Jedynie prawda jest ciekawa


Taśmy Milewskiego to standard, nie wyjątek

16.09.2012

Myślę, że tego typu postawy są obecne od samego dołu: na prowincji trzeba dobrze żyć z wójtem i burmistrzem, występują lokalne oligarchie. Często słyszę, że ktoś nie może podjąć jakichś działań, bo jest dyrektorem instytutu, bo ma zaczętą habilitację, którą można mu odrzucić, bo jest studentem, więc się mu odradza, by na pewne tematy nie pisał, bo nie znajdzie pracy - mówi w rozmowie ze Stefczyk.info prof. Zdzisław Krasnodębski.

Stefczyk.info: Czy taśmy sędziego Milewskiego są wyjątkiem od reguły poprawnie funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości, czy może jednak to obraz szerszego problemu?

Gdyby ktoś chciał zrobić realne badania socjologiczne, to może mógłby użyć tej metody i zadzwonić do reprezentatywnej liczby sędziów i spróbować przedstawić się jako reprezentant władzy. Moje podejrzenie jest takie, że pan Milewski jest dosyć typowym przedstawicielem tego nastawienia, tego rozumienia niezawisłości sędziowskiej. Jakiś czas temu rozmawiałem z jednym z prokuratorów Prokuratury Generalnej, który w prywatnej rozmowie mówił mi, że często prokuratorzy po prostu czekają na takie telefony czy sygnały. Ale to nie dotyczy tylko wymiaru sprawiedliwości. Znana jest mi usłużność środowisk uniwersyteckich, to się łączy z lękiem przed podejmowaniem decyzji, posiadaniem jakichkolwiek poglądów, które mogłyby się władzy nie podobać. Mieliśmy przypadki pracy magisterskiej krytycznie oceniającej Lecha Wałęsy (tutaj mówię o Pawle Zyzaku). Warto też przypomnieć sposób potraktowania tych profesorów, którzy chcieli zorganizować szerszą debatę związaną z zastosowaniem i zaangażowaniem nauki do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, i to jak zostali potraktowani przez rektora Uniwersytetu Warszawskiego. Gdybyśmy zebrali te zjawiska o których wiemy, to musimy dojść do wniosku, że to co usłyszeliśmy na tych taśmach to niestety bardziej standard, a nie wyjątek. Myślę, że wyjątkiem są ci sędziowie, którzy potrafią utrzymać niezależność, ci prokuratorzy, którzy nie boją się prowadzić śledztw niechętnie widzianych przez władzę, wreszcie ci profesorowie, którzy podejmują problematykę niezgodną z linią polityczną rządzących. Jeszcze gorzej jest na prowincji; mam często do czynienia z takimi sygnałami dotyczącymi obaw, lęku czy nacisków. Wracając do wymiaru sprawiedliwości, to przecież mieliśmy już wiele razy przykłady absurdalnych wyroków. Sprawy prześladowania Krzysztofa Wyszkowskiego, procesy przeciwko Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi czy profesorowi Zybertowiczowi – za każdym razem pojawia się o dyspozycyjność sędziów, która często nie wyraża się w reakcji na bezpośrednie telefony.

Rafał Ziemkiewicz opisując tę sprawę przywołał "Rewizora" Mikołaja Gogola i tę chęć upodobania się władzy za wszelką cenę. Na ile to oczekiwanie ze strony władzy, a na ile jest ono po prostu gdzieś w ludziach i wynika ze słabości charakteru?

Myślę, że to interakcja. Jeśli chodzi o społeczeństwo, to ponieważ po 2010 roku mamy do czynienia z sytuacją monowładzy; w zasadzie władza jak nigdy do tej pory została skoncentrowana w jednym ręku. Mówię o władzy we wszelkiej postaci, także tej ideowej. Ta sytuacja spowodowała, że natychmiast się ujawniły tego rodzaju postawy, które gdzieś w tym społeczeństwie były ukształtowane przez lata komunizmu i zależności. Taka ostrożność, usłużność, chęć nienarażania się władzy i odgadnięcia jej intencji. To oczywiście strach często wyolbrzymiony, ale przypomina mi to lata komunizmu i postawy ludzi, którzy chodzili na pierwszomajowe pochody, sądząc, że spotka ich za to jakaś nagroda. Nigdy nie testowali swojej wolności. Ruch „Solidarności” miał dlatego tak wielki aspekt, że Polacy odważyli się, a gdy to zrobili, to okazało się, że władza musi albo ustąpić, albo odwołać się bezpośrednio do siły. Myślę, że tego typu postawy są obecne od samego dołu: na prowincji trzeba dobrze żyć z wójtem i burmistrzem, występują lokalne oligarchie. Często słyszę, że ktoś nie może podjąć jakichś działań, bo jest dyrektorem instytutu, bo ma zaczętą habilitację, którą można mu odrzucić, bo jest studentem, więc się mu odradza, by na pewne tematy nie pisał, bo nie znajdzie pracy. To jeśli chodzi o społeczeństwo; z drugiej strony jest jednak władza, która właśnie tak działa. Nazwałem ją kiedyś „systemem zbiorowej korupcji” i to podtrzymuję. Jeżeli się prowadzi kampanię pod hasłem „Załatwimy Wam 300 miliardów, wybierzcie nas jeszcze raz”, to ma taki posmak i wydźwięk. Władza trochę sugerowała Polakom, że teraz wszystko jest możliwe, my Wam dajemy pożyć, ale w zamian oczekujemy pewnego typu lojalności. A tam gdzie tej lojalności nie ma, jak w przypadku młodego człowieka od satyrycznej strony internetowej, to wysyła się do niego ABW. Stopień inwigilacji jest dzisiaj znacznie większy niż w poprzednich latach. To jest zresztą tak, że mamy do czynienia ze zjawiskiem samospełniającej się prognozy. To wszystko, co zarzucano często Prawu i Sprawiedliwości: inwigilacji obywateli, uwłaszczenie się, zawłaszczenie państwa, koncentracja władzy, zniesienie etosu niezależnego urzędnika, likwidacja służby cywilnej, podporządkowanie mediów… Wymieniać można długo, a te wszystkie rzeczy, które zarzucano PiS-owi zostały zrealizowane teraz w sposób niedostrzegalny. Nikt teraz nawet nie mówi o służbie cywilnej i etosie niezależnego urzędnika czy w miarę obiektywnych mediach. Podam przykład – rzadko oglądam polską telewizję, ale obserwowałem to, jak Telewizja Polska relacjonowała wspólne porozumienie między dwoma Kościołami. Przez cały dzień nie zaproszono nikogo, kto byłby krytykiem tego przesłania. W zamian uprawiano bardzo nachalną propagandę.

Czy traktuje pan jako dobry przejaw tego krytycznego myślenia marsz zaplanowany na końcówkę września? Słyszymy z ust prezydenckiego doradcy, że hasło marszu „obudź się, Polsko” jest nawiązaniem do hitleryzmu.

Jak ktoś jest erotomanem, to wszystko mu się kojarzy z seksem. W tym przypadku gdy ktoś widzi pochodnie albo słyszy hasło, to kojarzy mu się to z ruchami nazistowskimi. To absurd i czysta demagogia. Natomiast to porównanie do faszyzmu i nazizmu jest stosowane, bo cały ten system władzy opiera się przecież na demonizowaniu opozycji i piętnowaniu ludzi. W ten sposób mobilizuje się także poparcie zagranicy. Łatwiej na tle tak zdemonizowanego przeciwnika prezentować się jako obrońcy demokracji i pluralizmu, gdy tak naprawdę się tę demokrację ogranicza. To zresztą niezwykle skuteczna strategia. Pozostaje pytanie, do jakiego stopnia absurdu dojdziemy. Powoli jednak zaczyna się to zmieniać. Ludzie coraz częściej zauważają, że to właśnie ta władza ogranicza wolność, na przykład w postaci ustawy o zgromadzeniach publicznych. Jeżeli chodzi o sam marsz, to uważam, że nie zastąpi to form parlamentarnych, systematycznego działania politycznego czy instytucji, które po stronie opozycyjnej są bardzo słabe, ale jest to w zasadzie i uprawnienie demosu, i na tym ostatecznie opiera się też demokracja. W gruncie rzeczy tylko na tym można budować nadzieję na realną zmianę w Polsce – kiedy te protesty przekroczą pewną masę krytyczną. 

not. sv

[Fot. wPolityce.pl]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook