Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

23.04.2014

Już to widzę oczami wyobraźni. Cała Polska płacze. Jaki straszny los spotkał rodzinę Wojciecha Jaruzelskiego. Włącznie z samym generałem...

Jakie dramatyczne doznania wstrząsały co chwila całą trójką – generałem, jego żoną Barbarą i młodą latoroślą, z której wyrosła piękna panna Monika, całą gęba pisarka. Dopiero teraz, dzięki książce córki generała, Polacy mogą poznać rozmiar cierpień, jakich doznał każdy w tej skromnej, kochającej się bezgranicznie rodzinie. - Żona od razu wiedziała jak tylko generał, jej mąż, został premierem, że stało się coś bardzo nie dobrego. - Bo polityka to bagno - stwierdziła. Bezpośredni niewątpliwie powód do łez. To takie wzruszające. Każdy czytelnik będzie użalał się nad losem żony. Przyjął funkcję premiera, nie pytając jej, czy się zgadza.

Dla równowagi estetyczno-dramaturgicznej, książka zawiera też weselsze momenty, które są wyrazem głębokiego rozumienia przez autorkę potrzeb prawdziwej sztuki. Chwilami poczucie humoru autorki, przejęte wraz genami wprost od tatusia, wprowadza czytelników na wyższe obroty intelektu. Rzadka frajda. A to dlatego, że jak ujawnia córka, tatuś jako wojskowy był pełen szlachetności. Nie lubił jedynie oficerów z brzuszkami. Wprawdzie autorka o tym nie pisze, dodam więc sam: Bez względu na to, czy byli Żydami, czy nie. Bo Żydów nie lubił też, ale z innych powodów. Nie odbiegajmy jednak zbyt daleko od książki.

Za to lubił rosyjskie kawały. W codziennym życiu, a więc pewnie i na poligonie i czasie agresji Ludowego Wojska Polskiego na Czechosłowację w 1968 roku, nie używał brzydkich słów. Klął za to opowiadając kawały. Rosyjskie kawały. Te sobie szczególnie upodobał. Ot, oryginał. Kiedy opowiadał jakiś soczysty kawał nie omijał wulgaryzmów, bo po rosyjsku „brzmią wyjątkowo uroczo”. Kto zna ten śpiewny język, wie o tym dobrze. Oto jeden z dowcipów opowiadany przez generała.

„W kołchozie zorganizowano wycieczkę do Moskwy. Wieczorem oczywiście należało zaliczyć Teatr Bolszoj. Wystawiano akurat Otella. I podczas sceny zazdrości, kiedy Otello zaczyna dusić Desdemonę, woła dramatycznym głosem: „Co robić?! Co robić?! Co robić?!”. Na co jeden z kołchoźników, już znużony przydługawą arią, nie wytrzymuje i krzyczy na całe gardło: „J..b, póki ciepła!”.

Albo taki. Też wesoły. „Pewien generał jedzie na przegląd wojsk stacjonujących na Syberii. Wizytując jeden z batalionów, gdzie wszyscy żołnierze stoją przed nim wyprostowani w szeregu niczym struny, z ojcowską troską generał pyta: - Ręce wam zmarzły? - Zmarzły, towarzyszu generale! - Nogi wam zmarzły? - Zmarzły, towarzyszu generale! - Ch...e wam zmarzły? - Nie. - Jak to nie? - Jesteśmy żeńskim batalionem!”.

Pyszne historie, pyszna książka. Nikt mi nie wmówi, że pisarka żeruje niczym hiena na swoim ojcu.

Jerzy Jachowicz

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku. 

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook