Jedynie prawda jest ciekawa

To musi budzić rechot Rosjan

12.10.2012

Czekamy na zakończenie prac prokuratury. Później wystąpimy z pozwami - mówi nam pełnomocnik Ewy Błasik mec. Bartosz Kownacki po publikacji "Naszego Dziennika" o ustaleniu dwóch oficerów odpowiedzialnych za kłamstwo dotyczące głosu gen. Błasika na nagraniu z czarnej skrzynki rządowego tupolewa rozbitego w Smoleńsku.

Stefczyk.info: - Wiemy coraz więcej o tym, kto stoi za kłamstwem o rzekomej obecności gen. Błasika w kokpicie TU-154M w czasie feralnego lotu 10 kwietnia 2010r. Czy w związku z tym planuje pan jako pełnomocnik pani Ewy Błasik jakieś pozwy wobec oficerów?

Mec. Bartosz Kownacki: - Chciałbym, aby najpierw zapadły ostateczne ustalenia, aby informacje, które przekazuje „Nasz Dziennik” się potwierdziły. Nie mogę mówić o tym, co jest w aktach śledztwa, natomiast nie wykluczamy podjęcia jakichś działań. Czekamy przede wszystkim na rozstrzygnięcia prokuratury w kwestii interpretacji opinii tych, które były sporządzone przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne oraz krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych. Nie ulega wątpliwości, że na ten moment prokuratura przyjęła jako wiarygodną jedyną profesjonalną opinię fonoskopijną robioną przez Instytut im. Sehna. I jeżeli to się potwierdzi, znacznie ułatwiłoby nam dochodzenie ewentualnego żądania od komisji Jerzego Millera sprostowania informacji o gen. Błasiku. Skoro okazały się nieprawdziwe, powinny w raporcie – który niestety jest dokumentem urzędowym – zostały sprostowane.

 

Tylko sprostowanie?

Niezależnie od tego należałoby wyciągnąć konsekwencje służbowe. Ale z tego, co się orientuję, prokuratura nie widziała takiej konieczności wobec osób, które miały rozpoznać głos gen. Błasika, ale również które zdecydowały się tak sporządzoną opinię zawrzeć w raporcie Millera. W mojej ocenie to oczywiste niedopełnienie obowiązków służbowych. Nie może być tak, że ktoś, kto mniej lub bardziej znał pana generała określa, że na nagraniu z czarnej skrzynki jest jego głos, po pobieżnym przesłuchanie zapisu – który nie jest zapisem w pełni czytelnym. Chciałbym, aby te osoby wyjaśniły, w jaki sposób tego rozpoznania dokonywały.

 

A nie wchodzi w grę proces cywilny z tymi oficerami?

Ewentualnie po zakończeniu postępowania karnego. Trzeba się przecież zastanowić, jaka jest możliwość skutecznego rozstrzygnięcia w takim procesie, chociażby poprzez oparcie się na dokumentach urzędowych. Łatwiej byłoby taką sprawę wytoczyć, gdybyśmy mieli potwierdzenie, że konkretne dokumenty urzędowe stwierdzały nieprawdę, że zawierają opinie wyssane z palca. Tym bardziej, że panowie Benedict czy Kędzierski publicznie o tej sprawie nie mówili. Swoich spostrzeżeń dokonywali na potrzeby konkretnych urzędów. Odium odpowiedzialności (i kompromitacja) spada nie tylko na te osoby, ale w pierwszej kolejności na komisję, być może również na akredytowanego Edmunda Klicha, który publicznie miesiąc po katastrofie był w stanie stwierdzić, kto znajdował się w kokpicie. Rozumiem, że opierał się na tych rozpoznaniach.

 

Jak więc patrzeć na wiarygodność innych ustaleń komisji, w której zasiadali tacy „eksperci” jak płk pan płk Kędzierski i pan ppłk Benedict?

Dokładnie tak, jak patrzeć na wiarygodność ich opinii fonoskopijnej. Komisja Jerzego Millera nigdy nie sporządziła rzetelnego dokumentu opartego na profesjonalnie zebranym materiale dowodowym. Ba, miała tego materiału mniej niż strona rosyjska, która wiadomo, jakich interpretacji dokonała. Ten raport nigdy nie był przez nas pozytywnie oceniany. Kolejne elementy pokazują brak jego profesjonalizmu. Dziwne, że prokuratura nie wyciąga z tego żadnych konsekwencji. Zawiadomienie zespołu Antoniego Macierewicza o sfałszowaniu raportu nie spotkało się przecież z zainteresowaniem śledczych. To musi budzić pewien rechot strony rosyjskiej, która widzi, jak polskie urzędy nie potrafią bronić polskich urzędników. Bo skoro jeden z nich pozwolił sobie na nieprawdziwe ustalenia, skoro inni się pod tym podpisali, to dziś prokuratura powinna się zastanowić, dlaczego i czy nie doszło przy tym do popełnienia przestępstwa.  

 

not. ruk

[Fot. J. Kowalski]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook