Jedynie prawda jest ciekawa

W odpowiedzi senatorowi Libickiemu

15.08.2014

1. Po tym jak w poprzednim tygodniu, senatorowie Platformy odrzucili nowelizację ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, napisałem na swoim blogu tekst „Jak Platforma „rozumie” biednych?”

Zwróciłem w nim uwagę, że 49 senatorów (głównie z Platformy), odrzuciło ukradkiem, przygotowany przez stowarzyszenie „Dzieci wojny” projekt ustawy, umożliwiający ludziom chorym, którzy ukończyli 75 lat i otrzymują najniższe świadczenia emerytalne bądź rentowe (do 850 zł) korzystanie z bezpłatnych leków.

Napisałem, że zrobili to ukradkiem nie dlatego, że coś ukrywali ale dlatego, że projekt był omawiany ostatniego dnia przed przerwą wakacyjną, bez żadnego zainteresowania mediów i w związku z tym opinia publiczna, miała się o tym nie dowiedzieć.

2. Przedstawiłem także merytoryczną argumentację, że dla najmniej zamożnych pacjentów leki za darmo są w obecnej sytuacji wręcz niezbędne, ponieważ w ostatnich latach rośnie i to znacznie, odpłatność pacjentów za leki refundowane.

Otóż w konsekwencji uchwalenia przez koalicję Platformy i PSL-u w 2011 roku, nowej ustawy refundacyjnej już w 2012 roku, odnotowaliśmy wyraźny wzrost współpłacenia pacjentów za leki na receptę (refundowane i nierefundowane) aż o 5,2 punktu procentowego (z 52,5% do 57,7% ), a w przypadku tylko leków refundowanych o 2 punkty procentowe (z 36,7% w roku 2011 do 38,7% w roku 2012).

Korzystanie więc ze swoistych „dobrodziejstw” ustawy, spowodowało konieczność dodatkowego wydatkowania przez pacjentów w roku 2012 około 0,4 mld zł, podczas gdy jak donosiły media, NFZ zaoszczędził wtedy na refundacji leków blisko 2 mld zł.

Tylko dzięki firmie IMS Health badającej rynek leków w Polsce niezależnie od ministerstwa zdrowia (ministerstwo zdrowia w po wprowadzeniu nowej ustawy refundacyjnej wręcz utajnia informacje dotyczące odpłatności za leki), znamy odpłatności pacjentów za leki i wydatków refundacyjnych NFZ za cały rok 2013.

Otóż według tych danych, współpłacenie pacjentów za leki w 2013 roku, znowu wzrosło z  38,7% w 2012 roku do aż 42% (chodzi o leki refundowane sprzedawane na recepty z częściową i 100% odpłatnością), ponieważ aż 12,2% leków refundowanych pacjenci wykupują na recepty ze 100% odpłatnością.

Z kolei wydatki NFZ na refundację, spadły w stosunku do planowanych aż o 1,2 mld zł, a razem ze zmniejszonymi wydatkami do programów lekowych i chemioterapii, były mniejsze w roku 2013 o ponad 1,7 mld zł.

3. Na ten tekst, odpowiedział (dosyć niespodziewanie) senator Libicki, prowokacyjnym artykułem „To ja zabrałem darmowe leki emerytom”, w którym podkreślał jak to z otwartą przyłbicą, złożył wniosek o odrzucenie tego projektu, uzasadniając tę decyzję głównie brakiem środków w NFZ na jego finansowanie. Ten tekst spotkał się z miażdżącą krytyka internautów, a także ostrą polemiką dziennikarzy i emerytów z senatorem w kilku artykułach, które ukazały się w ostatnich dniach na łamach Faktu i Superekspresu.

Część z internautów, zwraca uwagę, że sam senator korzysta z wielu udogodnień dla osób niepełnosprawnych finansowanych ze środków publicznych w tym także z osoby, która za wynagrodzenie znacznie przewyższające średnią krajową, pomaga mu w przemieszczaniu się na wózku.           

4. Kilka dni później senator Libicki napisał kolejny tekst pt. „Bezrefleksyjnym obrońcom darmowych, emeryckich leków, odpowiadam”, na który już sam muszę odpowiedzieć, ponieważ aż roi się w nim, nazwijmy to oględnie od „mijania się z prawdą”.

Pisze senator Libicki, że spodziewa się katastrofy pod rządami PiS-u, choć powinien pamiętać (wtedy był jeszcze posłem PiS), że lata 2005-2007, kiedy ta partia rządziła, wyróżniały się najwyższym sięgającym 7% PKB wzrostem gospodarczym, najwyższym poziomem inwestycji zagranicznych sięgających 17 mld USD rocznie, wreszcie w 2007 roku jedyny raz po roku 1989 r., nadwyżką w systemie finansów publicznych sięgającą blisko 2 mld zł.

Pisze, że wspomniana ustawa byłaby rozdawnictwem publicznych pieniędzy, choć powinien wiedzieć, że za składkę ubezpieczeniową odprowadzaną do NFZ na zasadzie solidaryzmu, chorzy mają mieć bezpłatną opiekę lekarską w tym ci najubożsi i przewlekle chorzy, darmowe leki.

A już uwaga, że zaoszczędzone w wyniku odrzucenia ustawy 200 mln zł, przeznaczyłby na potrzeby obronności, pokazuje że mimo tego iż jest parlamentarzystą o kilkunastu lat, nie rozumie, że z systemu ubezpieczenia zdrowotnego, nie można przeznaczać środków na inne cele niż leczenie chorych.

Te wszystkie pseudo argumenty jakich używa senator Libicki, pokazują dobitnie, że nie tylko jest słabo merytorycznie przygotowany do sprawowania mandatu parlamentarzysty ale także jest obłudnikiem, bo mimo tego, że jest zamożnym człowiekiem, sam korzysta obficie z systemu wsparcia ze środków publicznych, a dla tych najuboższych chorych, empatii nie jest w stanie w sobie wykrzesać.

Zbigniew Kuźmiuk

[FOTO: wPolityce.pl/blog.onet.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook