Jedynie prawda jest ciekawa

Tusk i demografia – z procą na słonia

21.11.2011

Fatalna sytuacja demograficzna, z którą mamy do czynienia, jest obok kwestii związanych z rosnącym długiem publicznym największym wyzwaniem przed jakim Polska obecnie stoi. Chodzi tu nie tylko o to, że przy zachowaniu obecnych tendencji będzie nas coraz mniej, ale również o fakt, że proporcje pomiędzy osobami pracującymi a osobami będącymi w wieku emerytalnym będą się zmieniać w kierunku niekorzystnym. Truizmem jest stwierdzenie, że wpłynie to negatywnie na wypłacalność systemu emerytalnego oraz na perspektywy rozwoju w długiej perspektywie.

W expose premiera kwestie związane bezpośrednio z rodziną i polityką demograficzną pojawiły się w trzech miejscach:

- Likwidacja „becikowego” dla rodzin, których roczny dochód przekracza 85 tys. zł (drugi próg podatkowy)

- Likwidacja „ulgi na dziecko” dla rodzin z jednym dzieckiem i z dochodem powyżej 85 tys. zł

- Podniesienie o 50% kwoty odliczenia na trzecie i każde kolejne dziecko

Dwie pierwsze zmiany dotyczą jedynie rodzin, których dochód przekracza 85 tys. rocznie (7,1 tys. zł miesięcznie). Jest to grupa poniżej 10% najzamożniejszych Polaków. Rodziny te nie dostaną 1000zł „becikowego”, a jeśli posiadają tylko jedno dziecko, to nie będą mogły odliczyć od podatku kwoty 1112 zł rocznie (ok. 93 zł miesięcznie). Oznacza to uszczuplenie ich miesięcznych dochodów netto o mniej niż 2%.

Trzecia zmiana (podniesienie o 50% kwoty odliczenia na trzecie i każde kolejne dziecko) będzie miała jakiekolwiek znaczenie jedynie dla rodzin, których dochód przewyższa 4500 zł miesięcznie. Dostaną one na każde dziecko (od trzeciego) ulgę podatkową w wysokości 556 zł rocznie. Przykładowo dla rodziny z czwórką dzieci oznacza to obniżenie wysokości podatku o 1112 zł pod warunkiem, że jej dochód miesięczny przekracza 7 tys. zł miesięcznie. Jeśli jest niższy obniżenie wysokości podatku będzie również niższe.

Według Tuska całość tych zmian będzie neutralna dla budżetu państwa. Będzie tak rzeczywiście, ale w tym sensie, że żadna ze zmian nie będzie miała istotnego wpływu na budżet, bo stanowią one jedynie kosmetyczne korekty dotychczasowej prorodzinnej fikcji.

Likwidacja becikowego dla rodzin zarabiających powyżej 85 tys. zł rocznie oznacza oszczędności dla budżetu w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych rocznie, czyli jest praktycznie nieistotna z punktu widzenie budżetu.

Likwidacja ulgi na pierwsze dziecko dla rodzin zamożnych również będzie miała bardzo znikomy wpływ na budżet. W rodzinach, w których jest  tylko jedno dziecko wychowuje się ok. 1/3 dzieci w Polsce. Jeśli dołożymy do tego kryterium dochodowe mamy do czynienia z kilkoma procentami dzieci.

Podobnie z wzrostem ulgi na trzecie i kolejne dziecko. Rodziny z trójką dzieci w 2010 roku stanowiły 2,3% wszystkich rodzin i 7,5% rodzin mających chociaż jedno dziecko. Rodziny z mające czworo i więcej dzieci stanowią już tylko 0,7% wszystkich rodzin. Mówimy zatem o poprawie dla bardzo niewielkiej grupy rodzin. Do tego dochodzi jeszcze kryterium dochodowe – by móc w jakikolwiek sposób skorzystać ze wzrostu ulgi rodzina musi zarabiać minimum 4500 zł miesięcznie, a żeby móc skorzystać w pełni ze wzrostu ulgi rodzina z czwórką dzieci musi mieć dochód miesięczny w wysokości ok. 7 tys. zł.

Proponowane zmiany dotyczyć więc będą zaledwie kilku procent rodzin posiadających dzieci. Niezależnie jednak od kosmetyczności tych zmian warto się zastanowić  czy idą one w dobrym czy złym kierunku.

Niewątpliwym plusem proponowanego rozwiązania jest wprowadzenie zasady progresywności ulgi na dzieci – ulga rośnie wraz ze wzrostem liczby dzieci w rodzinie. Rodziny wielodzietne powinny być wspierane bardziej niż te z jednym czy dwójką dzieci. Minusem jest wysokość tych ulg (1,5 zł dziennie na trzecie i kolejne dziecko) oraz fakt, że skorzystać ze wzrostu mogą jedynie rodziny relatywnie zamożne. Rząd powinien pójść krok dalej i dać możliwość korzystania z tych ulg również rodzinom mniej zamożnym poprzez rozszerzenie ulgi z podatku dochodowego także na inne daniny związane z pracą jak np. ZUS. Wtedy liczba rodzin mogących być beneficjentami zwiększenia ulgi zdecydowanie by wzrosła. Ma to dodatkowo uzasadnienie, że rodziny wielodzietne w długiej perspektywie robią więcej dla utrzymania systemu emerytalnego niż pozostałe, dlatego w krótkiej perspektywie możemy zwolnić je z utrzymywania obecnego systemu ubezpieczeń społecznych.

Wprowadzenie kryterium dochodowego sprawia, że działania prorodzinne nabierają charakteru działań socjalnych, co jest zdecydowanym błędem. Działania pro-demograficzne powinny być co do zasady nakierowane na docenienie i częściową rekompensatę ciężarów jakie ponoszą rodziny wielodzietne w związku z wychowaniem potomstwa. Nie powinny natomiast być elementem systemu pomocy społecznej. Przykład krajów europejskich pokazuje, że prawdziwe efekty polegające na wzroście liczby urodzeń mają te Państwa, które pomoc społeczną oddzielają od polityki rodzinnej.

Podsumowując, działania dotyczące polityki rodzinnej zapowiedziane w expose premiera są działaniami kosmetycznymi, mającymi znaczenie jedynie dla niewielkiej liczby rodzin względnie zamożnych. Rodzin mających miesięczne dochody poniżej 4500 zł w żaden sposób one nie dotyczą. Efektem wprowadzenia tych zmian będzie drobne przesunięcie środków z rodzin mających jedno dziecko, a których zarobki przekraczają 7100 zł miesięcznie do rodzin mających troje i więcej dzieci zarabiających zdecydowanie powyżej 4500 zł miesięcznie. Zmiany te (zarówno dla rodzin, dla których opodatkowanie wzrośnie jak i dla tych, dla których spadnie) będą oscylować wokół 1% dochodów gospodarstwa domowego, zatem nie będą miały realnego wpływu na sytuację materialną, a więc najprawdopodobniej nie przełożą się na ich decyzje odnośnie posiadania potomstwa.

Biorąc pod uwagę ogrom wyzwań związanych z odwróceniem negatywnych tendencji demograficznych, przed którymi stoimy, zmiany zaproponowane w expose trzeba ocenić jako niepoważne. Takie podejście do „wyzwania demograficznego” przez premiera wciąż przypomina porywanie się z procą na słonia. Kosmetyczne korekty dotychczasowych nieskutecznych polityk nie wpłyną w istotny sposób na sytuację rodzin.

Michał Kot, socjolog, ekspert Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej, członek Zespołu ds. Rodziny

[fot.platforma.org]

Warto poczytać

  1. Orbanwiki 17.01.2018

    „Węgrzy przyjęli 1300 uchodźców i deklarują gotowość przyjmowania kolejnych”. Orban oszukał Polaków?

    Lewicowo-liberalne media sugerują, iż zostaliśmy "zdradzeni” przez naszych bratanków.

  2. 1270ragazetawyborczakuczok 11.01.2018

    Maski Opadły. Gazeta Wyborcza piórem swojego publicysty otwarcie obraża 90 proc. Polaków

    - W żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe "Wymię ojca" będzie poprzedzało każdy dojazd do progu – pisze w swoim artykule dla portalu „Gazety Wyborczej” Wojciech Kuczok, pisarz i publicysta gazety.

  3. nowacka10012018 10.01.2018

    Barbara Nowacka mówi, że zabijanie dzieci do 12 tygodnia ich życia to „europejski standard”

    – Nasza ustawa przywraca normalność. Dostęp do edukacji seksualnej, antykoncepcji, opieki medycznej, a także bezpiecznej i legalnej aborcji – to nie jest nic nadzwyczajnego, to europejskie standardy.

  4. pejzaz09012017 09.01.2018

    Pejzaż z upadkiem Ikara, czyli co zmienia rekonstrukcja rządu?

    Po rekonstrukcji rządu część prawej strony rozpacza i lamentuje w sieciach społecznościowych, niektóre koterie zdążyły już nawet wskazać, iż prezydent Andrzej Duda stoi po tej stronie, po której "stało ZOMO".

  5. 1270chinczxykias 28.12.2017

    Cejrowski: To najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Masowy zbrodniarz

    - Chiny, to najbardziej morderczy kraj na kuli ziemskiej. Tam przymusowo morduje się poczęte dzieci, jeżeli to jest drugie dziecko

  6. Tusk24112017 14.12.2017

    Nowa rola dla Tuska

    Zawsze powtarzałem, że polskie kino odniosło potężną stratę gdy Donald Tusk zdecydował się po 89 roku dążyć do kariery politycznej aniżeli filmowej.

  7. zosia05122017 05.12.2017

    Zdążyć z pomocą chorej dziewczynce. Wspieramy akcję #stawiamyzosienanogi

    Według większości specjalistów schorzenie miało sprawić, że dziewczynka nigdy nie będzie chodzić. Nigdy nie będzie samodzielna. A jednak pojawiła się nadzieja.

  8. 1270antypisa2 01.12.2017

    To się nazywa Targowica – przeciwnicy PiS od lat piszą donosy na Polskę do Europarlamentu.

    Jeden z twitterowych profili demaskujących działania opozycji opublikował listy, jakie obywatele Polski już kilka lat temu przesyłali do Parlamentu Europejskiego skarżąc się na łamanie demokracji w Polsce

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook