Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Walentynowicz: "Nie da się oderwać Smoleńska od polityki"

06.08.2014

Czy po decyzji sądu, który nakazał prokuraturze ponowne zajęcie się sprawą organizacji lotu premiera i prezydenta do Smoleńska w kwietniu 2010 r., jest jeszcze nadzieja na rzetelne śledztwo? Rozmawiamy o tym z Piotrem Walentynowiczem, wnukiem Anny Walentynowicz, który był na wczorajszej rozprawie Sądu Okręgowego w Warszawie.

STEFCZYK.INFO: Czy słysząc wczorajsze orzeczenie sądu zobaczył pan promyk nadziei, że coś się zmieni?

Janusz Walentynowicz: Tak, być może zrobi się po tej decyzji szczelina, która zamieni się później w większy wyłom. Mam jednak nieodparte wrażenie, że uzasadnienie sędziego miało służyć ściśle ideologicznej wykładni prawa.


Tak, kojarzyło się to z przysłowiem: „panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.

Właśnie. To było takie dziwne teoretyzowanie – czysta teoria pt. Jak być powinno. Sąd ganił politykę, choć podczas ustalania lotu do smoleńska polityki było mnóstwo. Nie da się oderwać tamtejszych decyzji urzędniczych od polityki, od nastrojów politycznych tych, którzy wizytę prezydenta w Katyniu przygotowywali.


Bo przecież wówczas prezydent Lech Kaczyński był zwalczany przez urzędników rządowych z przyczyn politycznych, a nie proceduralnych, tak?

Dokładnie tak. Oczywiście, że tak. Wszelkie decyzje jakie zapadały w gabinecie Prezesa Rady Ministrów w odniesieniu do lotu prezydenta były uwarunkowane bieżącą polityką.


Sędzia zrobił coś, co bardzo przydało się „Gazecie Wyborczej”.

Oczywiście, że tak. Ja jestem zadowolony z decyzji sędziego, ale „Wyborcza” też. Może o to chodziło?


A czy nie niepokoi to pana, że sprawą znowu zajmie się ten sam prokurator - Józef Gacek?

Jeśli to prawda, no to czarno to widzę.


A jak pan ocenia inną decyzję – tym razem prokuratury, o zajęciu się na nowo sprawą podważonych przez niezależnych naukowców ekspertyzy biegłych prokuratury na temat śladów materiałów wybuchowych na wraku?

Jeśli będą jakieś dodatkowe badania, to one mają sens jedynie w ośrodkach poza granicami kraju. Już wielokrotnie to mówiłem, ale do Naczelnej Prokuratury Wojskowej nie mam żadnego zaufania. Manipulują faktami, zamieniają dane i tak gmatwają obraz, że przeciętny człowiek gubi się w tym wszystkim. Moi dalsi znajomi nie są w stanie zrozumieć jak to się stało, że w grobie rodzinnym nie spoczywa moja mama. Wszyscy oni bazują na oficjalnym komunikacie prokuratury. Sprawa zlecania badań Centralnemu Laboratorium Kryminalistyki też jest niepewna, bo pamiętamy przecież te przepychanki między NPW a CLK w sprawie opinii uzupełniającej w kontekście śladów materiałów wybuchowych.Państwo profesorowie Krystyna Kamińska-Trela i Sławomir Szymański oglądali te wyniki i powiedzieli, że gdyby ich studenci przynieśli te obliczenia i wnioski na egzamin, to nie tylko by oblali je, ale wyrzuceni by byli ze studiów.


Czyli jednak nie brakuje w Polsce naukowców rzetelnie podchodzących do badań.

Tak, ale natychmiast takie media jak „GW”, TVN i tym podobne natychmiast zaczęłyby festiwal wyśmiewania takich naukowców, np. zarzucając im rzekomą demencję starczą ze względu na straszy wiek tych obojga państwa. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby pojawiły się tego typu wrzutki.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: PAP/Tomasz Gzell]

Facebook