Jedynie prawda jest ciekawa

Urzędnicza spychologia w sprawie WGI

02.06.2014

Na czym polega bezwład urzędniczej republiki bardzo dobrze pokazują problemy, z jakimi borykają się poszkodowani przez spółkę WGI. Urzędy zamiast współpracować w celu wyjaśnienia sprawy i wykrycia winnych, działają tak, jakby chciały ukryć prawdę, doprowadzić do przedawnienia się sprawy i ochronienia finansowych oszustów.

Występujący w roli oskarżyciela posiłkowego poszkodowany przez spółkę WGI – firmę która podobnie jak Amber Gold przyjęła od klientów bajońskie sumy, żeby je przetransferować w bliżej nieznanym kierunku – wystąpił do trzech instytucji o zniesienie klauzuli tajności „zastrzeżone” dla wszystkich zeznań pracowników KPWiG/KNF (w szczególności Marka Szuszkiewicza), czyli nadzoru finansowego. Pisma z takim wnioskiem trafiły do Komisji Nadzoru Finansowego, Prokuratury Okręgowej w Warszawie i Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie.

We wniosku oskarżyciel napisał:

„Nadmieniam, że nadanie klauzuli tajności „zastrzeżone” dla całości wszystkich zeznań świadków nastąpiło „automatycznie” (ze względu na zwolnienie świadków z tajemnicy zawodowej), tj. bez żadnej weryfikacji czy rzeczywiście wygłoszone zeznania świadków spełniają warunki nadania im klauzuli tajności „zastrzeżone”.

W rzeczywistości zeznania świadków nie zawierają żadnych tajemnic zawodowych, a więc oznaczenie ich klauzulą tajności „zastrzeżone” jest zbędne, a znacznie utrudnia stronom postępowania wykorzystanie zeznań świadków, gdyż ze względu na nadanie im klauzuli tajności nie można zeznań świadków ani skopiować, ani powołać się na nie w pismach procesowych, zatem w rzeczywistości zeznania świadków na skutek objęcia ich klauzulą tajności są dla stron postępowania praktycznie bezużyteczne.

Tymczasem świadek Marek Szuszkiewicz jest głównym świadkiem oskarżenia, zatem leży zarówno w interesie wymiaru sprawiedliwości, jak i pokrzywdzonych, aby zeznania świadka były swobodnie dostępne co umożliwi ich rzeczywiste wykorzystanie w postępowaniu procesowym.”

Wszystkie trzy urzędy odmówiły zniesienia klauzuli. Powodem nie były jakieś ograniczenia prawne, tajemnica państwowa, czy ochrona czyiś praw. Żaden z urzędów nie czyje się władny do zniesienia tej klauzuli. Sąd wskazuje na prokuraturę, prokuratura i KNF na sąd, odsyłając od Annasza do Kajfasza ludzi poszkodowanych przecież przez to, że państwo nie spełniło jednego ze swoich zadań i pozwoliło funkcjonować na rynku finansowym firmie prowadzonej przez oszustów.

Pokrzywdzeni musieli więc 29 maja wysłać kolejne pismo do wyżej wymienionych urzędów, w którym wskazują urzędnikom co twierdzą inni urzędnicy i ponownie proszą o zniesienie klauzuli, lub przesłanie takiego wniosku do właściwego urzędu.

Afera WGI została ujawniona w Polsce w podobnym czasie jak afera Bernarda Madoffa. Amerykański oszust w białym kołnierzyku od dawna siedzi w więzieniu skazany na dziesięciolecia odosobnienia. Polscy maklerzy oszuści z WGI są na wolności i robią kolejne interesy. Powyższy przykład pokazuje, że nie jest to kwestia jedynie lepszej wiedzy amerykańskich sędziów na temat rynku kapitałowego. To kwestia znajomości zwykłych, podstawowych procedur, której jak widać nie ma w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Maciej Goniszewski

Z-ca redaktora naczelnego Gazety Bankowej

[Fot. wPolityce.pl / "Rzeczpospolita"]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook