Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tomasz Lis na antypisowskim głodzie

25.02.2014

Jeszcze dzień, dwa i winnym za masakrę na Majdanie okaże się Jarosław Kaczyński.

Odpowiedzialnym za masakrę w Kijowie jest PiS, a zwłaszcza Jarosław Kaczyński. Pora to sobie powiedzieć otwarcie i nie owijać przekazu w bawełnę barwnych porównań, metafor i uników. Szef największej partii opozycyjnej nie tylko bowiem nie oddał władzy w Polsce (choć niektórzy naiwniacy przekonują, że stało się tak w 2007 roku), ale także ruszył z podbojem na Ukrainę. A przy tym wszystkim realizuje interesy Władimira Putina. I te nad Wisłą, i te na Majdanie.

Lekko sarkastyczny ton jest tylko małą przesadą – ostatnie dni i wypowiedzi przedstawicieli mainstreamowego obozu świadczą o tym, jak bardzo Kaczyński nie potrafi wyjść im z głowy.

Zerknijmy. Kilka dni temu prezes Prawa i Sprawiedliwości zaapelował o jedność w sprawie Ukrainy. Sytuacja była o tyle wyjątkowa, że w Kijowie trwał rozlew krwi. Nieśmiałe głosy sympatii ze strony publicystów i niektórych polityków rządowego obozu były natychmiast torpedowane. Antypisowski głód się nasilał. Głównym "narkomanem" tego środka jest bez wątpienia Tomasz Lis, który stwierdził na swoim portalu: „Premierostwo Kaczyńskiego, który zapewne zdążyłby się szybko skłócić z częścią zachodnich przywódców, całkowicie pozbawiałoby nas wiarygodności. Rosja by na tym grała” - grzmiał pluszak władzy.

Naczelny „Newsweeka” apelował jak tylko mógł, by Kaczyński nie stał się pozytywnym bohaterem tej historii. Jak w przypadku wizyty prezesa PiS na Majdanie, tak i teraz. Komentarze Lisa o Ukrainie dotyczą bowiem w 90 procentach Kaczyńskiego. Nie trzeba dodawać, że w negatywnym kontekście. Czekali więc, jak tylko mogli, by - zgodnie z przysłowiem - znaleźć kij, którym można uderzyć psa. 

W końcu się udało, bo prezes PiS po uspokojeniu sytuacji w Kijowie, poczynania rządu lekko skrytykował. I się zaczęło... Pluszowy publicysta utoczył mało zgrabne "przemówienie Kaczyńskiego". Ale gdyby ktoś uznał, że Tomasz Lis nie jest dobrym przykładem tak ostrych opinii, to popatrzmy na gorzkie żale Jacka Protasiewicza, o którym mówi się w kategoriach następcy w fotelu szefa MSZ. Prominentny polityk Platformy łkał w rękaw Monice Olejnik: „PiS nienawidzi Polski i Polaków, którzy odnoszą sukcesy międzynarodowe. (…) Pani redaktor właśnie no nie zdaje sobie sprawy, jak niebezpieczni są ci ludzie? Oni są w stanie podpalić Polskę, a teraz podpalają Ukrainę”.

Podsumujmy więc - Kaczyński jest nie do wytrzymania gdy rząd chwali, klaszcze Tuskowi i nie przeszkadza w misji, ponieważ taki jest interes państwa. Bo niewiarygodny i załgany. Ale nie jest też do zaakceptowania, gdy gabinet Tuska krytykuje. Bo przeszkadza w wielkiej misji, która pozwoli Ukrainie wyjść na powierzchnię.

Jeszcze więc kilka dni, jeszcze kilka niezbyt przychylnych wobec Tuska i jego gabinetu wypowiedzi polityków PiS, i dziarskie panie i panowie z największych mediów i jedynej słusznej partii uznają, że winnym masakry w Kijowie nie jest jakiś tam Janukowycz, który bywał gościem prezydenta Komorowskiego, a Jarosław Kaczyński.

Obraz złowrogiego dyktatora, zwolennika totalitaryzmu i podpalającego Polskę zostanie w końcu uzupełniony, a samego Kaczyńskiego będzie można wysłać do Hagi. Nie krępujcie się - może w końcu antypisowski głód zostanie zaspokojony. 

Marcin Fijołek

[Fot. TVP/wPolityce.pl]

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku. 

Słowa kluczowe:

Kijów

,

Ukraina

,

Lis

,

Olejnik

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook