Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szymański: najpierw gwarancje potem integracja

15.04.2014

„Rządzący chcą budować w ciemno instytucje, a potem liczyć na to, że będą działały one zgodnie z naszymi oczekiwaniami” - mówi portalowi Stefczyk.info Konrad Szymański.

Stefczyk.info: politycy PO coraz częściej przekonują, że w reakcji na agresję Rosji na Ukrainę powinno nastąpić wzmocnienie integracji w UE. Rafał Grupiński mówił o potrzebie koordynacji działań w ramach polityki obronnej, a Donald Tusk mówił o dążeniu do federalizacji Unii. Czy reakcja UE ws. ukraińskiej uzasadnia dalszą integrację?

Konrad Szymański, europoseł PiS: Kraje takiej jak Polska, kraje graniczne UE, powinny być zainteresowane budowaniem wspólnych instytucji, o ile będzie pewność, że one będą wzmacniały nasze bezpieczeństwo. Dziś takich gwarancji nie ma. My powinniśmy więc warunkować zgodę na zmiany instytucjonalne, na poszerzenie wspólnej warstwy kompetencji, wspólną polityką. Jeśli będziemy mieli wspólne cele, wspólne wartości, wspólną politykę, wtedy będziemy mogli posunąć się dalej i ją usztywniać wspólnymi instytucjami.

Czym ten scenariusz różni się od propozycji rządzących?

Mam wrażenie, że premier Donald Tusk, przewodniczący Grupiński chcą dokładnie odwrotnej kolejności. Oni chcą budować w ciemno instytucje, a potem liczyć na to, że będą działały one zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Wydaję mi się, że dziś takiej pewności mieć nie można. Radziłbym więc ostrożność. Innym problemem jest to, że gdy różni politycy unijni mówią o pomyśle wspólnej polityki obronnej mają na myśli często zupełnie różne projekty.

Jakie?

To może być anglosaski model, którego celem jest uzyskanie synergii i komplementarności z siłami NATO. Sojusz jest obecnie jedyną organizacją świata zachodniego, która ma realne zdolności obronne i wojskowe. Jednak część polityków Europy kontynentalnej w polityce obronnej widzi konkurencje dla NATO. To jest bardzo szkodliwy dla Polski scenariusz.

Co nam grozi w takiej sytuacji?

Jedynym celem tego rozwiązania jest rozchwianie i tak niezbyt silnych instytucji militarnych, obronnych świata zachodniego.

Co na brukselskich „korytarzach” słychać obecnie o Europie Środkowej? Czy unijni politycy traktują ją podmiotowo, czy jako „mięso armatnie”?

Sądzę, że w wyobraźni geograficznej, czy geopolitycznej świata zachodniego Europa Środkowa jest tam, gdzie była. Nic się nie zmieniło. Europa jest na trudnych wschodnich peryferiach integracji. Jednak to, co się zmieniło, to oczekiwania wobec państw, które chcą mieć silną pozycję w UE. Do rządzących w Paryżu, Brukseli, Berlina itd. dotarło przekonanie, że zdolność do wywiązywania się ze zobowiązań, do realizowania polityki na wschodzie warunkuje pozycję w całej UE. Jeśli więc Niemcy chcą ogrywać jakąś rolę w UE, muszą udowodnić również na Wschodzie swoją zdolność do przywództwa. W tym sensie ton niektórych polityków europejskich jest dla nas bardziej zrozumiały, bardziej ambitny. Jednak nie dlatego, że zmieniło się podejście do samej Europy Środkowej, ale dlatego, że zmieniło się coś w postrzeganiu własnej roli najważniejszych państw.

To dobrze?

To jest oczywiście pozytywna zmiana, ale trzeba pamiętać, że to nie jest zmiana dotycząca postrzegania Europy Środkowej. To jest raczej szansa na wykorzystanie synergii, jaka zachodzi między naszymi krajami.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/Jakub Kamiński]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook