Jedynie prawda jest ciekawa

Warzecha: „Dziadziuś Adaś jest bardzo wkurzony”

25.11.2016

„Dziadziuś Adaś jest bardzo wkurzony. Dziadziuś Adaś jeździ po Polsce i opowiada, jak się straszliwie zirytował i dlaczego” - pisze na łamach „Super Expressu” publicysta Łukasz Warzecha.

Jak łatwo się domyślić, tytułowym „dziadziusiem Adasiem” jest sam redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, który użala się nad sytuacją swojego pisma w Polsce rządzonej przez PiS. 

Choć wcześniej sprzedaż „GW” nie była nadzwyczajna, ocenia Warzecha, to jednak zawsze mogła liczyć na prenumeraty ze strony różnych urzędów czy ministerstw. Przede wszystkim jednak na ich reklamy. 

„A teraz rządzi zły reżym, paskudny reżym, i ten reżym chce gazetkę dziadzia Adasia zniszczyć. Nie kupuje i ogłoszeń nie daje, i dziadzio Adaś się martwi, że pieniążków jest mało” — ironizuje Warzecha. 

Zdaniem publicysty nie chodzi wcale o niego, ani o dziennikarzy, którzy mogą stracić pracę. Michnika trapi coś innego. 

„On się martwi o to, że jak kaski będzie za mało, to ktoś w zarządzie może w końcu pomyśleć, że może to dlatego, że gazetka dziadzia Adasia zrobiła z siebie propagandową broszurkę, której już nikt normalny nie chce czytać tak sam z siebie” — zauważa publicysta i zwraca uwagę, że ktoś może wpaść na tragiczny dla Michnika pomysł sprzedaży „GW”. 

Warzecha pisze również, że redaktora naczelnego przygnębia coś innego. 

„Kompletnie już dziadzia Adasia dobija fakt, że jego gazetkę w kioskach - czyli w takiej właśnie normalnej, niewymuszonej sprzedaży - dogonił i nawet przegonił jakiś wstrętny tabloid” — stwierdza.

Otóż ma on myśli „Super Express”, który skończył ostatnio 25 lat. 

„Ma się znakomicie, choć nigdy żadnych rządowych pieniędzy z ogłoszeń nie dostawał, a na urodzinach był nawet pan prezydent” — ocenia publicysta. 

„Dziadzio Adaś cierpi, bo widzi, że kiedyś na pstryknięcie wchodził do premiera i prezydenta, i mówił im, co mają robić, a teksty w jego gazetce ludzi niszczyły albo wynosiły, a dzisiaj co? Jajco. Wzięło i się rypło. Zajumali dziadziusiowi Polskę, kasę, wpływy - wszystko mu zajumali. Ni ma, panie” — pisze Warzecha. 

Co w takim razie zostało Michnikowi? Podróże po Polsce i skarżenie się. „>>Straszne czasy nastały<< - duma dziadzio Adaś i z ponurą miną nalewa sobie kolejną szklaneczkę wódki. Bo na trzeźwo się już nie da” — komentuje Warzecha. 


ak/”Super Express”

[fot. YouTube]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook