Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„To nie może być sukces”

30.09.2011

Ten szczyt, jak i całe Partnerstwo Wschodnie, ma cztery podstawowe mankamenty. One sprawiają, że spotkanie w Warszawie nie może spełnić swoich założeń – mówi portalowi Stefczyk.info Krzysztof Szczerski.

„Spotkanie Partnerstwa Wschodniego w Warszawie pokazuje cztery podstawowe słabości, jakie widoczne były od początku w unijnym programie. Po pierwsze, same państwa objęte tym programem są trudnymi partnerami. To są kraje, które mają problemy wewnętrzne, stan państwa jest często kiepski. Są one również bardzo różnorodne, mają różny potencjał, różne jest także ich zainteresowanie PW. Część z nich, np. Ukraina, woli iść własną ścieżką współpracy z UE. Kijów nie chce podpisywać porozumień wielostronnych” – tłumaczy Szczerski.

Zaznacza, że drugą słabością jest stosunek krajów Unii Europejskiej do tej inicjatywy. „To nie jest projekt, który cieszy się poważaniem w państwach UE. To widać bardzo dobrze po składzie delegacji, które przyjechały do Warszawy. Delegacje, poza niemiecką, nie są na najwyższym szczeblu. Angela Merkel przyjechała natomiast do Warszawy na osobiste zaproszenie Donalda Tuska, który do niej zadzwonił z prośbą, by nie lekceważyła tego spotkania” – informuje nasz rozmówca. Dodaje, że jej udział należy rozumieć raczej jako wsparcie dla kampanii PO niż dla samego programu Partnerstwa Wschodniego.

Trzecim mankamentem jest utopienie Partnerstwa Wschodniego w biurokracji. „Urzędnicy w Brukseli są bardzo dobrzy w akcjach pozornych, robieniu bardzo dużej liczby nieznaczących spotkań, szkoleń, konferencji itp. Z nich nic nie wynika, ale zawsze można pokazać, że coś się dzieje. Gdy ktoś powie, że Partnerstwo Wschodnie to martwy program, można pokazać, że tyle spotkań się w tej sprawie odbyło. Jednak znaczenie strategiczne działań prowadzonych w ramach PW jest żadne” – tłumaczy ekspert.

Zaznacza, że ostatnim ważnym hamulcem jest nieprzychylny stosunek Rosji do programu unijnego. „Kraje, które uważają, że ważniejsze dla Wspólnoty powinny być relacje z Moskwą, zdają sobie sprawę ze stanowiska Kremla. To powoduje, że ten projekt nie jest kluczowy dla polityki, gospodarki i demokracji na Wschodzie” – tłumaczy Szczerski.

Zdaniem analityka, splot wymienionych czynników sprawia, że „całe Partnerstwo Wschodnie jak i ten szczyt nie mogą się zakończyć sukcesem”. Przypomina, jakie były początkowe zapowiedzi polskich władz związane ze spotkaniem w Warszawie. „Minister Radosław Sikorski informował, że spotkanie zakończy się parafowaniem umowy Unia-Ukraina. Już wiadomo jednak, że to się nie uda. Sprawy strategiczne związane z unijnym programem wciąż są do rozwiązania. Ten szczyt tego nie zmieni” – informuje Krzysztof Szczerski.

Kupmy Białoruś?

Najważniejszym dla mediów wydarzeniem ze szczytu zdaje się być propozycja dla Białorusi, z jaką miał wyjść premier polskiego rządu Donald Tusk. Zaproponował on pakiet pomocowy dla Mińska, pod warunkiem, że Aleksander Łukaszenko przeprowadzi wybory do parlamentu zgodnie ze standardami OBWE oraz wypuści wszystkich więźniów politycznych. Odnosząc się do tej propozycji, Krzysztof Szczerski zaznacza, że jest to wyraz bezsilności Unii wobec krajów Wschodu. „Wiemy, że Mińsk ma kłopoty gospodarcze. Jednak ta propozycja oznacza, że chcemy kupić Białoruś. Nie da się kupić państwa obiecankami, że Białoruś otrzyma nagrodę jak będzie grzeczna. Te działania pokazują słabość działań UE” – tłumaczy ekspert.

saż

[Fot. Uczestnicy szczytu pozują do zdjęć, PAP/Leszek Szymański]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook