Jedynie prawda jest ciekawa

W sprawie energetyki mówmy jednym głosem

25.04.2014

Bezpieczeństwo energetyczne to zbyt poważna sprawa, by została sprowadzona do kolejnej hucpy na użytek kampanii - pisze Marcin Fijołek.

Donald Tusk wyznaczył dla swojego rządu (i całego państwa w ogóle) nową misję. Chodzi o utworzenie w ramach UE unii energetycznej; dzięki temu Unia Europejska negocjowałaby wspólnie ceny gazu z Rosji, a nie jak do tej pory – indywidualnie. W teorii ma to uniemożliwić (albo przynajmniej wyraźnie utrudnić) ewentualne rozgrywanie przez Rosję poszczególnych państw i kreowanie przez to polityki wewnętrznej, między innymi Polski.

Jak wyglądałoby to w praktyce – ciężko ocenić. Czy negocjowanie ponad polskimi głowami cen za gaz, który dotarłby do Polski, wyszłoby na dobre polskim interesom? Bardzo prawdopodobne, bowiem UE jako wspólny, większy organizm miałby w ręku lepsze karty. Z drugiej strony wymagałoby to jednak stanowczej i jednoznacznej polityki całej UE wobec Rosji, by nie okazało się, że takie negocjacje okażą się strzałem do własnej bramki.

Niemniej jednak pomysł jest godny uwagi i refleksji. Z podobną inicjatywą wyszli swojego czasu eksperci z otoczenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nad pracami czuwał Piotr Naimski, a meritum propozycji dotyczyło wspólnego systemu magazynowania gazu, rozbudowy istniejących rurociągów i budowy nowych. Z różnych względów nie zaistniało to w praktyce – rząd Donalda Tuska odrzucił te idee tylko dlatego, że pochodziły z rywalizującego z Platformą środowiska politycznego. wpolityce.pl/polityka/189873-ujawniamy-pismo-sp-lecha-kaczynskiego-do-donalda-tuska-z-2009-r-ws-bezpieczenstwa-energetycznego" target="_blank">Znamienne jest pismo, które do Tuska skierował swojego czasu Lech Kaczyński, a które zostało ujawnione przez portal wPolityce.pl.

Jak mówił prof. Zybertowicz (ówczesny doradca prezydenta) – gabinet Tuska nie miał odwagi, by skorzystać z gotowości krajów Unii do pomocy Polsce w sprawie zagrożenia naszego bezpieczeństwa energetycznego w latach 2009-2010. Obraz tego mogliśmy zobaczyć w kilku stopklatkach: Tusk przenoszący negocjacje ws. embarga ze szczebla unijnego na poziom indywidualny czy absurdalnie wysokie ceny za gaz negocjowane przez wicepremiera Pawlaka to tylko najbardziej głośne przykłady. A było ich więcej, Tuskowi bezpieczeństwo energetyczne – zwłaszcza w pierwszej kadencji – nie było w głowie.

Tym bardziej musi dziwić reakcja Jarosława Kaczyńskiego na dzisiejsze wysiłki Donalda Tuska. Prezes PiS zamiast przypominać o niekonsekwencji, cynizmie i małostkowości premiera sprzed kilku lat, gdy odrzucał propozycje prezydenta i PiS, wszedł w te same buty. Kaczyński podczas konferencji prasowej na Gubałówce krytycznie odniósł się do propozycji premiera: „Budowanie konstrukcji, które podtrzymują zależność UE od Rosji nie ma większego sensu. Można proponować to w sytuacjach kryzysowych, ale jeśli mamy zmienić charakter państwa rosyjskiego: z tego obecnego, ekspansjonistycznego na normalne, wpisujące się w normalną politykę, to musimy dokonać w skali europejskiej daleko idącego zabiegu” - ocenił prezes PiS.

Unia energetyczna jest dziś i tak bardzo trudnym do zrealizowania zadaniem, jakie postawił przed sobą rząd Donalda Tuska. Polskie propozycje zostały co prawda przychylnie (przynajmniej w warstwie deklaracji) przyjęte przez Paryż, ale już Merkel odniosła się bardzo chłodno. To raczej nierealne do wprowadzenia propozycje, a premier być może uprawia kampanię wyborczą swoimi wojażami po Europie. Chce się pokazać jako mąż stanu. To wielce prawdopodobne. Ale samej idei unii energetycznej i wspólnej, twardej polityki UE wobec Rosji, Kaczyński nie powinien odrzucać tylko dlatego, że zgłasza je Tusk. Szef rozsądnej, propaństwowej opozycji powinien trzymać dziś premiera za słowo i sprawdzić rezultaty pracy.

Prezes PiS dobrze zrozumiał to w sprawie polityki rządu wobec Ukrainy i – mimo początkowych potknięć w sondażach – zyskał na tym, także wizerunkowo. Podobnie powinien zachować się w sprawie postulatu unii energetycznej: wspierać i sprawdzać efekty. Bezpieczeństwo energetyczne Polski to zbyt poważna sprawa, by została sprowadzona do kolejnej hucpy na użytek kampanii. W tej sprawie – podobnie jak w kwestii agresji Rosji na Ukrainę – powinniśmy mówić jednym głosem.

Marcin Fijołek

Fot. KPRM

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook