Jedynie prawda jest ciekawa

Walentynowicz: Nie odpuścimy sprawy zamiany ciał

05.10.2012

O braku śledztwa ws. zamiany ciała śp. Anny Walentynowicz oraz śp. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej oraz ostatnich słowach prokuratora Andrzeja Seremeta ws. identyfikacji śp. Walentynowicz portal Stefczyk.info rozmawia z Piotrem Walentynowiczem, wnukiem legendy "Solidarności".

Stefczyk.info: Andrzej Seremet mówi w jednej ze stacji radiowej, że zostanie Panu okazany protokół okazania ciała Pana babci. Prokurator Generalny wskazywał, że Pan publicznie apelował o to, a on chce zaspokoić Pańską ciekawość. Jak Pan to komentuje?

Piotr Walentynowicz: Jestem zaskoczony słowami prokuratora Seremeta. Ja przecież znam ten dokument. Zapoznawałem się z nim już, a obecnie nie wnosiłem o udostępnienie go mnie. Ja apelowałem o to, by ten dokument ujawnić i udostępnić wszystkim osobom. Każda osoba zainteresowana powinna mieć wgląd w ten materiał. Pełnomocnicy reprezentujący rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej na tej podstawie mogliby formułować swoje wnioski i planować działania.

Ten dokument jest ważny?

To jest jedyny dokument, podpisany przez mojego ojca, jedyna czynność, w której on brał udział. Jedynie ten dokument może pokazać, czy on się pomylił, czy też dobrze rozpoznał ciało mojej babci. Inne wyniki, inne badania, przeprowadzone bez obecności mojego ojca, nie mogą świadczyć o tym, że on się pomylił.

Prokurator Seremet wciąż stoi na stanowisku, że to Państwa rodzina się pomyliła.

Jego obecna wypowiedź ws. protokołu świadczy o tym, że prokurator jest zupełnie niezorientowany w tej sprawie. W prokuraturze przecież znajduje się dowód, że ja już otrzymałem do wglądu ten materiał. Ja oczywiście bardzo chętnie jeszcze raz się jemu przyjrzę. Ta sytuacja pokazuje dobrze, jak jest prowadzone to śledztwo. Mówimy od dawna o tym. Podpieranie się dokumentami z czynności, w których mój ojciec nie brał udziału, nie ma sensu. Cała dokumentacja posłużyła nam do poddania w wątpliwość rzetelności identyfikacji i pochówku. Ta dokumentacja jest fałszywa. Jak może ona zatem świadczyć o tym, że myśmy się pomylili. Ale oczywiście, wszystko co dotyczy Smoleńska, najlepiej zamieść pod dywan i liczyć, że ludzie zapomną.

Andrzej Melak mówił, że liczy, iż Państwo tej sprawy nie odpuszczą, że będziecie walczyć o ukaranie winnych zamiany ciała Pana babci.

Na pewno nie odpuścimy. Po tym, jak Pan Seremet obraził naszą rodzinę, widząc jak niekompetentnie prokuratura działa, że nie przykłada się zupełnie do tej sprawy na pewno nie odpuścimy. już starczy tych tajemnic smoleńsko-katyńskich. Choć miałaby to być ostatnia rzecz, jaką ja zrobię, zapewniam, że doprowadzę do sytuacji, że prawda przynajmniej o mojej babci wyjdzie na jaw. Na razie nie wiem, jakie konkretnie kroki podejmiemy. W sobotę spotykamy się z naszym pełnomocnikiem. Będziemy ustalać, co dalej możemy zrobić, jakie mamy możliwości. Zakładam, że takie są. Gdybyśmy ich już nie mieli, to oznaczałoby, że żyjemy w państwie totalitarnym, a nie w demokracji.

Rozmawiał TK
[Fot. wPolityce.pl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook