Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

W co gra MEN?

03.12.2011

MEN zamierza przesunąć reformę obniżenia wieku szkolnego na rok 2014. Za deklaracjami nie idą jednak ani procedury prawne, ani analiza realnych możliwości szkół, które miałyby wówczas przyjąć rekordową liczbę dzieci. Ministerstwo zdecydowało się przeprowadzić konsultacje społeczne, lecz nie zaprosiło do nich kluczowej organizacji. Wśród 75 konsultantów są m.in. cechy rzemiosł, lecz zabrakło Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które rozpoczęło i aktywnie prowadzi publiczną debatę ws. sześciolatków.

Najnowszą propozycję MEN ocenia dla portalu Stefczyk.info Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

- To na pewno krok w dobrą stronę. Widzimy, że ministerstwo uznaje rzeczywiste problemy szkół, to, że nie da się wprowadzić tej reformy w tak krótkim czasie, jednak nie jest to rozwiązanie wystarczające. Przez te dwa lata szkoły, uznane przez ministerstwo za nieprzygotowane, nie zdążą się przygotować, bo możliwości finansowe samorządów, na które złożono ciężar tej reformy nie są wystarczające. Samorządy są coraz biedniejsze, niektóre stoją na granicy bankructwa, co odbija się na oświacie. Obserwując dużą tendencję do cięć na oświacie, spodziewamy się, że sytuacja w szkołach raczej się pogorszy, niż poprawi. Problemem jest to, że rząd w dalszym ciągu nie chce się w tę reformę angażować finansowo.
Drugim niedopatrzeniem ministerstwa jest to, że nie uznano woli rodziców, którzy nie chcą posyłać dzieci do pierwszej klasy, jeśli tylko mają taki wybór.

Nasza propozycja, jako stowarzyszenia, jaką złożyliśmy w tym roku w Sejmie, jest taka, żeby tę reformę odwołać i wrócić do starego systemu.

W przeciwnym razie, szkoły nie będą przygotowane, rodzice nie będą zadowoleni, a w okresie przejściowym dalej nie będą posyłać dzieci do pierwszej klasy, jeśli będą mieli taki wybór. W efekcie w 2014 roku może nas spotkać coś jeszcze gorszego, niż w 2012. Znowu będzie groziła nam kumulacja dwóch roczników w jednej klasie i będzie to kumulacja większa, bo te roczniki są rosnące. Rocznik 2005 to ok. 360 tys. dzieci, a rocznik 2008 to już 414 tys. dzieci, więc problemy będą się nawarstwiały.

Ostatecznie rozwiązanie ministerstwa nie jest więc dobre. Podjęto jednak kroki w dobrym kierunku i liczymy na to, że ta reforma będzie kruszała i w końcu zostanie odwołana, że rodzice.

Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców wciąż podejmuje próby przedstawienia swojego stanowiska nowej minister edukacji.

Od wielu dni ubiegamy się o spotkanie z minister Szumilas. Słyszymy, że jest dobra wola, ale terminu na razie nie można wskazać. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że pewnie nie uda się ustalić terminu grudniowego. Prosiliśmy o termin nawet odleglejszy, ale konkretny, lecz nie uzyskaliśmy go. Odbieramy to raczej jako wyraz złej woli, że tego spotkania ma w ogóle nie być.

Za kilka miesięcy rozpoczynają się rekrutacje do szkół i przedszkoli, więc sprawa jest pilna. Niedługo nie będzie już o czym rozmawiać. Samo ministerstwo wdraża tę propozycję w trybie pilnym, bo to sprawa już tak naprawdę spóźniona. Rodzice chcieliby wiedzieć czego się spodziewać. Według stanu prawnego na dziś, w 2012 muszą wysłać sześciolatki do szkół, ministerstwo mówi coś innego, ale rozwiązania prawne nie nadążają za kalendarzem rekrutacji.

Tomasz Elbanowski podkreśla, że stowarzyszenie nadal będzie forsować swój projekt i zabiegać o spotkanie.

PiKa

[fot. sxc.hu]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook