Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

To nie Putin tylko Zachód stracił kontakt z rzeczywistością

06.03.2014

Władimir Putin to nie dzieciak, który dostał napadu szału w sklepie z zabawkami. To wyrachowany, cyniczny polityk, który wykorzystuje odwrót USA od Europy, by poszerzyć strefę swoich wpływów. Biorąc pod uwagę sankcje, które europejscy przywódcy postanowili na dzisiejszym posiedzeniu rady UE nałożyć na Rosję, to nie Putin, ale Zachód stracił kontakt z rzeczywistością.

Słowa kanclerz Niemiec Angeli Merkel o Putinie: „on żyje w innym świecie”, wypowiedziane kilka dni temu po rozmowie telefonicznej z prezydentem Rosji dają liczne powody do zastanowienia. Nie nad tym jakie emocje szargają Putinem, bo on się emocjami nie kieruje. Tylko nad intencjami niemieckiej kanclerz. Trudno bowiem uwierzyć, że polityk pokroju Merkel mógłby rozumować w kwestiach geopolitycznych na poziomie taniej psychoanalizy. I można by się z tego śmiać, gdyby nie kryjący się za tym ogromny cynizm.

Inwazja Krymu to w końcu nie pierwszy, lecz kolejny z coraz bardziej śmiałych kroków podjętych przez Moskwę w ostatnich latach. W 2008 roku w ten sam sposób wyrwała Gruzji dwie prowincje, Osetię Południową i Abchazję. Zachód, z panią Merkel na czele dobrze o tym wiedział. I wiedział równie dobrze, że gospodarz Kremla czynił to w celu zabezpieczenia własnych interesów. Mało tego, Zachód pozwolił mu na to. A teraz udaje, że ma do czynienia z dzieckiem, ogarniętym wściekłym szałem, które postanowiło na złość mamusi, czyli zachodniego świata, odmrozić sobie uszy. Lekarstwem Zachodu na to są sankcje. Oraz zapewnianie Ukraińców i resztę Europy, że wciąż jest bezpieczna, bo w tle jest NATO i Ameryka. Ile te zapewnienia są warte, Ukraińcy właśnie doświadczyli na własnej skórze. W 1994 roku, na mocy umowy budapeszteńskiej, oddali swój arsenał atomowy, w zamian za gwarancje bezpieczeństwa Zachodu. I nienaruszalności ukraińskiego terytorium. Wyszli na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle.

W międzyczasie Ameryka całkowicie odwróciła się od Europy, powstała próżnia, którą Rosja postanowiła wypełnić. Sankcje dla odpowiedzialnych za sytuację na Krymie postanowione na dzisiejszym posiedzeniu rady UE w Brukseli są niewiele warte. Rozmowy o wizach i nowym porozumieniu UE z Rosją zostaną wstrzymane. A jeśli Putin dalej będzie niegrzeczny to nastąpi zakaz podróży dla kremlowskich urzędników i innych oficjeli oraz blokada ich aktywów.

Niektórzy unijni przywódcy chcieli ostrzejszych sankcji, ale nie pozwoliły na to Niemcy, które chcą utrzymać dialog pomiędzy Rosją a Zachodem. To było równie łatwe do przewidzenia jak rosyjska inwazja Krymu, bowiem dla Berlina najważniejsze jest dobro niemieckiego przemysłu. Oznacza to również, że Niemcy dążą do normalizacji stosunków z Kremlem. Pani Merkel podczas szczytu nakreśliła czerwoną linię, którą ma być wkroczenie Rosji do wschodniej Ukrainy. Podobną czerwoną linię ustanowił niegdyś prezydent USA Barack Obama ws. Syrii. Gdy została przekroczona, nie zrobił nic. Czy w kwestii Ukrainy będzie tak samo? Obawiam się, że tak. Od chwili wybuchu kryzysu na Ukrainie ani Unia Europejska ani USA nie potrafiły wypełnić roli gwaranta ładu bezpieczeństwa w Europie.  

Putin wiedział, przez wcześniejsze doświadczenia, najpierw gruzińskie, potem syryjskie, na co może sobie pozwolić i mistrzowsko wykorzystał słabość i brak decyzyjności Zachodu. Groźby i symboliczne sankcje zapewne nie skłonią go do zmiany kursu. I kto tu jest oderwany od rzeczywistości?

Aleksandra Rybińska

fot. [PAP/EPA]

 

Słowa kluczowe:

Ukraina

,

Kreml

,

UE

,

USA

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook