwe jest wytworzenie nacisku na władze, by rozpisać nowe wybory?

Wątpię, by skrócenie kadencji nastąpiło jedynie z tego powodu. Wcześniejsze wybory nie są na rękę dla Platformy, chyba że dojdzie do wniosku, że opłaca się jej odpuścić obecnie z racji powagi zbliżającego się kryzysu. Jeśli wpadniemy w poważny kryzys to następne wybory mogą zmieść Platformę ze sceny politycznej. Z drugiej strony podejrzewam, że w PiS zdają sobie sprawę, że branie władzy w tej sytuacji nie jest wcale korzystne. Wydaje się, że w najbliższym czasie - w perspektywie 6 miesięcy - nie dojdzie do poważnych zmian na scenie politycznej. Jeśli jednak w 2013 roku kryzys będzie bardzo głęboki, będziemy mieli wiele protestów politycznych i Polacy będą musieli zaciskać pasa, to być może Platforma zacznie się zastanawiać na poważnie, czy nie warto oddać władzy i liczyć, że następcy sobie nie poradzą. To jest możliwe.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Jakub Kamiński]
Słowa kluczowe:

PiS

,

polityka

,

Polska

,

Warzecha

,

Platforma Obywatelska

,

rząd

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook