Jedynie prawda jest ciekawa


Totalna krucjata swastyki

21.06.2013

Plany zdobycia przestrzeni życiowej na wschodzie snute przez niemieckiego cesarza Fryderyka I Barbarossę postanowili wcielić w życie niemieccy narodowi socjaliści.

Widz serialu ZDF „Nasze matki, nasi ojcowie”, o ile nie ma wystarczającej wiedzy historycznej, dojdzie do przekonania, że II wojna światowa zaczęła się w 1941 roku. Taką wersję lansuje też sowiecka i rosyjska historiografia, dla której lata 1939-41 nie były latami wojny światowej. To zresztą nie dziwi. Do 22 czerwca 1941 roku totalitarne socjalizmy narodowy i bolszewicki szły ręka w rękę, realizując nowy plan podziału świata. Zaprezentowany przez TVP serial w reż. Philippa Kadelbacha ukazuje II wojnę światową przez pryzmat losów pięciorga młodych berlińczyków: oficera Wehrmachtu Wilhelma, jego młodszego   Friedhelma,  pielęgniarki Charlotte, piosenkarki Grety oraz berlińskiego Żyda - Viktora. Czwórka Niemców to grono wrażliwych, wplątanych w losy wojny ludzi, którym oczywiście obcy jest narodowy socjalizm, nie są antysemitami, nie popierają Hitlera, a okrucieństwa wojny totalnej są nader łagodne. Taka jest wykładnia historii niemieckiej państwowej telewizji.

Wojska niemieckie i sprzymierzone z nazistami oddziały innych państw, zaatakowały Związek Sowiecki rankiem 22 czerwca 1941 roku, angażując ponad 4 milionów żołnierzy do największej operacji sił lądowych w historii. Konfrontacja dwóch dominujących na kontynencie ideologii stała się faktem. 129 lat wcześniej tym samym szlakiem podążały na Moskwę wojska cesarza Francuzów Napoleona I Bonaparte.

Rzeczpospolita okupowana

Ziemie obecnej północno-wschodniej Polski i mieszkańcy wschodnich województw dawnej II Rzeczpospolitej byli świadkami zmasowanego ataku w ramach wojny błyskawicznej i panicznej ucieczki komisarzy ludowych oraz rzesz zgromadzonych na granicy „przyjaźni” krasnoarmiejców. Mieszkańcy Warszawy w 1941 roku obserwowali kolumny jeńców sowieckich konwojowanych na zachód. Cios armii niemieckiej rozgromił potężny związek operacyjny tzw. Front Zachodni Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej, dowodzony przez doświadczonego dowódcę frontu gen. armii Dmitrija Pawłowa.  Trzy lata później na niemal tym samym terenie dzisiejszej Białorusi została rozbita niemiecka Grupa Armii „Środek”. Inwazja na ZSRS uratowała przed kolejną falą wywózek na wschód kilkadziesiąt tysięcy Polaków, ale przyniosła też bezmiar terroru i tragedii wojny totalnej.

Krucjata swastyki

Plany snute w XII wieku przez cesarza Fryderyka I Barbarossę w XX wieku postanowili wcielić w życie niemieccy narodowi socjaliści. Cesarz Barbarossa utonął w trakcie III wyprawy krzyżowej do Jerozolimy. Stąd i sięgniecie do tej postaci w wojnie przeciwko imperium komunistycznemu. Atakowi Niemiec i sprzymierzonych z nimi państw na ZSRS nadano kryptonim Plan Barbarossa - Wariant Barbarossa (Unternehmen Barbarossa). W szeregach agresorów znaleźli się też obywatele innych europejskich państw, przekonanych o konieczności walki z komunizmem – Francuzi od de Brinona, hiszpańska Błękitna Dywizja, Legion Waloński, Chorwaci, Włosi, Słowacy, Rumuni, Finowie, Węgrzy. Niemcy byli o krok od zwycięstwa. O ich klęsce zdecydowała pogoda dla wroga, brak politycznego planu dla podbitych narodów, wielki obszar ZSRS i niedoszacowanie sił przeciwnika.

Zmagania gigantów

Plan ataku przewidywał rozpoczęcie działań wojennych już w połowie maja 1941 r.   Jednak Hitler musiał je przesunąć z powodu działań wojennych na Bałkanach - w Jugosławii i w Grecji. Ta gigantyczna operacja militarna była też jedną z największych w dziejach. Do działań na froncie wschodnim skoncentrowano 4,5 mln żołnierzy w 135 dywizjach niemieckich, wspieranych przez 29 dywizji wystawionych przez sprzymierzonych. Niemcy uderzyły dysponując na wschodzie 3,6 tys. czołgów, 12,6 tys. dział i moździerzy oraz blisko 3 tys. samolotów.  W operacji Barbarossa obok ponad 3 milionów żołnierzy - Niemców, walczyło m.in. ćwierć miliona Włochów, 300 tys. Rumunów oraz stopniowo dołączający do nich mieszkańcy dawnych republik ZSRS. Po stronie Hitlera pod sztandarami swastyki służyło w czasie wojny ogółem ponad pół miliona Rosjan, Ukraińców, Łotyszy, Litwinów oraz mieszkańców Kaukazu i Dalekiego Wschodu. 

Armia Czerwona liczyła w czerwcu 1941 r. ponad 5,3 mln żołnierzy,  z czego 2,9 mln stacjonowało w zachodnich okręgach wojskowych. Jednak armia ta cierpiała na brak oficerów liniowych i sztabowych, skutecznego systemu łączności, saperów i mechaników pojazdów. W wyniku Wielkiej Czystki przeprowadzonej w latach 1937-39 w Armii Czerwonej brakowało  100 tys. obsady oficerskiej.  Mimo paktu o nieagresji w niektórych kręgach wojskowych zdawano sobie sprawę z rosnącego zagrożenia ze strony Niemiec. Najwyraźniej w czerwcu 1941 r. na wschodzie przyśpieszono plany inwazji na kontynent. Co prawda zarzucona została koncepcja gen. Pawłowa o ofensywie przeciwko III Rzeszy z rejonu białostockiego, ale przyjęty został jeden z wariantów planu zakładający przeprowadzenie kontruderzenia siłami pancernymi.  Mocną stroną Armii Czerwonej były siły pancerne. Łącznie ZSRS dysponował około 20 tys. czołgów. W zachodnich republikach, sąsiadujących z linią podziału stref wpływów z Niemcami, zgromadzono około 11 tys. czołgów.

Ówczesna broń pancerna ZSRS przewyższała technologicznie niemieckie rozwiązania. Chodzi tu głównie o T-34, KW-1, KW-2. Czołg T-34 wyznaczył nawet nowe standardy w broni pancernej.  W rejonie Beresteczka 24 czerwca 1941 r. Niemcy napotkali radzieckie czołgi KW-1 i KW-2 uzbrojone w armaty kalibru 76 mm i 152 mm. Wzbudziło to ich wielkie zdziwienie, że Armia Czerwona dysponuje taką bronią pancerną. 

Niestety dla Armii Czerwonej część maszyn starszego typu wymagała modernizacji lub remontu kapitalnego. W pierwszych dniach operacji Barbarossa masa czołgów ulegała awariom, a ich wraki pozostały w garnizonach lub na poboczach dróg. Sukces w drugim etapie wojny nastąpił po tym, jak pełną parą ruszyły przeniesione za Ural zakłady zbrojeniowe. Przed atakiem, na szczęście dla Stalina, od tygodnia prowadzona była mobilizacja Armii Czerwonej. Dzięki niej do końca czerwca  1941 r. w dalekich częściach ZSRS zmobilizowano 5 mln ludzi. Generalissimus Józef Stalin milczał przez pierwsze dni wojny. Odezwał się dopiero 3 lipca 1941 r. wzywając do nieustępliwej walki przeciwko Niemcom w ramach tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Wojna błyskawiczna

Pierwszego dnia wojny wojska niemieckie przedostały się na kierunku brzeskim na 50 km w głąb terenów zajmowanych przez ZSRS i dotarły do Kobrynia. Atak zaskoczył Armię Czerwoną. Stalin był przekonany, że Niemcy nie mieli zamiaru atakować ZSRS.  Informacje o nadciągającej inwazji Stalin traktował jako brytyjską prowokację, mającą wciągnąć ZSRS do wojny. Agenci sowieccy z grupy „Czerwona Orkiestra” oraz Richard Sorge podali nawet Stalinowi dokładną datę ataku. Dyktator nie uwierzył. Kiedy 21 czerwca niemiecki żołnierz Alfred Lieskoff przeszedł na stronę sowiecką i uprzedził, że o 4 rano następnego dnia rozpocznie się natarcie Stalin miał rzec, że to niemieccy generałowie podrzucili szpiega, by sprowokować konflikt. Generalissimus szykował się bowiem do ataku, a nie do obrony. W sytuacji, kiedy na Zachodzie padały kolejne państwa, czuł możliwość poniesienia rewolucji do Atlantyku. Hitler postawił zaś na wojnę błyskawiczną. Nie docenił przy tym potencjału olbrzymiego, rządzonego przez dyktaturę państwa. Na zdjęciach filmowych z pierwszej fazy inwazji widać niezliczone rzesze wziętych do niewoli sowieckach jeńców i ogrom zniszczonego sprzętu. ZSRS szykował się bowiem do inwazji na Zachód.

Faza triumfu

Niemieckie zwycięstwo z lata 1941 r. było dla Związku Radzieckiego potężnym ciosem. Nie było jednak uderzeniem śmiertelnym. Wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat są nader interesujące z wojskowego i politycznego punktu. Analizie poddać należy jak to się stało, że słabszy liczebnie i dysponujący mimo wszystko gorszym sprzętem wróg zadał tak druzgocący cios? Zdaniem m.in. Wiktora Suworowa (autora m.in. książki „Lodołamacz”) to ZSRS szykował się do ataku, nie do obrony. 13 czerwca 1941 r. rozpoczęło się przesuwanie ofensywnych oddziałów ku granicom. Co interesujące w pierwszych dniach wojny w rejon Dyneburga skierowano m.in. 5. Korpus Spadochronowy Armii Czerwonej. Co robili tam spadochroniarze, których zadaniem jest walka ofensywna, a nie obronna? Czy byli tam szykowani do ataku na Niemcy?  Po przełamaniu obrony wojska niemieckie napotkały armie drugiego rzutu, a lotnictwo sowieckie podjęło w czerwcu ataki na rumuńskie szyby naftowe. To zmiana wektorów powodowała, że z potencjalnego napastnika stali się obrońcami.

Faza pierwsza

Wśród niemieckich dowódców można wymienić kilkudziesięciu dobrze przygotowanych oficerów. Dowódcą Grupy Armii "Północ" był feldmarszałek Wilhelm von Leeb. W jej skład wchodziła 16. Armia gen. płk. Ernsta Buscha, 18. Armia gen. płk Georga von Küchlera oraz 4. Grupa Pancerna gen. płk. Ericha Höpnera. Ich zadaniem w pierwszej fazie było rozbicie wojsk sowiekich w rejonie Kowna i opanowanie północnego brzegu rzeki Dźwiny. 

Natarcie rozpoczęte rankiem 22 czerwca 1941 r., przyniosło błyskawiczny skutek w postaci zajęcia mostów na Mituwie, dzięki czemu przez rzekę udało się szybko przerzucić cały korpus pancerny, i już w godzinach popołudniowych Niemcy dotarli do Dubissy, prawego dopływu Niemna. 24 czerwca 1941 r. Niemcy zdobyli Szawle i Kiejdany. II Korpus 16. Armii zdobyły Kowno, a XXXXI Korpus Pancerny zajął Wilno.  W rejonie Szawli niemieckie załogi pancerne napotkały na polu bitwy ciężkie czołgi KW-2, uzbrojone w armaty o kalibrze 152 mm.

Niemcy mieli już doskonale opanowaną taktykę rozbijania ataków formacji pancernych. 15 lipca oddziały XXXXI KPanc. zajęły tereny do jeziora Pejpus. Grupa Armii "Północ" w ciągu trzech tygodni wkroczyła 600 km w głąb terytorium ZSRS i stanęła przed celem -  zdobycia Leningradu.  25 lipca do niewoli dostało się 21 000 żołnierzy radzieckich, zdobyto 316 czołgów oraz ponad 600 dział. Niemcy mieli otwartą drogę na Leningrad. Jednak natarcie straciło impet. Z początkiem września rozpoczęły się obfite deszcze, a co drugi czołg nie nadawał do walki . Mimo to XXXVIII Korpus z 18. Armii zajął rejon Peterhofu. 8 września 1941 r. Leningrad znalazł się w okrążeniu.  W kotle leningradzkim zamknięto 17 dywizji strzeleckich oraz 2 bataliony piechoty morskiej.  Utknęła w pułapce Flota Bałtycka. Niemcy rozpoczęli ostrzał artyleryjski oraz systematyczne bombardowanie miasta i portu. Rozpoczęły się walki pozycyjne i trzyletnie oblężenie miasta nad Newą. Niemcy rozpoczęli jego blokadę. Miasto nie poddało się aż do stycznia 1944 roku, kiedy Niemcy zostali zmuszeni do odwrotu.

Z kolei przez polskie tereny przetaczała się Grupa Armii "Środek" pod dowództwem feldmarszałka Fedora von Bocka. Złożyła się nań 4. Armia gen. płk. Günthera von Klugego i 9. Armia gen. płk. Adolfa Straussa oraz 2. Gr.Panc. gen. płk. Heinza Guderiana i 3. Gr.Panc. gen. płk. Hermanna Hotha. Grupa Guderiana oraz 4. Armia nacierały na Brześć i Kobryń. Kolejnym zadaniem było wyjście w rejonie Smoleńska i osiągnięcie Dniepru. XXIV Korpus Pancerny zdołał bez przeszkód opanować mosty na Bugu. Czołgi 3. Grupy Pancernej skutecznie zamykały na północy pierścień okrążenia wokół radzieckiej 3. Armii w rejonie Grodna. 27 czerwca zamknięto kocioł białostocki.  25 sierpnia 2. Armia i 2 Gr.Panc. rozpoczęły natarcie na Froncie Briańskim. Próby przerwania okrążenia  nie przyniosły rezultatu. 26 września Kijów skapitulował, do niewoli dostało się 665 tys. żołnierzy radzieckich. 3 października czołgi Guderiana osiągnęły Orzeł. Niemcy na wszystkich kierunkach osiągnęli przewagę. Rozpoczynała się bitwa pod Moskwą. Zadaniem Grupy Armii "Południe", dowodzonej przez feldmarsz. Gerda von Rundstedta było zniszczenie wojsk radzieckich na zachodniej Ukrainie.  Główne natarcie niemieckie w czerwcu 1941 r. skierowało się na Równe – Żytomierz.

Sukcesy i klęski

Triumfy Niemców w 1941 roku, wynikały m.in. z szybkich i głębokich przełamań frontowych. Były możliwe w dużej mierze dzięki nieskoordynowanym i słabo przygotowanym operacjom ofensywnym, bezustannie realizowanym przez siły sowieckie. Walki na wielkich obszarach Europy wschodniej podyktowane są przez klimat. Skutecznie walczyć można w okresie letnim do jesiennych, obfitych deszczów oraz w czasie zimowym. Pod warunkiem zapewnienia odpowiedniego umundurowania i sprzętu. W trakcie wiosennych roztopów i jesiennych deszczy warunki terenowe powodują zmniejszenie  mobilności oddziałów. Wehrmacht musiał więc wygrać wojnę przed nadejściem zimy, najlepiej rozegrać to i wygrać w czasie letniej, krótkiej kampanii. Jesienne deszcze złapały niemiecką armię w trakcie marszu. Armia Czerwona przeprowadziła już konsolidację i przegrupowanie, kierując do walki świeże siły i przystępując do serii kontrofensyw z końcem 1941 r.  

 Punkt kulminacyjny operacji Barbarossa nastąpił, gdy lewe skrzydło Grupy Armii "Środek" zbliżyło się do przedmieść Moskwy, a oddział rozpoznawczy znalazł się na tyle niedaleko, aby zobaczyć w szkłach lornetek wieże Kremla. Operacja Barbarossa zakończyła się niepowodzeniem wynikającym ze złego oszacowania przez Niemców zdolności mobilizacyjnych i zdolności przemysłu wojennego ZSRS. Mimo klęsk w 1941 roku sowieci byli w stanie wystawić do walki świeże jednostki. Do 31 grudnia 1941 roku wojska sowieckie utraciły w przeliczeniu 229 dywizji (ok. 3 mln żołnierzy - zabitych, zaginionych, wziętych do niewoli). Do końca roku ZSRS wystawił jednak przeliczeniową wartość 821 dywizji.

Wojna z wielkim sąsiadem o olbrzymim, ukrytym potencjale stawiała Niemców w niekorzystnym położeniu. Już po zakończeniu walk pod Smoleńskiem w sierpniu, było jasne jak błędnie wywiad oceniał nowego wroga. Impet natarcia został zahamowany mimo, że w sierpniu 1941 r. droga do Moskwy stała praktycznie otworem. Wtedy jednak Hitler wyznaczył inny cel operacji – Ukrainę i Zagłębie Donieckie. Nie udało się zadać psychologicznego ciosu. Gdy wreszcie Hitler był gotowy do ataku na Moskwę było już za późno, zbliżała się deszczowa jesień, a z Syberii zbliżały się świeże armie, które w grudniu przystąpiły do kontrofensywy.

Artur S. Górski

[Na zdj. Niemiecki czołg PzKpfw IV zakopany w śniegu w grudniu 1941 roku. Fot. Wikipedia / Bundesarchiv]

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  3. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  4. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  5. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  6. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  7. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  8. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook