Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Powstaniec: "Tylko czekaliśmy, żeby podjąć walkę"

02.08.2014

Powstanie Warszawskie i decyzję o jego wybuchu krytykują ludzie, którzy nie wiedzą, czym jest wojna i są pozbawieni wyobraźni. Jakim bylibyśmy Narodem, a przede wszystkim jakim pokoleniem, gdybyśmy tej walki nie podjęli? - pyta por. Zbigniew Piasecki, żołnierz batalionu „Ruczaj” oraz „Miłosz” w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

„Dostałem zardzewiały pistolet i zaraz potem rozpoczęliśmy szturm na koszary SA, w których oprócz plutonu tej formacji była kompania własowców” – wspomina por. Zbigniew Piasecki początek Powstania Warszawskiego.

„Niemcy nie spodziewali się naszego ataku i wpadli w panikę, a własowcy pochowali się po piwnicach, nie chcąc podejmować z nami walki. Gdy koledzy wrzucili do piwnicy granat i pęd powietrza wyważył drzwi, własowcy się poddali, a że byli dobrze uzbrojeni, to nasz oddział – całe dwa plutony – też się dobrze uzbroił” – ciągnie Powstaniec dalej.

Jak twierdzi walczył następnie w rejonie ul. Książęcej, Wiejskiej, Prusa, Pięknej i części Alei Ujazdowskich. „Ciągle dopływali do nas nowi ludzie, bo ten rejon to była dzielnica niemiecka i potrzeba było dużych sił na jej zdobycie. W ciągu dwóch tygodni nasza kompania przekształciła się w batalion liczący ponad sześciuset ludzi. Na tym odcinku przeżyłem całe Powstanie[..]Dostałem MP41 i trzy magazynki, już do końca Powstania nikomu go nie oddałem” – wspomina.

Jak twierdzi, udało mu się przetrwać dzięki opatrzności Boga. „Mama nieustannie i bardzo dużo się za mnie modliła. Wiele razy odczułem Bożą opiekę”- mówi. Walka, którą podjął 1 sierpnia 1944 r. była jego zdaniem potrzebna. „Ludzie cieszyli się nami i okazywali wielką radość. Wszyscy cywile nas dokarmiali, choć sami niewiele mieli, czuliśmy ich wsparcie. Później, jak walka się przedłużała i ludzie kryli się po piwnicach, to sytuacja stała się trochę bardziej przygnębiająca, ale ja nie spotkałem się ze strony ludności cywilnej z niechęcią czy pretensjami” – przekonuje.

Według niego Powstanie Warszawskie i decyzję o jego wybuchu krytykują ludzie, którzy nie wiedzą, czym jest wojna i są pozbawieni wyobraźni. „Jakim bylibyśmy Narodem, a przede wszystkim jakim pokoleniem, gdybyśmy tej walki nie podjęli? Trzeba rozumieć, co się działo w Warszawie, która była jednym wielkim dynamitem. W obliczu codziennych zbrodni, egzekucji, łapanek, więzień, tortur tylko czekaliśmy, żeby podjąć walkę” – tłumaczy.

Ryb, Nasz Dziennik

Fot. [Wikimedia Commons/Tadeusz Bukowski]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook