Jedynie prawda jest ciekawa

Szymański: Macron wprowadził toksyczny ton do debaty

29.04.2017

Minister ocenił, że Macronowi udało się „wypowiedzieć słowa, które wprowadziły bardzo toksyczny ton do debaty europejskiej, bo przecież ta sprawa wykracza daleko poza relacje polsko-francuskie”.

W „Super Expressie” ukazała się rozmowa z ministrem do spraw europejskich, Konradem Szymańskim, który skomentował groźby kandydata na prezydenta Francji, Emmanuela Macrona pod adresem Polski.

- Myślę, że wszyscy rozumiemy, jakie emocje targają kandydatami, szczególnie w tak skrajnych okolicznościach, jak sytuacja przedwyborcza we Francji. Te słowa wymagają jednak stonowanej, ale i jasnej reakcji, ponieważ w tym wypadku zostało powiedziane coś, co zapowiada bardzo poważne napięcie wokół przyszłości wspólnego rynku unijnego. I to bez względu na to, kto te wybory wygra - Marine Le Pen tylko pod flagą francuską czy Emmanuel Macron pod flagą unijną. Oboje akurat w tej sprawie mówią dokładnie to samo – odpowiedział minister zapytany, czy nasz rząd wystraszył się tych gróźb wystraszył i czy potraktuje je poważnie

Stwierdził, że wobec nowego prezydenta Francji, polski rząd ma różne oczekiwania i liczy na nowe, dobre otwarcie we wzajemnych relacjach. - W wielu kwestiach wypowiedzi Emmanuela Macrona są nawet obiecujące, ale w tej jednej sprawie już po wyborach będzie potrzebna w Unii bardzo poważna rozmowa. Musimy powiedzieć, jak wyobrażamy sobie przyszłość wspólnego rynku. Podważenie bowiem wspólnego rynku byłoby podważeniem samej Unii. Mamy poważne napięcie w strefie euro, poważne napięcie imigracyjne i gdyby do tego doszło postawienie znaku zapytania w sprawie wspólnego rynku, po Unii Europejskiej mógłby zostać sam szyld. Tego chcemy uniknąć. Chcemy, by UE pokonała swoje problemy i dlatego będziemy bronili wspólnego rynku – powiedział minister Szymański.

Wskazał, że polski rząd nie widzi problemów, aby rozmawiać na temat wątpliwości wyrażanych choćby przez Komisję Europejską w kwestii zmian w sądownictwie konstytucyjnym. - Mamy swoje racje i chętnie je przedstawimy. Także nowemu prezydentowi Francji. Natomiast w tym wypadku połączył to bardzo ściśle z rzekomym nietrzymaniem się Polski reguł wspólnego rynku. Jest dokładnie odwrotnie - to Francja chce podważyć te reguły. My przyjęliśmy je do swojego porządku prawnego i się ich trzymamy. Był zresztą taki moment, kiedy na tych regułach bardzo zarabiała francuska gospodarka – podkreślił minister

Przypomniał, że każde państwo UE jest zobowiązane do przestrzegania czterech swobód wspólnego rynku. - Rozwiązywanie swojego krajowego problemu poprzez kwestionowanie w tym konkretnym przypadku zasady swobody przepływu kapitału, to recepta zdecydowanie zbyt prosta. Jeśli Francja chce odzyskać konkurencyjność inwestycyjną, musi wejść na ścieżkę reform, a te zależne są od każdego kolejnego francuskiego rządu. Podważanie reguł wspólnego rynku jest niedopuszczalne – dodał.

Stwierdził, że zarzucanie przez Macrona łamanie przez Polskę praworządności jest tylko wybiegiem, który ma inny cel. - Połączenie tych dwóch rzeczy jest wyjątkowo nieszczęśliwe, ponieważ to sklejenie problemu utraty konkurencyjności z problemem tzw. procedury praworządności mogłoby sugerować, że w całej procedurze nie chodzi wcale o praworządność, ale o wypychanie Polski z rynku UE, o konkretne zyski gospodarcze. Mam nadzieję, że tak nie jest, choć retorycznie tak to zostało przedstawione przez bardzo poważną postać francuskiej polityki - -wskazał.

Ocenił, że Macronowi udało się „wypowiedzieć słowa, które wprowadziły bardzo toksyczny ton do debaty europejskiej, bo przecież ta sprawa wykracza daleko poza relacje polsko-francuskie”. - W tym samym położeniu są liczne europejskie kraje, dziś bardziej konkurencyjne niż Francja – powiedział.

Zapytany o proponowane przez Macrona w kampanii Macrona wprowadzenie wspólnych standardów socjalnych w UE, stwierdził, że takie kwestie nie mogą być regulowane na poziomie unijnym. - Nie ulega wątpliwości, że odpowiedzialność społeczna dla naszego rządu jest ważna. Podniesienie płacy minimalnej, radykalne podniesienie transferów socjalnych i zmiany w systemie emerytalnym mówią jasno, że robimy w tej kwestii najwięcej spośród wszystkich dotychczasowych ekip rządowych. Natomiast nie zgodzimy się na to, żeby kwestie socjalne były regulowane na poziomie unijnym, ponieważ jest to droga wyłącznie do protekcjonizmu; do budowania barier wejścia na rynek Unii dla Polaków. To był powód, dla którego z sukcesem naciskaliśmy, by w deklaracji rzymskiej odnotować zróżnicowanie systemów społecznych w UE – kontynuował swoją wypowiedź. Dodał, że rząd PiS chce, aby Polakom żyło się lepiej, ale najbardziej skutecznym środkiem jest wzrost gospodarczy. - A jeśli o te standardy chodzi, to akurat premier Beata Szydło ma w Polsce najczystsze sumienie - nikt nie zrobił więcej dla ochrony pracowników niż ten gabinet – podsumował minister Szymański.

[fot. PAP/Bartłomiej Zborowski]

ems/„Super Express”

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook