Jedynie prawda jest ciekawa

Warzecha: Nieprofesjonalizm policji czy polityczne zlecenie?

13.11.2012

Media i internauci stawiają coraz więcej pytań o zdumiewające zachowanie policji w czasie Marsz Niepodległości 11 listopada. Policjanci nie reagowali adekwatnie do sytuacji, nie próbowali oddzielić grupki agresywnych "zadymiarzy" od reszty marszu, odrzucali w tłum palące się race i strzelali w powietrze, mimo braku bezpośredniego zagrożenia. O próbę analizy tych zachowań portal Stefczyk.info poprosił Łukasza Warzechę, publicystę "Faktu" i "Uważam Rze".

Stefczyk.info: - Dzisiaj w komentarzu zadał Pan kluczowe pytanie: czy to świadczy, że policja jest dramatycznie nieprofesjonalna czy po prostu wykonywała polityczne zlecenie? Czy pokusiłby się pan o próbę odpowiedzi na to pytanie?

- Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to bym go nie stawiał w komentarzu. Nie wiem jak naprawdę było i nie chciałbym tutaj stawiać jakichś nie popartych dowodami oskarżeń. Mogę jedynie powiedzieć, że gdyby to miała być kwestia braku profesjonalizmu, to ten brak profesjonalizmu jest naprawdę porażający, a w dodatku bardzo groźny. Kolejne osoby bowiem potwierdzają - a ja sam byłem w takim miejscu, że to widziałem - że za sprawą działań policji byliśmy o krok od tragedii. Spotkałem się nawet z takimi relacjami, że w zasadzie tłum już zaczynał się zadeptywać, były już takie miejsca, gdzie ludzie byli bardzo ściśnięci.

Oznacza to właśnie, że albo polska policja jest dramatycznie niewyszkolona i kompletnie niekompetentna w przypadku tego typu zgromadzeń, albo jak to napisałem, że to było polityczne zalecenie - nie wiem która ewentualność jest gorsza, prawdę mówiąc.

Stefczyk.info: - No właśnie, uczestnicy tego marszu słyszeli, jak policja przygotowywała się już do ataku - kazała np. wyjść ze zgromadzenia posłom i dziennikarzom. Ktoś taki rozkaz o ataku musiał wydać...

- Ktoś musiał oczywiście taki rozkaz wydać, jestem sam ciekaw, na jakim szczeblu to się odbyło -  czy to było na szczeblu dowódcy akcji, który pewnie tam miał stopień komisarza, czy to było na wyższym szczeblu, gdzieś w Komendzie Stołecznej, ewentualnie w Komendzie Głównej, czyli raczej na szczeblu inspektorów - nie mam pojęcia.

Wydaje mi się, że sprawa była na tyle poważna, że tego typu decyzje - czy uderzać na takie zgromadzenie - muszą zapadać wyżej, tzn. nie zapadają tylko na szczeblu dowodzenia akcją. Ja się oczywiście spotkałem z takimi opiniami, że oczywiście dowodzący akcją podejmują decyzje na podstawie informacji z różnych miejsc wydarzenia - być może tak by było, gdyby to były działania całkowicie apolityczne, gdyby policja wypełniała w stu procentach swoją rolę i gdyby nie kierowała się żadnymi politycznymi wytycznymi.

Ale z kolei gdyby tak było i gdyby rzeczywiście ta decyzja miała być podejmowana na podstawie analizy sytuacji, to na pewno ona by nie była taka, jaką podjęła policja 11 listopada. Czyli z całą pewnością nie byłoby zamiaru rozbicia całego zgromadzenia. A to był tak dramatycznie wyraźny błąd w sztuce, że prawdę mówiąc, ja bym oczekiwał po czymś takim, jakichś dymisji w strukturach policji.

Jeżeli policja utrzymuje, że wszystko było w porządku i to jest jej normalna metoda działania, to naprawdę się bójmy, bo przy najbliższej okazji jakiegoś większego zgromadzenia może już dojść do nieszczęścia.

Stefczyk.info: - Jednak do ataku nie doszło. Czy faktycznie sytuację uratowali posłowie PiS, których postawa zniechęciła policję od szturmu?

- Mogło być również tak, że policja, czy ktoś na szczeblu dowodzenia policji przestraszył się możliwych konsekwencji. Bo gdyby policja rzeczywiście zaatakowała i gdyby ludzie zaczęli się w panice zadeptywać na Marszałkowskiej, no to nie dałoby się ukryć faktu, że wina leży po stronie policji, a nie po stronie tych spokojnych ludzi, którzy tam stali. Być może więc, ktoś się przestraszył konsekwencji, może było tak, że ktoś nie chciał wziąć odpowiedzialności na siebie, bo wiedział, że w razie czego zostanie kozłem ofiarnym, a posłowie PiS, którzy zablokowali ten szturm to tylko dali pewien pretekst.

Ale jak mówię - nie wiem jak było, to są wszystko moje spekulacje. Wiem na pewno tyle, że policja zadziałała absolutnie nieprofesjonalnie - w tej sprawie, ale nie tylko, bo nie zapominajmy o słynnej już sprawie wywiadowców po cywilnemu, którzy w ogóle nie wypełniali tej roli, do której podobno byli przeznaczeni, każe też tutaj postawić bardzo poważne pytania.

not. zrk
[fot. PAP/Jakub Kamiński]
Słowa kluczowe:

11 listopada

,

policja

,

dymisja

,

tragedia

,

panika

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook