Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk to dyktator - sprawdza granice, ile mu wolno

20.12.2012

Przed sądem w Białymstoku stanęli kibice, których jedyną winą - zdaniem organów ścigania - było to, że krzyczeli: "Donald matole, twój rząd obalą kibole". Zdaniem zatrzymującej ich policji, która złożyła do sądu wniosek o ukaranie tych "warchołów III RP" - obrazili konstytucyjne organa państwa. Wkrótce przed sądem w Warszawie stanie także "Staruch" - kibic Legii Warszawa, który miał handlować narkotykami, ale na pewno był przeciwnikiem rządu Donalda Tuska. O nim i o potraktowaniu kibiców białostockich rozmawiamy z Tomaszem Sakiewiczem, redaktorem naczelnym tygodnika "Gazety Polskiej" i dziennika "Gazety Polskiej codziennie".

Gdzie według pana są granice absurdu w kontekście procesu kibiców, którzy protestowali przeciwko Donaldowi Tuskowi krzycząc hasła?

Tomasz Sakiewicz: Myślę, że Donald Tusk sprawdza te granice i tak jak każdy dyktator przesuwa je tam, gdzie społeczeństwo mu pozwoli. Tusk nigdy nie był demokratą, natomiast bardzo lubi hasła demokratyczne, no i mówi to co ludzie chcą słyszeć. Granice próbuje przesunąć tam, gdzie mu możemy pozwolić, dzisiaj pozwoliliśmy mu aresztować jakichś młodych ludzi, którzy są niesforni, jutro pozwolimy mu aresztować  dziennikarzy.

A jak według pana wygląda sprawa „Starucha”? Czy jest podobna do przypadku kibiców białostockich? Jego też wkrótce czeka proces.

Sądzę, że tak. Niezależnie od tego, czy ten „Staruch” coś zawinił, czy nie, to pies z kulawą nogą by się nim nie zajął, gdyby on nie walczył z rządem. A że walczy z nim, to coś na niego znaleźli.

Symboliczną sprawą jest to, że prawnicy broniący „Starucha” mocno przyśpieszali sprawę, aby wreszcie trafiła do sądu, że zrezygnowali ponoć ze składania nowych wniosków do prokuratury, aby sprawa ich przetrzymywanego już wiele miesięcy klienta jak najszybciej trafiła do sądu. Jak pan to ocenia?

Nie wiem jaka jest taktyka adwokatów „Starucha”. Natomiast to, że tak trudno się czegoś dowiedzieć w tej sprawie, to już świadczy, że rządowi zależy, aby był on w więzieniu. Chodzi o to, aby dać ostrzeżenie, postraszyć innych młodych ludzi.

To jest o tyle przykre, że jakkolwiek środowisko dziennikarskie potrafi się bronić, to tego samego nie można przecież powiedzieć o młodych, 18, 19-letnich kibicach. Na tych ludziach większe wrażenie robią takie represje. Więc w tej chwili można powiedzieć, że władza jest skuteczna – potrafi swoich przeciwników trzymać w więzieniach.

Dlaczego tak słaby jest rezonans tej sprawy w mainstreamowych mediach, w środowiskach, które bez przerwy potrafią mówić o obronie praw człowieka?

Głównym tego powodem jest to, że znaczna część mediów jest na garnuszku rządu. Bez reklam płynących ze spółek skarbu państwa, albo z prywatnych, ale które boją się spółek skarbu państwa, wiele mediów by się dziś nie utrzymało. To jest najważniejszy powód, dlaczego media nie atakują dziś rządu. Tak więc to powód materialny.  

Ale jest też zwykły strach. Przykład „Starucha” i los innych kibiców na pewno działa odstraszająco.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

[FOTO: lwypolnocy.pl]

Słowa kluczowe:

Staruch

,

Donald Tusk

,

władza

,

media

,

proces

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook