Jedynie prawda jest ciekawa

W TVP pracują nie tylko gwiazdy

26.10.2012

O zaplanowanej na 29 października pikiecie pracowników Telewizji Polskiej mówi w rozmowie ze Stefczyk.info Jarosław Najmoła, przewodniczący NSZZ Solidarność w TVP.

Stefczyk.info: Na poniedziałek zaplanowano pikietę pracowników Telewizji Polskiej. Dlaczego jest ona organizowana?

Od trzech lat zarząd Telewizji Polskiej w sposób sukcesywny obniża wynagrodzenia pracownikom TVP. Ucięto od 25 do 40 procent wynagrodzeń, a rozmowy z zarządem TVP nie przynoszą żadnych efektów. Z drugiej strony widzimy, że Telewizję Polską stać na kupowanie najdroższych w historii seriali u producentów zewnętrznych. Innym faktem jest wyprowadzanie produkcji na zewnątrz – mówi się, że w telewizji nie ma pieniędzy, natomiast posiadając własną bazę techniczną, swoich dobrze wykształconych pracowników, zarząd lwią część produkcji kieruje do producentów zewnętrznych, co w konsekwencji powoduje m.in. to, że na przykład dziennikarz zarabia tyle, że trzeba mu dopłacać, by osiągnął najniższą krajową. To samo dotyczy innych pracowników twórczych.

Czy przykładem sposobu zarządzania o którym Pan mówi jest na przykład zatrudnienie na wysokim kontrakcie Hanny Lis?

To świetny przykład tego, o czym mówiłem! To przykład niegospodarności zarządu TVP. Uważamy, że jeżeli firma jest w trudnej sytuacji ekonomicznej, to ciężary powinniśmy rozkładać w sposób proporcjonalny. Nie powinno być tak, że jedni będą zarabiać ogromne pieniądze, a drudzy będą przymierali głodem. Stąd nasz związek zaproponował zarządowi Telewizji Polskiej, aby w związku z z kryzysem finansowym firmy, ustalić górną granicę zarobków w TVP. I jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie zostało to przyjęte. Można to wytłumaczyć tylko w jeden sposób – o ile zdają sobie sprawę z tego, że pracownicy zarabiają niewiele, o tyle takie ustalenia uderzyłyby w osoby na gwiazdorskich kontraktach.

Jak do pikiety "S" odnoszą się inne związki zawodowe w TVP?

W tej chwili jest tak, że współorganizatorem pikiety jest OPZZ. Natomiast inne związki popierają nasze postulaty i pikietę – m.in. związek zawodowy operatorów obrazu i dźwięku.

Myśli Pan, że pikieta zmieni podejście zarządu do Państwa postulatów?

Zakładamy, że tak, ale mamy pewne niedobre doświadczenia. Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych określa dalszą procedurę. Za chwilę podpiszemy protokół rozbieżności, a później przejdziemy do kolejnej fazy, w której będziemy mogli przeprowadzić referendum wśród załogi w sprawie strajku. Ale o tym decydować będą pracownicy TVP, podobnie jak o kształcie poniedziałkowej pikiety. To referendum wcześniej czy później będzie trzeba przeprowadzić. Myślę, że wcześniej. Chcielibyśmy pokazać opinii publicznej, że w tej firmie nie pracują same gwiazdy, że teorie o wysokich zarobkach w Telewizji Polskiej są po prostu mitami. Tutaj ogromna rzesza ludzi zarabia pieniądze na poziomie 1700 złotych.

not. sv

[Fot. wPolityce.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook