Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Warszawa nigdy nie zaakceptuje "tęczy"

16.04.2014

Z tym miejscem, z placem Zbawiciela, wojowali też komuniści. Przegrali.

Nieszczęśliwa "tęcza" na pl. Zbawiciela w Warszawie - kilkukrotnie już niszczona - ma stanąć ponownie 1 maja.

Nie, nie w dniu Święta Pracy, tak celebrowanego przez komunistów, ale w 10. rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Dlaczego właśnie wówczas? Widocznie ten ewidentny symbol tryumfu mniejszości seksualnych kojarzy się władzom stolicy z Unią.

A przecież, gdy wstępowaliśmy do Wspólnoty, zapewniano nas po tysiąckroć, że Unia nie ma z agresją ideologiczną nic wspólnego. Że Unia to wolna gospodarka, swobodny przepływ osób oraz wzajemna pomoc wolnych państw. A dziś mówią nam, że głosowaliśmy za "Tęczą", i że rocznicę wstąpienia do UE uświetni kolejne narzucenie tej instalacji Warszawie!

Oczywiście, odpowiedzą, że żadna z brukselskich struktur tego nie nakazywała, a nawet że nie zabierała w tej sprawie głosu. To prawda. Ale też nie jest prawdą, że Unii w tym wszystkim nie ma. Jest, za sprawą swojej soft power, miękkiej siły, która nieustannie wspomagana wielkimi pieniędzmi pracuje na rzecz zmian obyczajowych. Tam idą miliardy, tam idzie wsparcie.

Mówią nam, że "tęcza" z placu Zbawiciela to ogólny symbol wszelkiego dobra. Autorka instalacji deklarowała, że jej instalacja powstała "jako wspólnie wykonane dzieło, którego symbolika była pozytywnym wezwaniem do tolerancji, poszanowania godności ludzkiej i prawa do posiadania własnych przekonań i poglądów".

Jednak w miarę narastania konfliktu zaczęła ona wprost przyznawać, że jej dzieło ma kontekst ideologiczny:

"Pragnę przypomnieć, iż spalenie TĘCZY było przestępstwem niszczenia mienia publicznego, agresywnym aktem homofobii skierowanym przeciwko innym ludziom oraz przeciwko dziełu sztuki" - mówiła kilka miesięcy temu.

Warto też pamiętać, że w naszej kulturze prawdziwa tęcza ma 7 kolorów. Ta z placu Zbawiciela zaś - tylko 6. Dokładnie tyle, i dokładnie takie same, jak flaga mniejszości seksualnych.

Prorokuję, że Warszawa nigdy nie zaakceptuje "tęczy" na placu Zbawiciela. W końcu chodzi o wyjątkowe miejsce, nazwane imieniem Chrystusa. Także o miejsce - i kościół - z którym walczyli komuniści. Długo kombinowali, jak przesłonić świątynię kompleksem MDM, jak nie odbudowywać wież kościoła. W końcu się poddali. Homodyktatura też ulegnie. Zbawicielowi.

Jacek Karnowski

[Fot. Bartłomiej Zborowski / PAP]

Słowa kluczowe:

Jacek Karnowski

,

Warszawa

,

homoseksualizm

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook