Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Ukrainie grozi scenariusz osetyjski”

28.02.2014

Możemy się spodziewać inspirowania napięcia na Krymie - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Włodzimierz Marciniak.

„Oddolny rozpad, który wynika z głębokiego społecznego niezadowolenia i z silnych ruchów separatystycznych, Ukrainie nie grozi. Ostatnie dni pokazały, że nie ma tam społecznej bazy dla tego typu tendencji” - tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Włodzimierz Marciniak.

Sowietolog wskazuje, że na Ukrainie może się rozegrać „scenariusz osetyjski”. „Rosja będzie wykorzystywała ubiegłotygodniowe porozumienie polityczne, a dokładniej będzie powoływała się na punkt mówiący o rozpisaniu na grudzień przedterminowych wyborów w celu podtrzymania tezy o legalności prezydentury Wiktora Janukowycza. Tego typu gra może utrudniać działalność nowych władz Ukrainy. Pojawia się coraz więcej sygnałów, że przebywa on na terytorium Rosji, ale nikt tego oficjalnie nie potwierdził. Po drugie, na Ukrainie może się rozegrać scenariusz, który można określić mianem osetyjskiego” - wyjaśnia.

Dodaje, że należy się spodziewać „inspirowania napięcia na samym Krymie i to zresztą obserwujemy”. „Władze Krymu nie były chętne do zaangażowania się w jakiekolwiek akcje skierowane przeciw władzom w Kijowie, ale znalazła się grupa uzbrojonych mężczyzn, która wdarła się do siedziby tamtejszego parlamentu. I właśnie wokół tego będzie pewnie eskalowane napięcie” - wskazuje.

W jego ocenie ta akcja pokazuje, że „żadne tendencje separatystyczne na Krymie, również wśród mieszkających tam Rosjan, nie mają głębszego poparcia społecznego”. „Jednak może zostać wykorzystana chwila napięcia i zamętu dla działań rosyjskich” - dodaje.

Pytany, na czym może zależeć Rosji w związku z Ukrainą, sowietolog wskazuje, że „najlepszego” scenariusza z punktu widzenia Rosji już nie ma.

„Wydarzenia, do jakich doszło w Kijowie, władze rosyjskie rozpatrują przede wszystkim przez pryzmat swojej sytuacji wewnętrznej, a więc jako źródło potencjalnego zagrożenia dla władzy Putina, któremu to zagrożeniu chcą zapobiec” - dodaje Marciniak.

Pytany o to czy Putinowi grozi bunt prof. Marciniak wskazuje: „Jeśli w rosyjskich mediach pojawiają się obrazki z pałaców i rezydencji Janukowycza, to wszędzie tam (w Rosji – red.) spotka się z pan z pytaniem: >>Ciekawe jak nasi mieszkają?<<. A więc nie bunt, ale kolejny kroczek w podważeniu legitymizacji władzy Putina i dyskomfortowa dla władców Kremla sytuacja sprowadzająca się do faktu, że >>naszego kolegę wygonili<<. To właśnie rodzi niepokój rosyjskiego obozu władzy. Rosja musi więc wykonać operację o znaczeniu symbolicznym, która zawczasu wybije rosyjskim obywatelom z głowy pomysł powtórzenia u siebie tego, co stało się na Majdanie” - wyjaśnia rozmówca „ND”.

Dodaje, że taką sprawą „może być przeprowadzenie operacji symbolicznego ukarania Majdanu, by w Rosji pokazać, że tam Majdan się nie powtórzy”. „To może popychać Moskwę do demonstracji siły, kreowania separatyzmu, który przy słabości państwowości ukraińskiej może ziścić się w realizacji scenariusza osetyjskiego, który zrealizowany został przed wojną z Gruzją w 2008 roku” - kwituje Marciniak.

TK,NaszDziennik
[Fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Ukraina

,

Rosja Ukraina

,

Rosja

,

polityka

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook