Jedynie prawda jest ciekawa

Zybertowicz: Trzeba skończyć z władzą PO

29.10.2012

Obóz patriotyczny powinien zdefiniować swój plan, trzymać się go i nie pozwolić, żeby gniew był naszym doradcą.

Stefczyk.info: W dziwnych okolicznościach umiera jeden z ważnych i nielicznych świadków katastrofy smoleńskiej. Remigiusz Muś zeznawał m.in., iż wieża mogła zezwalać TU-154 M zejść na wysokość 50 metrów, zeznawał też, że słyszał trzy wybuchy oraz widział Rosjan, którzy już godzinę po katastrofie przemieszczali szczątki wraku. Czy to nie daje do myślenia?

Prof. Andrzej Zybertowicz: Gdyby polskie państwo funkcjonowało normalnie, powołano by specjalny zespół, który sprawdziłby przypadki wszystkich zgonów osób, które były w jakiś sposób związane z wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej. Zespół ten działałby przy udziale przedstawicieli opozycji parlamentarnej. Ale ponieważ polskie państwo nie działa normalnie, to tego nie zrobi i będziemy pozostawali w oparach niepewności. A te opary będą instrumentem gry politycznej. Wczoraj dokonałem jednozdaniowego wpisu na Facebooku, który wywołał największe zainteresowanie ze wszystkich do tej pory. Zobaczywszy, jak wiele pełnych gniewu komentarzy ukazało się na portalach po śmierci chorążego Musia, napisałem, że „nie możemy  pozwolić na to, by Oni zarządzali naszym gniewem”. Jeden z dyskutantów zwrócił mi uwagę, że to samo dotyczy strachu. Miał rację. My – obóz niepodległościowy, my - czyli ludzie, którym zależy na prawdzie o Smoleńsku i na prawdzie o tym, jak działa polskie państwo, nie możemy pozwolić na to, żeby ktoś inny zarządzał naszym strachem i naszym gniewem. 

 

Dlaczego to może być takie groźne?

Wydaje się, że obóz niepodległościowy okrzepł na tyle, że potrafimy już przeciwstawić się różnym sposobom zastraszania. Jednak brakuje nam dojrzałości do radzenia sobie z gniewem. A gniew jest najgorszym doradcą. Trafnie napisał jeden z komentatorów na Facebooku: „na gniew przyjdzie pora, gdy ustalimy fakty”. Jeśli jednak będziemy folgować gniewowi zanim ustalimy prawdę, to może on być zagospodarowany przez kogoś innego. Niezależnie od tego czy chorąży Muś zginął w wyniku załamania psychicznego, czy został zamordowany czy może zaszczuty, tak, że targnął się na swoje życie, to wokół jego śmierci oraz innych śmierci osób związanych z katastrofą i śledztwem w jej sprawie, będą wytarzane nastroje, mające odwrócić dobre notowania Prawa i Sprawiedliwości. Już słychać głosy tak zwanych „lemingów”, którzy reagują na wpisy internautów o tym, że musimy zdobyć władzę, poznać prawdę i ukarać winnych. Przestraszone "Lemingi" wskazują, iż nie pozwolą, żeby Prawo i Sprawiedliwość zdobyło władzę. W kontekście stosowanego od katastrofy z premedytacją szumu informacyjnego, nie można wykluczyć, że nasze reakcje na śmierć chorążego Musia będą wykorzystane w celu wywołania histerycznych reakcji na Prawo i Sprawiedliwość. 

 

Czy pana zdaniem taki ważny świadek katastrofy nie powinien mieć ochrony?

Ale co to znaczy ważny? Dla kogo ważny? On nie był ważny dla tych wszystkich ludzi, którzy zajmują się  tworzeniem „dupokrytek”. Dla nich to był problem, a nie ważny świadek. Dla ludzi, którzy nadają ton najważniejszym instytucjom polskiego państwa, to nie jest „ważny świadek” tylko ktoś, kto im przysparza kłopotów. Przecież im chodzi o to, żeby sprawę zaciemnić i zapomnieć.

 

Pana zdaniem mogło to być coś więcej niż zwykłe samobójstwo?

Jako badacz muszę zawiesić intuicję i analizować fakty. Przecież co roku kilka tysięcy Polaków popełnia samobójstwa. Tu trzeba powołać zespół, który zgromadziłby wszystkie materiały ze wszystkich śledztw, dotyczących tych dziwnych zgonów od momentu katastrofy smoleńskiej lub, jak uważają niektórzy, od momentu śmierci dyrektora Grzegorza Michniewicza z Kancelarii Premiera. Należałoby spokojnie przeanalizować czy liczba zgonów w gronie osób,  związanych z katastrofą smoleńską, wskazuje na działanie jakiejś siły sprawczej. Za każdym razem, analizując takie sprawy, wracamy do punktu wyjścia czyli braku pewności związanej z byle jakim prowadzeniem postępowań. Trzeba skończyć z władzą nad Polską ekipy Platformy Obywatelskiej. Przy tej władzy, żadne rozwiązania systemowe nie są możliwe. Premier będzie godzinami wyjaśniał jakiś błąd czy nadużycie sędziego czy policjanta z Opola, ale nie będzie miał czasu na żadne instytucjonalne czy systemowe rozwiązanie. Obóz patriotyczny powinien zdefiniować swój plan, trzymać się go i nie pozwolić, żeby gniew był naszym doradcą.

 

Rozmawiała DLOS

[Fot. Wikipedia]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook