Jedynie prawda jest ciekawa

Szymański: Mamy do czynienia z dramatem demograficznym

21.11.2012

O polityce prorodzinnej oraz sytuacji demograficznej Polski portal Stefczyk.info rozmawia z Antonim Szymańskim, socjologiem, członkiem Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski.

Stefczyk.info: Prezydent Bronisław Komorowski na debacie poświęconej polityce prorodzinnej mówił, że jednym z najważniejszych wyzwań dla Polski jest sprawa demografii. Jak wielki to problem?

Antoni Szymański: Sądzę, że w Polsce mamy już wiedzę na temat skali tego problemu. Nie mamy zastępowalności pokoleń, przesunęliśmy się na 13, miejsce od końca wśród wszystkich krajów świata jeśli chodzi o przyrost naturalny. Mało tego, populacja dzieci w ostatnich latach zmniejszyła się o ok. cztery miliony. To pokazuje, że mamy do czynienia z dramatem demograficznym. On jest z jednej strony udziałem rodzin, ponieważ rodziny deklarują, że chcą mieć więcej dzieci niż mają. Nie mogą realizować swojego wyboru, by mieć więcej dzieci, bo ich zdaniem nie pozwala na to niepokój o zapewnienie odpowiednich dochodów rodzinie. Natomiast z punktu widzenia gospodarczego to jest element osłabiający wzrost gospodarczy, stanowi też rosnące zagrożenie dla systemu świadczeń emerytalnych Najwyższy czas by odpowiednio na te problemy reagować.

Jak reagować? Wiele się już mówi o problemach demograficznych, ale pytanie jakie podejmować działania w tej sprawie?

Rzeczywiście mówi się o tej sprawie coraz więcej. W środę miało miejsce spotkanie Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski. Jednym z jego ważnych punktów była rozmowa o polityce prorodzinnej. Również w Pałacu Prezydenckim była ważna debata na ten temat. Demografia i rodzina jest problemem ważnym i narasta tego świadomość. Jak przejść do działania? Podstawową kwestią, od której zależy poprawa sytuacji rodzin, jest dostępność do pracy oraz mieszkań. Niestety bezrobocie w Polsce jest wysokie, a zimą jeszcze wzrośnie. Z niepokojem patrzymy w najbliższą przyszłość, bo kryzys nas dotyka. To zobowiązuje do walki o miejsca pracy. One przede wszystkim mogą zagwarantować rodzinom byt. Wszelka pomoc dla rodzin są sprawą ogromnie ważną, ale nie zastąpi podstawowych spraw - pracy i mieszkania. Jeśli sytuacja się nie poprawi exodus ludzi za granicę, również całych rodzin, nie zostanie powstrzymany. Potrzebne są już radykalne kroki, ponieważ nawet jeśli będzie się rodzić więcej dzieci, może się okazać, że oni wyjadą z Polski.

Dostępność pracy zależy od wielu czynników.

Oczywiście. Wpływają na choćby rozwiązania przyjęte przez nas, dotyczące ograniczenia emisji CO2. One spowodują wzrost cen energii, co odbije się negatywnie na rynku pracy. Czy to jest krok w dobrą stronę? Czy to jest nam potrzebne? To są niezmiernie kontrowersyjne przepisy. Gdybyśmy patrzyli na wiele obszarów przez pryzmat rodzin, zapewne nieraz podejmowalibyśmy inne decyzje niż choćby ta o wsparciu Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Nastawienie na rozwój rynku pracy nie jest wystarczające.

Ostatnio zapowiedziano zmiany w przedszkolach i dostępności do urlopów wypoczynkowych. Czy to dobry krok?

W mojej ocenie to jest dobry krok, ale nie wystarczający. Trzeba pójść znacznie dalej. Potrzebny jest program polityki prorodzinnej, który zawierałby rozwiązania wzmacniające rodziny, dotyczący różnych obszarów (usług rodzinnych, świadczeń rodzinnych, szczególnego wsparcia rodzin wielodzietnych, prawa chroniącego rodziny i.t.d). Powinien być on skonsultowany z rodzinami i organizacjami prorodzinnymi. My takiego programu nie mamy. Tymczasem za rządów AWS był opracowany, a potem wdrażany taki program. Wiele krajów europejskich posiada swoje programy polityki rodzinnej i skutecznie je realizuje. Czas zatem i na nas.

Rozmawiał TK
[Fot. Sxc.hu]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook