Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Twardowski: Byłem w szoku. Arłukowicz nie chciał porozumienia

31.12.2014

- Rozmowy z ministrem Arłukowiczem to były najdziwniejsze negocjacje w moim życiu. Negocjowałem już z ministrami Sikorskim, Religą, Kopacz, ale minister Arłukowicz po prostu nie był zainteresowany porozumieniem - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Marek Twardowski, lekarz z Porozumienia Zielonogórskiego.

- W ogóle nie ustosunkował się do naszych wniosków. Nie mówił co chcą zmienić, negocjować. Powtarzał jak mantrę, że jest zarządzenie prezesa NFZ z 17 grudnia i albo to bierzemy, albo nie. I szeptał sobie z wiceministrem Neumannem, że zaraz wychodzą. Byłem w szoku. Przyjechałem ponad 500 kilometrów na jego prośbę, by zobaczyć faceta niezainteresowanego rozmową! - opisywał kuriozalne rozmowy z decydentami resortu zdrowia Twardowski, który sam był ponad 3 lata zastępcą Ewy Kopacz, kiedy ta była ministrem zdrowia.

- Minister spodziewał się chyba, że skoro byłem kiedyś w rządzie, to pomogę mu spacyfikować Porozumienie Zielonogórskie. Nie pomogę, bo to lekarze mają rację. Z lat spędzonych w rządzie wiem, jak się uprawia marketing polityczny, jak się straszy rozmówców przy stole. I Arłukowicz robi to, zamiast zarządzać służbą zdrowia. My nie jesteśmy politykami, nie będziemy żądać dymisji, ale będziemy rozmawiali z takim ministrem, jaki jest. Tylko że on musi chcieć rozmawiać! 

Twardowski wyjaśnił także na czym polega spór między lekarzami a Ministerstwem Zdrowia.

- Na zamówienie polityczne Donalda Tuska powstał pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy. Ot tak premier rozkazał "masz zmniejszyć kolejki i zrobić pakiet", ale bez pieniędzy. I minister Arłukowicz to robi. Nie można jednak na rozkaz w nieskończoność zwiększać liczby badań, obowiązków, biurokracji, niemal nie zwiększając na to nakładów. Z jego propozycji nie są niezadowoleni tylko lekarze rodzinni. Nie znam ani jednego onkologa, który uważa, że propozycje Arłukowicza są merytoryczne, a nie są polityczną sztuczką - podkreśla przedstawiciel Porozumienia Zielonogórskiego i dodaje:

- Podstawowa opieka zdrowotna ma przyjąć wszystkich, którzy do tej pory chodzili do okulisty i dermatologa, wypisać skierowania. Czyli przesunięto kolejki od specjalistów, ale stworzy się gigantyczne kolejki do lekarza pierwszego kontaktu lub rodzinnego. Przecież to paranoja. Po co to zrobiono? Po to, żeby politycy mogli później pochwalić się, że zlikwidowali kolejki u specjalistów! O dantejskich scenach tam, gdzie kolejki pomnożyli, nie wspomną.

Greg/"Super Express"
[fot. PAP/Jakub Kamiński]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook