Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ucieczka od wolności

05.12.2011

Dziś stajemy przed zasadniczym wyzwaniem, jakim jest dążenie do radykalnego ograniczenia naszych wolności narodowych i obywatelskich. Bo zaprezentowane główne założenia paktu stabilizacji, nie są tylko ratowaniem nieprzemyślanego projektu euro, czy integracji europejskiej. Są próbą narzucenia nowej architektury europejskiej integracji mającej na celu nie tylko faktyczną likwidację suwerenności państw narodowych, ale także likwidację wolności obywatelskich.

To zagrożenie nie kryje się w samej koncepcji Unii. Unie polityczne, jak dowodzi doświadczenie historyczne, często są ratunkiem i gwarantem niepodległości państw. Unijna współpraca może być efektywnym instrumentem i rozwoju ekonomicznego, i bezpieczeństwa narodowego. Ale musi być to unia oparta na poszanowaniu narodowej wolności i równości partnerów. Natomiast w Unii Europejskiej mamy do czynienia z zupełnie innym zamiarem. Tym zamiarem jest likwidacja narodowych wolności w imię stworzenia utopijnego europejskiego demosu. Pierwszym zasadniczym etapem realizacji tak rozumianego projektu, było wprowadzenie, wbrew ekonomicznym warunkom, wspólnej waluty wśród państw, które będąc na różnych etapach rozwoju gospodarczego, nie tworzyły wspólnego obszaru walutowego. Jak powiedział Milton Friedman w momencie wprowadzenia euro, ten projekt załamie się za dziesięć lat, bo jest sprzeczny z ekonomiczną logiką. Ale jak przyznał Romano Prodi, wprowadzenie euro nie miało celów ekonomicznych, ale polityczne, a mianowicie wytracenie państwom narodowym ich podstawowej prerogatywy, jakim jest polityka pieniężna. Euro stało się znakomitym instrumentem niemieckiej ekspansji gospodarczej i... zastoju w państwach niżej ekonomicznie rozwiniętych. Nadwyżka eksportowa Niemiec w handlu z państwami euro wzrosła w czasie istnienia wspólnej waluty o 80mld euro. Zaś kraje słabiej rozwinięte zanotowały radykalny wzrost deficytu handlowego. Próbowały one bowiem, korzystając z nisko-oprocentowanych kredytów, utrzymać wzrost gospodarczy i poziom życia poprzez nadmierne zadłużanie. Nic też dziwnego, że ta polityczna konstrukcja , niedostosowana do poziomu rozwoju gospodarczego krajów Południa, łamie się pod naporem ekonomicznych realiów.

Ale w międzyczasie wprowadzono traktat lizboński ubezwłasnowolniając mniejsze państwa i tworzące prawne podstawy do hegemoni niemiecko-francuskiej. Obecny kryzys, który jest konsekwencją wprowadzenia euro jest teraz wykorzystywany do dalszego likwidowania państw narodowych i zastąpienia zarówno suwerenności państwowej, jak i demokracji, fasadową suwerennością i fasadową demokracją. Bo zamysł kontroli budżetów narodowych nie jest niczym innym jak pozbawieniem niepodległości państw i likwidacją wolności obywatelskich. Wolność podatków i uchwalania budżetu jest bowiem fundamentem narodowej i obywatelskiej wolności. Wolności obywatelskie kształtowały się bowiem w sporze pomiędzy władcami, a społeczeństwem o podatki nakładane na społeczeństwo i sposób ich wydatkowania. W ten sposób zarówno w pierwszej Rzeczpospolitej, jak i w Anglii, czy we Francji, a także w amerykańskich stanach wykuwały się wolności obywatelskie. Bez reprezentacji nie ma podatków, głosiło hasło w amerykańskiej wojnie o niepodległość. Prawo do decydowania o podatkach i budżecie stało się fundamentem wolności obywatelskich nowoczesnych państw. Każdy obywatel i każdy naród sam ustala podatki i sposób ich wydatkowania. Bez tego prawa nie ma wolności obywatelskiej i nie ma demokracji.Zaś odebranie państwu jego prerogatywy stanowienia o budżecie oznacza pozbawienie go niepodległości i przeniesienie tej niepodległości na podmiot uprawniony do decydowania o polityce budżetowej.

Propozycje paktu, podobnie jak i podjęte już działania wobec Grecji czy Włoch, to pozbawienie tych narodów prawa decydowania o polityce budżetowej. To pozbawienie ich najbardziej podstawowej wolności, ich ekonomiczne zniewolenie. Projekt zakłada bowiem unijną a w istocie, jak już pokazał to przykład Irlandii, niemiecką kontrole ich budżetów. To Niemcy, za unijnym parawanem, będą decydować o charakterze nie tylko polityki budżetowej, ale o całej polityce gospodarczej. To w Berlinie, a nie w Atenach, Rzymie czy Madrycie już zapadają podstawowe decyzje. To Niemcy z Francuzami uniemożliwili Grekom podejmowanie suwerennych decyzji, poprzez uniemożliwienie im referendum. Pakt stabilności ma na celu legalizację i rozszerzenie tej kolonialnej praktyki na wszystkie unijne państwa.

To wszystko się dzieje pod hasłem ratowania euro, a nawet szerzej, ratowania samej Unii, a nawet pokoju europejskiego. Choć nie wiadomo, kto szykuje te tanki mające napaść na nasz kontynent. Dziś nie ma żadnego zagrożenia bezpieczeństwa państw europejskiej. To wytwarzanie histerii mającej na celu przepchnięcie niepopularnych decyzji. Jedynym zagrożeniem jest pogłębiający się kryzys państw euro. To jest zagrożenie ekonomiczne nie tylko samej strefy euro, ale także zagrożenie gospodarek innych państw europejskich , a także groźba recesji o charakterze globalnym. Donald Tusk nie podjął propozycji Marka Jurka, aby wspólnie z innymi państwami posiadającymi własna walutę wypracować mechanizmy chroniące te państwa przed skutkami kryzysu euro. Ale, aby skutecznie walczyć z tym kryzysem, trzeba przede wszystkim prawidłowo zlokalizować jego przyczynę. Nie jest nią wolność narodów europejskich, ani suwerenność państw członkowskich. Tą przyczyną jest właśnie euro wprowadzone w krajach o nierównym poziomie rozwoju gospodarczego. I jedyną skuteczną metodą przezwyciężenia tego kryzysu jest powrót do walut narodowych we wszystkich gospodarkach słabiej rozwiniętych niż gospodarka niemiecka. Likwidacja suwerenności budżetowej nie zlikwiduje tego kryzysu, tylko Europe wpędzi w kryzys chroniczny. Od pozbawienia Grecji czy Włoch suwerenności , gospodarki tych krajów nie osiągną automatycznie niemieckich standardów rozwoju. A wprost przeciwnie ich gospodarki będą się jeszcze bardziej kurczyć, nie tylko wpędzając w nędze ich mieszkańców, ale także pogłębiając recesję w innych europejskich krajach. Utrzymanie tych krajów w strefie euro nie jest żadnym przezwyciężeniem kryzysu, jest jego tylko pogłębieniem i utrwaleniem. To prawda, że wyjście ze strefy euro spowoduje bolesną recesję , ale będzie to kryzys przejściowy. Natomiast pakt stabilności, podobnie jak wcześniej wprowadzenie euro nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia. Nie przezwycięży kryzysu, nie zlikwiduje jego przyczyn, a drastyczna polityka, proponowana przez Merkozy spowoduje chroniczną recesję, która i tak najprawdopodobniej zakończy się ostatecznie rozpadem strefy euro, ale później i przy znacznie większych kosztach. Projekt tego paktu jest tylko dalszym krokiem w kierunku tworzenia europejskiego superpaństwa, państwa w którym narody będą ubezwłasnowolnione, a obywatele będą pozbawieni fundamentalnych praw obywatelskich. Ten proces nie dotyczy samych Niemiec, które konstytucyjnie zabezpieczyły się przed narzucaniem brukselskiego dyktatu, a wcześniej zupełnie bezkarnie łamały zasady budżetowe ustalone w unii gospodarczo-walutowej. To właśnie Niemcy przy pomocy tego traktatu germanizują Unię Europejską. Może także Francja obroni swoją pozycję, choć obecny kryzys ujawnił, iż francuskie partnerstwo Niemiec , z racji słabości francuskiego potencjału gospodarczego, jest tylko fasadą.

Ten pakt jest szczególnym zagrożeniem dla Polski. W przeciwieństwie do państw „starej Unii”, Polska jest krajem, o znacznie słabszej gospodarce, niż gospodarka włoska, czy hiszpańska. Jest państwem na dorobku, które dopiero teraz po upadku socjalizmu buduje własne podstawy rozwoju gospodarczego. Dlatego ten pakt jest w przypadku Polski zagrożeniem nie tylko naszej suwerenności i demokracji, ale także i naszego rozwoju gospodarczego. Naszych aspiracji, aby przezwyciężyć komunistyczne zapóźnienie i "dogonienie' zachodnich krajów w poziomie gospodarczego rozwoju i dobrobytu. Jak słusznie bowiem zwraca uwagę Cezary Mech, Unia w swej rachunkowości jednakowo traktuje zarówno deficyt i zadłużenie powodowane konsumpcją bieżącą, jak i inwestycjami. Rozwój Polski wymaga jeszcze ogromnych inwestycji strukturalnych. Bez nich nie tylko nie mamy szans dogonić ekonomicznie Zachodniej Europy, ale zagraża nam pogłębianie dystansu dzielącego nasze gospodarki. Bez tych inwestycji nie będą bowiem powstawały nowoczesne miejsca pracy generujące wysoką wartość dodaną. Tych inwestycji nie zbudujemy wyłącznie w oparciu o dochody podatkowe. Deficyt budżetowy w państwach rozwijających się, jest warunkiem ich rozwoju. Dlatego restrykcyjna polityka unijna będzie w sposób także restrykcyjny niszczyć nasze szanse rozwojowe. W Unii, bowiem w przeciwieństwie do przedsiębiorczości nie obowiązuje zasada rozliczania inwestycji ze względu na ich końcowy ekonomiczny efekt. Dlatego pakt, podobnie jak wcześniej zaakceptowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i podpisany przez premiera Donalda Tuska pakiet klimatyczno-energetyczny jest faktyczną próbą zastopowania rozwoju naszego kraju.

Gdy we wrześniu 2008 roku premier Tusk ogłaszał zamiar likwidacji waluty narodowej, a Jarosław Kaczyński negocjował przeprowadzenie referendum na temat daty przyjęcia euro, wówczas można było traktować te stanowiska jako przejaw ekonomicznego analfabetyzmu. Natomiast przyjecie pakietu energetycznego rujnującego, ogromnymi inwestycjami energetycznymi i wzrostem cen energii, polską gospodarkę i zapowiedz przyjęcia paktu stabilności jest przejawem szkodzenia rozwojowi własnego narodu. Jest przejawem ekonomicznego i narodowego szaleństwa. Po drastycznym wzroście zadłużenia za rządów Donalda Tuska, jest polityką ucieczki od odpowiedzialności. Jest ucieczką od wolności decydowania o własnym losie. To przejaw mentalnego niedostosowania do życia w warunkach wolności. Taka postawa w przypadku rządu jest zagrożeniem dla Polski. Jest zagrożeniem dla naszego rozwoju gospodarczego, naszej demokracji i wolności obywatelskich, jest zagrożeniem dla polskiej niepodległości.

Marian Piłka, wPolityce.pl
[fot. PAP/EPA]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook